— Przecieram oczy ze zdumienia, patrząc na to, co dzieje się na ulicy Bukowieckiej. Robotnicy ustawiają betonowe zapory, tzw. dżerseje. Wygląda to tak, jakby zaraz miał tędy przejechać Donald Trump w opancerzonej limuzynie — ironizuje radny dzielnicy Targówek Marcin Skłodowski.
Jak podkreśla, żaden konwój ani wydarzenie o podwyższonym stopniu zagrożenia nie są planowane. — To po prostu nowa organizacja ruchu, która ma spowolnić samochody — dodaje.
- Dlaczego mieszkańcy ulicy Bukowieckiej mają problem z parkowaniem?
- Jakie zmiany w organizacji ruchu zostały wprowadzone?
- Co sądzą mieszkańcy o betonowych zaporach?
- Czy wiceburmistrz popiera nową organizację ruchu?
Problem w tym, że mieszkańcy nie wnioskowali o tak radykalne środki. W rozmowach pojawiały się raczej postulaty montażu progów zwalniających. W internecie pojawiła się już
petycja żądająca natychmiastowego usunięcia betonowych barier z ulicy Bukowieckiej.
„Estetyka jak z placu budowy autostrady”
— Dostaliśmy beton, beton i jeszcze raz beton. Ciężki, szary, kompletnie niepasujący do charakteru spokojnej, osiedlowej ulicy. To wygląda jak tymczasowy poligon, a nie przestrzeń do życia — dodaje radny Skłodowski.
Jego zdaniem zamiast poprawy bezpieczeństwa powstał tor przeszkód, który utrudnia życie mieszkańcom, kierowcom i pogarsza estetykę okolicy.
Skąd wzięły się szykany drogowe?
Jeden z mieszkańców, proszący o anonimowość, twierdzi, że kilka miesięcy temu odbyła się wizja lokalna z udziałem wiceburmistrz Katarzyny Górskiej-Manczenko. — Pojawiły się sygnały, że samochody parkują na chodniku. To miało stać się pretekstem do gruntownych zmian, przygotowanych wcześniej przez Biuro Zarządzania Ruchem Drogowym — relacjonuje.
Wiceburmistrz Górska-Manczenko zaprzecza jednak, jakoby dzielnica popierała takie rozwiązania. Jak informuje, Targówek zgłosił sprzeciw wobec obecnej organizacji ruchu, jednak decyzja zapadła na szczeblu miejskim.
Parkowanie „problemem systemowym”
Z dokumentów Biura Zarządzania Ruchem Drogowym wynika, że projekt nie przewiduje dopuszczenia parkowania na chodniku. Betonowe zapory mają charakter tymczasowy. Po zakończeniu gwarancji na nawierzchnię ulicy mają zostać zastąpione… elementami zieleni.
W praktyce oznacza to betonowe donice lub rabaty, które na stałe uniemożliwią parkowanie. Dla wielu mieszkańców to potwierdzenie obaw, że nie chodziło wyłącznie o bezpieczeństwo, lecz o konsekwentne eliminowanie miejsc postojowych z przestrzeni miasta.
Tu Stolica
Fot. Marcin Skłodowski
Tu Stolica
Fot. Marcin Skłodowski
Tu Stolica
Fot. Marcin Skłodowski
Tu Stolica
Fot. Marcin Skłodowski