Marzec to miesiąc, w którym żużel budzi się do życia, a na stadionach po kilku miesiącach przerwy można usłyszeć warkot motocykli. Nie inaczej było tym razem. W Polsce jako pierwsi na tor wyjechali zawodnicy w Częstochowie. Spragnieni speedwaya kibice mogli zobaczyć na torze między innymi Kacpra Worynę, Wiktora Lamparta, Mateusza Świdnickiego czy Huberta Łęgowika (więcej TUTAJ).

Gdy kibice większości klubów mogli obserwować pierwsze jazdy i zastanawiać się, jak ich ulubieńcy spiszą się w nadchodzących rozgrywkach, fani tarnowskich „Jaskółek” drżeli o to, czy Unia Tarnów w ogóle do nich przystąpi. Skład drużyny wciąż pozostawał niedomknięty, z zespołem pożegnał się menedżer Tomasz Proszowski, a zakontraktowani zawodnicy nie otrzymali na czas należnych pieniędzy na przygotowanie do sezonu (więcej TUTAJ). Ostatecznie Unia została dopuszczona do jazdy w Metalkas 2. Ekstralidze i sprawiła nawet kilka niespodzianek. To nie wystarczyło jednak do wywalczenia utrzymania.

ZOBACZ WIDEO: To na niego wszyscy czekają w Gorzowie? Stal jest zainteresowana od wielu lat

Sporo działo się także w klubie z Rybnika. W drugim tygodniu marca „Rekiny” pochwaliły się kolejnym wzmocnieniem, tym razem na pozycji juniorskiej. Do beniaminka PGE Ekstraligi wypożyczony został Maksym Borowiak z Fogo Unii Leszno (więcej TUTAJ).

Większym echem odbiła się jednak informacja o tym, że nowym kapitanem Innpro ROW-u Rybnik został Maksym Drabik. Wielu ekspertów podważało ten wybór, jako argument podając problemy żużlowca w poprzednich sezonach. Tej decyzji bardzo bronił jednak prezes rybniczan, Krzysztof Mrozek, zapewniając, że Drabik świetnie sprawdzi się w tej roli. Jak się później okazało, 27-latek odbudował się w Rybniku i faktycznie był liderem swojej drużyny (więcej TUTAJ).

W połowie marca w Wielkiej Brytanii odbyły się pierwsze w tym roku oficjalne zawody. Na starcie Memoriału Petera Cravena stanęło wielu żużlowców ze światowej czołówki. Najlepszy okazał się jednak zawodnik, który w poprzedniej kampanii jeździł w Metalkas 2. Ekstralidze – Brady Kurtz. Australijczyk od początku sezonu pokazywał, że jest w wielkiej formie i na swoim domowym torze w Manchesterze nie miał sobie równych. Obok niego na podium stanęli Chris Holder i Daniel Bewley (więcej TUTAJ).

20 marca odbył się pierwszy mecz sparingowy w Polsce. Fogo Unia Leszno podejmowała w nim Orlen Oil Motor Lublin. „Koziołki” wygrały to spotkanie 46:44, ale więcej powodów do zadowolenia po meczu mieli leszczynianie, którzy udowodnili, że są głównym faworytem do wygrania Metalkas 2. Ekstraligi. Szczególnie dobrze spisał się Grzegorz Zengota. W czterech biegach zdobył on dziesięć punktów i dwukrotnie pokonał Bartosza Zmarzlika (więcej TUTAJ).

W Oksfordzie odbyły się także coroczne charytatywne zawody Ben Fund Bonanza. Na liście startowej znalazło się kilku zawodników ze światowego topu, w tym Jason Doyle czy Fredrik Lindgren. Zwycięzcą okazał się jednak Tom Brennan, który w finale pokonał Tobiasza Musielaka, Charlesa Wrighta i wspomnianego Lindgrena (więcej TUTAJ).

Pod koniec marca ważną wiadomość na konferencji prasowej Orlen Oil Motoru Lublin przekazał Bartosz Zmarzlik. Najlepszy polski żużlowiec poinformował, że zdecydował się przedłużyć kontrakt z Motorem na sezon 2026. – Jeżeli dobrze się czujesz w dobrym miejscu, to nie należy tego zmieniać – powiedział mistrz świata (więcej TUTAJ).

Pierwszymi oficjalnymi zawodami rozegranymi w Polsce był 51. Memoriał Bronisława Idzikowskiego i Marka Czernego w Częstochowie. Pod Jasną Górą najlepszy był Dominik Kubera, który w całych zawodach stracił tylko jeden punkt. Za Polakiem uplasowali się Fredrik Lindgren i Jason Doyle. Ostatnie miejsce niespodziewanie zajął za to Mateusz Cierniak (więcej TUTAJ).

Nim sezon na dobre się rozpoczął, Martin Vaculik mógł cieszyć się z siódmego tytułu mistrza Słowacji. Były już zawodnik Gezet Stali Gorzów wygrał sześć z siedmiu swoich wyścigów, w tym ten najważniejszy, finałowy. Drugie miejsce w tej imprezie zajął Mateusz Szczepaniak, a na najniższym stopniu podium stanął Oliver Berntzon (więcej TUTAJ).

Na koniec marca odbyło się także naszpikowane gwiazdami Kryterium Asów. Niestety, tor w Bydgoszczy nie sprzyjał tego dnia efektownej jeździe, wobec czego zawody nie porwały. Kibice miejscowej Polonii mieli jednak sporo powodów do zadowolenia, bowiem zwyciężył ich nowy nabytek, Aleksandr Łoktajew, a tuż za jego plecami zmagania zakończył Krzysztof Buczkowski, który w biegu dodatkowym pokonał Mikkela Michelsena (więcej TUTAJ).

W marcu do jazdy po kontuzji powrócił Tai Woffinden. W pierwszym sparingu na swoim nowym domowym torze Brytyjczyk zdobył dziesięć punktów w czterech biegach. Dzień później doszło do rewanżowego starcia w Krośnie. W siódmym biegu tego spotkania Woffinden zaliczył bardzo groźny upadek, po którym został helikopterem przetransportowany do szpitala w Rzeszowie (więcej TUTAJ). Trzykrotny mistrz świata w wyniku tego zdarzenia doznał szeregu poważnych urazów, jednak kolejny raz pokazał, że jest stworzony z innej gliny i już kilka miesięcy później ponownie wsiadł na motocykl.