Artur Boruc w rozmowie na antenie Kanału Sportowego w programie „Hejt Park” były reprezentant Polski zdradził kulisy niedoszłych transferów. Okazuje się, że w trakcie kariery mógł trafić do prawdziwych gigantów europejskiej piłki. Wymienił marki, które dziś robią ogromne wrażenie.
Były bramkarz, który karierę zakończył latem 2022 roku, ma za sobą występy w takich klubach jak Legia Warszawa, Celtic Glasgow, Fiorentina, Southampton czy Bournemouth. W barwach reprezentacji Polski rozegrał 65 meczów i przez lata był jednym z najbardziej rozpoznawalnych zawodników na swojej pozycji.
ZOBACZ WIDEO: Brzęczek musiał się wkupić do kadry? „Wtedy się zdenerwowałem”
Teraz zdradził, że jego historia mogła wyglądać zupełnie inaczej. Boruc szczerze przyznał, że przez lata pojawiały się zapytania i tematy związane z potencjalnymi transferami do największych klubów świata.
– Było kilka takich sytuacji. Nie żałuję, bo jednak przeżyłem swoją karierę tak, jak chciałem. Było kilka klubów, które mógłbym wymienić, ale nic to teraz nie zmieni. Milan, Arsenal bodajże, Manchester City swego czasu… – powiedział bez owijania.
Z perspektywy czasu Boruc nie wydaje się mieć niedosytu i nie ma poczucia, że coś przegapił. Chociaż kibice mogą gdybać, jak wyglądałaby jego kariera w Milanie czy Arsenalu, w ocenie legendarnego polskiego bramkarza wszystko potoczyło się tak, jak powinno.
Warto dodać, że Artur Boruc, razem z Łukaszem Fabiańskim i Wojciechem Kowalewskim, obecnie pracuje nad nowym projektem – „GoalKeepers Federation”. Jego częścią jest obóz bramkarski GoalKeepers Camp, w którym młodzi zawodnicy mogą doskonalić swoje umiejętności pod okiem byłych reprezentantów Polski.