Cóż to była za egzekucja. Koszykarze Śląska Wrocław i Dzików Warszawa zdobyli łącznie aż 209 punktów! Śląsk wygrał ostatecznie 109:100 zatrzymując serię rywala.

Zespół ze stolicy nie przegrał od derbowego starcia z Legią, które odbyło się 23 listopada. We Wrocławiu ponownie szalał lider klasyfikacji strzelców Landrius Horton (27 punktów), ale tym razem Dzikom nie wystarczyło to do zwycięstwa.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Co to był za rzut! Skradł show przed meczem

Powód był prosty – Śląsk miał więcej armat. Kadre Gray trafiał nawet w momentach, gdy rywale go faulowali. Stefan Djordjević czyścił wszystko pod koszem i wykorzystywał niemal każdą nadarzającą się okazję, do zdobywania punktów.

Efekt był taki, że Dzikom na niewiele zdała się nawet 10-cio punktowa przewaga z trzeciej kwarty (49:39), którą osiągnęły po serii dziewięciu punktów z rzędu.

Śląsk wrócił szybko. Dużą część strat odrobił jeszcze przed przerwą, a po zmianie stron serią siedmiu oczek z rzędu szybko wyszedł na prowadzenie. Wymiana ciosów trwała w najlepsze, ale Dziki nie miału aż tylu argumentów, żeby przerzucić Śląsk.

Horton znów dziurawił kosz (9/16 z gry, 4/6 zza łuku), ale Śląsk poszedł mocno do przodu. Gray miał 23 oczka i 11 asyst, Djordjević wykończył 9 z 10 swoich akcji, a Noah Kirkwood po przespanej pierwszej połowie był nie do zatrzymania.

Śląsk tym samym popsuł wieczór trenera Marco Legovicha, z którym Dziki zdecydowały się bardzo szybko przedłużyć umowę do końca sezonu 2026/2027.

WKS Śląsk Wrocław – Dziki Warszawa 109:100 (28:32, 22:22, 32:22, 27:24)
(Gray 23, Djordjević 21, Kirkwood 17, Sanon 12, Urbaniak 10 – Horton 27, Soares 17, Chavez 13, Vander Plas 12, Kamińśki 10)

Tabela Orlen Basket Liga po meczu we Wrocławiu: