W poniedziałek rząd udostępnił aplikację mobilną „Gdzie się ukryć”. — Mamy już blisko 70 tys. obiektów zweryfikowanych przez straż pożarną, które w sytuacji zagrożenia mogą pełnić funkcję punktów schronienia. Zostały one ujęte w nowej aplikacji „Gdzie się ukryć”, dostępnej na smartfony i tablety, dzięki której każdy będzie mógł sprawdzić, gdzie znajduje się najbliższe bezpieczne miejsce — mówił podczas konferencji prasowej Marcin Kierwiński, szef MSWiA.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Jakie problemy zgłaszają użytkownicy aplikacji?
Ile punktów schronienia zostało zweryfikowanych?
Kiedy planowane są aktualizacje aplikacji?
Kto odpowiada za stworzenie aplikacji 'Gdzie się ukryć’?
Użytkownicy zgłaszają problemy z aplikacją „Gdzie się ukryć”
Jednak okazuje się, że z aplikacją, która miała zastąpić oficjalny rządowy program „Schrony”, jest poważny problem. „Jest chyba jeszcze wiele do poprawy. Gdzie się ukryć” — napisał na platformie X dziennikarz TVN24 Artur Molęda.
W podobnym tonie wypowiadają się też inne osoby, które próbowały używać aplikacji. Jak pisze RMF FM, nie działa poprawnie geolokalizacja, a wyszukiwanie wielu miejscowości jest niemożliwe. Dodatkowo większość miejsc schronienia nie wyświetla się prawidłowo, a te, które się pojawiają, często zawierają nieprawidłowe dane.
„Miałem ten sam problem i wczoraj, i dziś. Przykro mi, ale gdybym bazował tylko na tej stronie, to wciąż nie wiedziałbym, gdzie wokół mnie istnieje najbliższy punkt. A przecież dla większości osób to wciąż wiedza tajemna” — dodał na portalu X związany przez lata z „Dziennikiem Gazetą Prawną” Marek Mikołajczyk.
MSWiA odpowiada na krytykę aplikacji „Gdzie się ukryć”
Podczas konferencji prasowej MSWiA nadbrygadier PSP Wojciech Kruczek wyjaśnił, że niewielki zespół w trzy miesiące stworzył aplikację, która działa na większości urządzeń. — Będą kolejne aktualizacje i to jest pewne, nie tylko w funkcjonalności, ale również w kwestii zawartości tej aplikacji — zapowiedział.