Większość ekspertów chwali grudziądzan za sprowadzenie Maksyma Drabika i uważa, że dzięki temu ruchowi drużyna Roberta Kościechy będzie jeszcze silniejsza. Były prezes Stali Gorzów mówi jednak o dużym ryzyku. – Maksym Drabik ma za sobą świetny sezon, ale dla mnie ten zawodnik nadal pozostaje wielką zagadką. Nie założyłbym się, że w dalszym ciągu będzie tak powtarzalny. W swojej karierze przerabiał już różne historie, więc nie jest gwarancją punktów – przekonuje były działacz.
Komarnicki uważa również, że bardzo trudny sezon po zmianach kadrowych czeka ekipę z Lublina. – Nie widzę ich w finale. Wartość tego zespołu do tej pory stanowili lider Bartosz Zmarzlik i rewelacyjny junior Wiktor Przyjemski. Ten drugi odszedł i już pod koniec minionego sezonu widzieliśmy, jak wygląda ta drużyna, gdy on nie jest w stu procentach gotowy do rywalizacji. Poza tym nie przekonują mnie transfery. Martin Vaculik i Kacper Woryna to nie jest dla mnie poziom Jacka Holdera i Dominika Kubery. Taka drużyna może zdobyć medal, ale czuję, że nie pojedzie w finale – podkreślił.
ZOBACZ WIDEO: To na niego wszyscy czekają w Gorzowie? Stal jest zainteresowana od wielu lat
W ocenie byłego szefa Stali tytuł obronią torunianie, którzy w odróżnieniu od Orlen Oil Motoru będą silniejszym zespołem. – Wiele się nie zmieniło i dobrze, bo to kompletna drużyna. Nie widzę tam ani jednej dziury, a czuję, że pod okiem znakomitego trenera Piotra Barona poprawiać będą się juniorzy. Sądzę zatem, że torunianie obronią tytuł, bo zyskają na wartości – zaznaczył.
Komarnicki tradycyjnie już wierzy w Gezet Stal Gorzów. Jego zdaniem drużyna, którą poprowadzi Piotr Paluch, wcale nie będzie do końca martwić się o ligowy byt czy uniknięcie walki w barażach.
– W przypadku Stali myślałem nawet o czwórce, więc oczywiście zaraz pojawi się wiele komentarzy. Ja jednak widzę w tej drużynie sporo atutów, a za największy uważam sprowadzenie Jacka Holdera. On kocha ten tor, a ten tor kocha jego. Kiedy jeździł w naszym zespole, to spisywał się naprawdę znakomicie. Myślę również, że wszystkie kryzysy ma za sobą Anders Thomsen. O liderów się zatem nie martwię. Liczę też, że pozostali zawodnicy zrobią progres. Dla Mathiasa Pollestada i Adama Bednara nadchodzący sezon to wielka szansa. Jeśli chodzi o Pawła Przedpełskiego, to powinien zdobywać w granicach siedmiu, ośmiu punktów – podsumował.
Kolejność PGE Ekstraligi według Władysława Komarnickiego:
1. Pres Grupa Deweloperska Toruń
2. Betard Sparta Wrocław
3. Orlen Oil Motor Lublin
4. Stelmet Falubaz Zielona Góra
5. Gezet Stal Gorzów
6. Bayersystem GKM Grudziądz
7. Fogo Unia Leszno
8. Krono – Plast Włókniarz Częstochowa