47-latek nie ukrywa, że w jego życiu religia odgrywa niezwykle ważną rolę. Gdy zapytaliśmy go o to, czy jest coś, za czym tęskni spędzając święta w USA, odparł wprost, że dla niego nic się nie zmienia. A on z rodziną na miejscu uczęszczają do polskiego kościoła.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

— Tutaj wszystko jest jak w Polsce. Mamy też polski kościół, nic się nie zmienia. Byliśmy wczoraj, byliśmy dzisiaj, jutro też się wybieramy. Wszystko jest tak samo, jak w Polsce — przyznawał wprost.

Tomasz Adamek zdradził nam także, że czynnie bierze udział w przygotowaniach do świątecznych posiłków.

— Coś tam pomagam. Nie jest mi obce, by zrobić sałatkę czy coś innego. W tym aspekcie królują jednak żona i córka — stwierdzał wprost.

Tomasz Adamek podczas świątecznego obiadu w USATomasz Adamek podczas świątecznego obiadu w USA (Foto: https://www.instagram.com/tomasz_adamek_/)Tomasz Adamek jasno o swojej wierze

Co więcej, Tomasz Adamek jakiś czas temu gościł w podcaście Łukasza Kadziewicza „W cieniu sportu” i w rozmowie z emerytowanym siatkarzem porównał to, jak wierni chodzą na msze w Polsce i w Stanach Zjednoczonych, gdzie mieszka.

„Tam [w Stanach — red.] są normalni ludzie, teraz to widzę po kościołach. Idziesz do kościoła w niedzielę i patrzysz, ile jest ludzi. A ile jest w Polsce? Wczoraj patrzę, gdzie są młodzi? Gdzie jest młodzież? Nie ma młodzieży. Może 5 proc.” — powiedział Adamek, nie kryjąc zaskoczenia. On bowiem, nie raz mówił o tym, że zawsze dbał o to, by jego córki pojawiały się w kościele i trzymały się przykazań.

„To pokazuje, że Polacy wyjechali, w komunie pouciekali, dostali w tyłek w Polsce, wiedzą co znaczy komuna, bieda. Podorabiali się i to szanują. To widać też na pielgrzymkach. Na jednej z nich była grupa New Jersey — New York, ponad 2 tysiące osób. Widać tam tę wiarę” — dodał „Góral”, zaznaczając, że trzeba pamiętać o tym, że Kościół jest święty, a ludzie są grzeszni. Adamek co niedzielę pojawia się w kościele, a w jednym z wywiadów przed laty przyznał, że „chce iść do nieba”.