Wtorkowe starcie miało być hitem pierwszej części fazy zasadniczej PlusLigi, lider mierzył się bowiem z wiceliderem rozgrywek. Stawką było nie tylko pierwsze miejsce na półmetku, ale również korzystniejsze rozstawienie w drabince Pucharu Polski. Dość niespodziewanie, kilka godzin przed meczem okazało się, że warszawianie do rywalizacji przystąpią w zdekompletowanym składzie.

Michał Kozłowski jako środkowy, Damian Wojtaszek na przyjęciu, Brandon Koppers w roli atakującego. Takiego ustawienia gości Stephane Antiga nie mógł przewidzieć. Nic dziwnego, że przez dłuższy czas miejscowi mieli problem z powstrzymywaniem ataków zespołu ze stolicy. Opcje ofensywne z Kozłowskim i Wojtaszkiem, a nawet Firlejem? Tym razem to nie było mission impossible. Głównie jednak to Koppers i Tillie odpowiadali za atak. Mimo ekstremalnego ustawienia PGE Projekt trzymał kontakt z rywalami. Na półmetku pierwszego seta mieliśmy remis (15:15).

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Co to był za rzut! Skradł show przed meczem

Kibice gospodarzy przecierali oczy, nie dowierzając w to, co działo się na parkiecie. Firlej i Wojtaszek atakowali ze skrzydeł, Kozłowski ze środka. Zaledwie trzech zawodników grało na swojej pozycji, a mimo to mistrzowie Polski byli w potężnej opresji. Trener Antiga w końcówce ratował sytuację, sięgając po Malinowskiego w miejsce Sasaka. Pomogło, ale wszystko rozstrzygnęło się na przewagi.

Tymczasem w drugim secie nadal cuda działy się na parkiecie. Damian Wojtaszek nie tylko atakował, ale również blokował. Goście natomiast budowali przewagę, wyprowadzając z równowagi Stephane’a Antigę (2:7). Nieco spokoju w szeregi gospodarzy wprowadził dopiero Malinowski, który skutecznymi serwisami i atakami pomógł zniwelować straty, a nawet wyjść na prowadzenie mistrzom Polski (10:8). PGE Projekt w zaimprowizowanym składzie jednak nie odpuszczał, po asie serwisowym Firleja mieliśmy remis (15:15).

Kolejne akcje nie wpływały korzystnie na grę lublinian, którzy męczyli się z rywalami. Trener Antiga był coraz bardziej wściekły, obserwując poczynania swoich zawodników. Mistrzowie Polski byli kompletnie zagubieni i chyba zszokowani postawą rywali, którzy w końcówce nadal posiadali przewagę (20:21). Ostatecznie jednak triumfowali, choć pomogli sami warszawianie swoimi błędami. Niezawodny okazał się Malinowski, po raz drugi zadając decydujący cios.

Dwa ostrzeżenia podziałały motywujaco na miejscowych, którzy w trzeciej odsłonie szybko wypracowali kilkupunktową przewagę. Trener Antiga po raz pierwszy mógł ze spokojem spoglądać w kierunku boiska (10:5). Kapitalnie w ataku prezentował się Malinowski, skuteczni byli również Gyimah i Henno. Przyjezdni bazowali głównie na barkach Koppersa (17:13).

Przyjezdni walczyli, ale nie byli w stanie odwrócić losów meczu. Mimo wszystko do końca ambitnie walczyli o każdy punkt, budząc uznanie siatkarskich kibiców i rywali. Owację na stojąco w końcówce zgarnął Damian Wojtaszek, po skutecznym ataku z szóstej strefy (21:19). Nawet tak efektowne zagranie nie uratowały jednak przyjezdnych od porażki.

Bogdanka LUK Lublin – PGE Projekt Warszawa  3:0 (27:25, 25:22, 25:23)

PGE Projekt: Firlej, Tillie, Semeniuk, Koppers, Kozłowski, Wojtaszek, Olenderek (libero);

Bogdanka LUK: Komenda, Wachnik, Grozdanow, Young, McCarthy, Sasak, Hoss (libero) oraz Gyimah, Henno, Malinowski,

MVP: Malinowski (Bogdanka LUK)

Tabela PlusLigi: