Mimo iż Carabao Cup (czyli inaczej mówiąc Puchar Ligi Angielskiej) nie należy do najbardziej prestiżowych rozgrywek w Anglii, ale jednak skoro dotarło się do ćwierćfinału, to
Mikel Arteta dokonał paru zmian w składzie, natomiast nie było mowy o żadnej rewolucji. Podobnie Crystal Palace – oni również podeszli do wtorkowej rywalizacji niemal na galowo.
Jak wyszło? „Kanonierzy” mieli olbrzymią przewagę w zasadzie w każdej statystyce, choć paradoks polega na tym, że na prowadzenie wyszli po golu samobójczym. Został on strzelony – a jakże – po rzucie rożnym! Bukayo Saka zacentrował, powstało olbrzymie zamieszanie w polu karnym i piłkę niefortunnie do własnej siatki skierował Maxence Lacroix.
Bezproblemowy awans po dziewięćdziesięciu minutach? Otóż nie. W piątej minucie doliczonego czasu po dośrodkowaniu z lewej strony boiska do wyrównania doprowadził Marc Guehi, co sprawiło, że otrzymaliśmy konkurs rzutów karnych (w Carabao Cup nie ma dogrywek).
A w rzutach karnych… nikt nie chciał się pomylić! Obejrzeliśmy siedem perfekcyjnych serii. W ósmej… nie pomylił się William Saliba, ale goście tym razem już nie byli w stanie skutecznie odpowiedzieć. Żeby było ciekawiej – z jedenastu metrów nie trafił Lacroix (obronił Kepa Arrizabalaga).
Arsenal triumfuje i jest w półfinale, gdzie zagra z Chelsea. Z kolei Newcastle United będzie rywalizować z Manchesterem City.
Arsenal FC – Crystal Palace 1:1 k. 8:7 (0:0)
1:0 Maxence Lacroix (s.) 80′
1:1 Marc Guehi 90+5′
ZOBACZ WIDEO: Fabiański popłakał się ze śmiechu. Po tych słowach Boruca