W ostatnich tygodniach kryminalni z Krakowa przeprowadzili serię zatrzymań w Małopolsce. Zabezpieczono sprzęt budowlany o znacznej wartości i zatrzymano kilku przedsiębiorców z Podhala. W jednym z przypadków na placu firmy znaleziono trzy maszyny warte łącznie 750 tys. zł. Mężczyzna usłyszał zarzut paserstwa i trafił do aresztu, a na poczet kar zajęto ferrari o wartości ponad 1 mln zł.

Tę zupę wigilijną ugotujesz w 15 minut. Cała rodzina będzie nią oczarowana

Seria zatrzymań na Podhalu. Kradziony sprzęt szedł z zagranicy

Kolejne działania przeprowadzono w Nowym Targu. Policjanci znaleźli tam kilkadziesiąt maszyn, z których trzy miały pochodzić z kradzieży we Francji, Niemczech i Wielkiej Brytanii. Zabezpieczono też 560 tys. zł gotówki. Zatrzymany 41-latek wyszedł za kaucją 100 tys. zł, a śledczy zatrzymali jego paszport. Kilka dni później w Zakopanem przejęto ciągnik New Holland o wartości ok. 400 tys. zł i zastosowano wobec 52-latka poręczenie 250 tys. zł, dozór i zakaz opuszczania kraju.

Śledczy podkreślają, że sprawa wykracza poza Podhale. Według ustaleń Onetu, prokuratura w Krakowie koordynuje pracę policji także poza regionem. Funkcjonariusze nie ujawniają szczegółów, zasłaniając się dobrem postępowania. Biuro prasowe KWP w Krakowie zapowiada, że kolejne zatrzymania i rewizje są „więcej jak prawdopodobne”.

Według oficera operacyjnego cytowanego przez Onet, mamy do czynienia z prężnie działającą grupą. Na początku kradziony sprzęt budowlany trafiał do lokalnych firm za ułamek wartości, nawet za 20-25 proc. ceny. Później część kupujących miała wejść w rolę pośredników i odsprzedawać maszyny dalej, już za ok. 40 proc. wartości, inkasując jednorazowo wysokie kwoty.

– Deko handlu lepsze niż kilo roboty. Ci ludzie zaczęli je wprowadzać w życie – mówi oficer operacyjny, z którym rozmawiał Onet.

Według tych ustaleń złodzieje nie ograniczali się tylko do placów budów. W grę wchodziły także oszustwa przy „odroczonej płatności” dla producentów sprzętu przygotowywanego pod konkretne zamówienia. Towar znikał, a zapłata nie wpływała. Tą metodą mieli „wyprowadzać” nie tylko maszyny, lecz również urządzenia do fotowoltaiki i inne materiały techniczno-budowlane.

– To, że doszło do rozbicia grupy to ogromny sukces policji. Ci złodzieje są sprytni, ale popełnili błędy – podkreśla oficer operacyjny cytowany przez Onet.

Źródło: Onet, Policja Małopolska, WP