Na zakończenie 2025 roku w Orlen Superlidze mężczyzn w Opolu zmierzyły się dwie drużyny z dołu tabeli i to solidnego dołu. Do 11. Corotop Gwardii przyjechały dwunaste KS Lotto Puławy. Nie był to więc mecz, który można było sobie odpuścić i myśleć już o świętach czy Nowym Roku. Trzeba było poważnie skupić się na grze, bo było to jedno z kluczowych starć w kontekście utrzymania.

Oba zespoły mają za sobą nieudaną rundę. Jeśli jednak po Lotto Azotach nie można było spodziewać się niczego wybitnego w związku z problemami organizacyjnymi u progu sezonu, tak Gwardia do takiej gry nie przyzwyczaiła. Zero zwycięstw na własnym parkiecie to przerażająca statystyka zespołu Bartosza Jureckiego. Ekipa Patryka Kuchczyńskiego również nie miała się czym chwalić – do Opola przyjechała z serią dziewięciu ligowych porażek z rzędu.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Co to był za rzut! Skradł show przed meczem

Mecz na przełamanie znacznie lepiej rozpoczęli gospodarze. Gwardia szybko wypracowała sobie przewagę, a Lotto Puławy wyraźnie w tym pomogły. W 6. minucie było już 5:1, a z każdą kolejną minutą sytuacja gości wyglądała coraz gorzej. W 12. minucie tablica wyników pokazywała 11:4. Zespół Patryka Kuchczyńskiego od samego początku musiał gonić wynik, a w takiej sytuacji gra się bardzo trudno.

Mimo wszystko drugi kwadrans pierwszej połowy był w wykonaniu gości znacznie lepszy, zwłaszcza w ataku. Defensywa wciąż przeciekała, ale udało się niwelować straty dzięki kolejnym bramkom, które w dużej mierze dokładali skrzydłowi Dmytro Artemienko i Krzysztof Komarzewski. Ostatecznie do przerwy było 21:16, co wciąż dawało nadzieję na udane zakończenie roku dla Lotto Puław. Kluczowe było jednak powstrzymanie gry Gwardii z obrotowym Kelianem Janikowskim, który na kole rządził i sprawiał ogromne problemy swojej byłej drużynie.

Jeśli jednak puławianie mieli jeszcze nadzieję na pozytywny koniec 2025 roku, to szybko je przekreślili po przerwie. Gwardia ponownie odskoczyła i w 42. minucie prowadziła już 28:19, co w zasadzie zamknęło mecz. Z zawodników Lotto Puławy zeszło powietrze. Tak jakby pogodzili się z porażką i nie mieli argumentów, by zagrozić rywalowi w Stegu Arenie.

Obraz gry Lotto Puław w drugiej połowie był naprawdę słaby. Mnóstwo straconych bramek i ofensywa pozbawiona nawet pojedynczych dobrych momentów. Nie jest to dobry prognostyk przed dalszą częścią sezonu, w której zespół będzie walczył o utrzymanie. Ostatecznie w Opolu goście przegrali 38:27, notując dziesiątą porażkę z rzędu. MVP meczu został były zawodnik Puław, Kelian Janikowski, który zdobył 10 bramek na 10 rzutów.

Orlen Superliga:

Corotop Gwardia Opole – KS Lotto Puławy 38:27 (21:16)