Dla Legii Warszawa czwartek był smutnym dniem. Wiadomo było, że pożegnają się z Ligą Konferencji już po fazie ligowej. W dotychczasowych pięciu meczach zgromadzili jedynie trzy punkty – to za mało, by marzyć o czymś więcej.
W meczu pożegnalnym mieli jednak okazję na rehabilitację. Ich przeciwnikiem był gibraltarski Lincoln Red Imps. Ostatecznie skończyło się zwycięstwem Legii 4:1. Korespondent lokalnego „Gibraltar Chronicie” był zaskoczony postawą kibiców. Na stadionie pojawiło się zaledwie 9429 osób.
ZOBACZ WIDEO: Brzęczek musiał się wkupić do kadry? „Wtedy się zdenerwowałem”
„Na zaledwie 15 minut przed pierwszym gwizdkiem stadion Legii Warszawa świecił pustkami bardziej, niż ktokolwiek mógłby sobie wyobrazić. Gospodarze meczu, który mógł okazać się kluczowy w walce Lincoln Red Imps o awans, sami byli już poza grą. Ich los był przesądzony i pozostała im jedynie gra o honor.” – pisze autor.
Z kolei Lincoln wciąż mógł marzyć o awansie. Potrzebowali w Warszawie remisu, by znaleźć się w dalszej fazie rozgrywek. Nawet jednak przy przegranej z Legią nie musieli jednak odpaść z rozgrywek, jeśli pomyślnie ułożyłyby się dla nich wyniki innych spotkań.
Warszawski klub pokonał rywali 4:1. Niestety, dla Lincoln oznaczało to pożegnanie się z ligą konferencji.
„Ostatecznie Lincoln odpadli z rozgrywek z powodu gorszego bilansu bramkowego w porównaniu z Sigmą Ołomuniec. To zespół, który wcześniej pokonali. Tuż nad Lincoln Red Imps w tabeli znalazła się również rumuńska Craiova, także dzięki lepszemu bilansowi bramek. Paradoksalnie to polski Lech Poznań, którego Lincoln również pokonali we wcześniejszej fazie rozgrywek, awansował do fazy pucharowej” – zaznacza gazeta.