Jeszcze na początku sezonu można było wierzyć w to, że Aleksander Zniszczoł powalczy o czwarte miejsce dla Polski na igrzyska olimpijskie. 31-latek już jakiś czas temu wypadł jednak z miejsc dających awans, a po tym, jak nie zdobył ani jednego punktu w Pucharze Świata, został oddelegowany do Pucharu Kontynentalnego.
Dalszy ciąg materiału pod wideo
Ranking olimpijski nie pozostawia złudzeń. Jest też dobra wiadomość dla Kamila Stocha
A to oznacza, że Polsce FIS już wkrótce przyzna trzy miejsca na konkursy olimpijskie, czyli absolutne minimum. Dlaczego? Przepisy są nieubłagane. O tym, ilu zawodników z danego kraju poleci na igrzyska olimpijskie w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo zadecyduje ranking olimpijski. Ten powstaje na bazie wyników od 1 lipca 2024 r. do 18 stycznia 2026 r., a więc do rozstrzygnięć jest już naprawdę blisko.
Do rankingu wliczono wyniki uzyskane w Letnim Grand Prix oraz rezultaty w PŚ uzyskane od 1 lipca 2024. Maksymalna liczba skoczków, jaką reprezentacja Polski może zabrać na igrzyska 2026 to czterech zawodników. Muszą jednak znaleźć się w czołowej „25”. I tu pojawia się problem.
Na stronie FIS oficjalne zestawienie zatrzymało się na danych z 14 grudnia 2025 r. i prowadzi w nim Daniel Tschofenig [2608 pkt]. Po konkursach w Engelbergu Austriak ma już na koncie 2623 pkt [bazując na wyliczeniach zajmującego się skokowymi rankingami użytkownika Kerunku z serwisu X]. W nim najlepszym z Polaków od wielu miesięcy jest Paweł Wąsek, który zajmuje 15. miejsce [1014 pkt].
Miejsca 1-15 rankingu olimpijskiego (Foto: fis-ski.com)
Miejsca 16-30 (Foto: fis-ski.com)
Po zawodach w Engelbergu wciąż drugim z Biało-Czerwonych pozostaje Dawid Kubacki, jest na 21. miejscu z 634 punktami, ale to wkrótce może się zmienić. Kamil Stoch jest 22. [601 pkt] i ma wielką szansę, by wyprzedzić Kubackiego już podczas najbliższych konkursów.
Podobnie jak 31. Zniszczoł [491 pkt], w niemieckiej części Turnieju Czterech Skoczni na pewno nie zobaczymy Dawida Kubackiego, który został przesunięty do Pucharu Kontynentalnego. Żaden z nich nie dorzuci zatem punktów do rankingu olimpijskiego.
Szans na miejsce w TOP25 rankingu praktycznie nie ma natomiast Kacper Tomasiak. Tegoroczny lider kadry z uwagi na brak punktów w poprzednim sezonie jest sklasyfikowany na odległej pozycji.
A to wielka szansa dla Stocha, który w przypadku niezłych wyników może wyprzedzić 35-latka. Wcześniej PZN zapowiadał, że trener Maciej Maciusiak wybierze tylko jednego zawodnika, który jego decyzją poleci na ZIO, a pozostali wejdą do kadry prosto z rankingu. I w przypadku utrzymania pozycji Kubackiego byłby to problem.
„Kluczowa wiadomość z Wisły jest jednak taka, że Małysz zmienił zdanie w sprawie regulaminu kwalifikacji na igrzyska. To bardzo zły dokument, zatwierdzony kilka miesięcy temu przez zarząd Polskiego Związku Narciarskiego, który — w obecnej sytuacji — premiowałby olimpijskim paszportem będących bez formy Pawła Wąska i Dawida Kubackiego, dając trenerowi prawo wolnego wyboru tylko jednego zawodnika. Na logikę musiałby to być Kacper Tomasiak” — pisał po wizycie na polskich zawodach Sebastian Parfjanowicz.
Ten kłopot może rozwiązać jednak Stoch, jeśli tylko wykorzysta sytuację, począwszy od Turnieju Czterech Skoczni. „I mamy potwierdzenie — tak jak przypuszczałem. Dawid Kubacki odstawiony od składu na TCS. Mam jeszcze swoją teorię — zupełnie niepotwierdzoną i być może absurdalną. Natomiast wydaje mi się, że wszystkim byłoby na rękę gdyby w rankingu olimpijskim Kamil Stoch przeskoczył Dawida Kubackiego. Odstawienie tego drugiego trochę ułatwia sprawę” — taką hipotezę postawił Łukasz Gagaska z konta Sporty Olimpijskie na X.