Arsenal miał sporą przewagę, natomiast na prowadzenie wyszedł dopiero w 80. minucie po – jak to ma w zwyczaju – dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Powstało zamieszanie w polu karnym i Maxence Lacroix niefortunnie skierował piłkę do własnej bramki.
W czasie doliczonym Crystal Palace doprowadziło do wyrównania, co skutkowało konkursem rzutów karnych, ponieważ w Carabao Cup nie gra się dogrywek.
Rzuty karne były bardzo emocjonujące. Przez osiem serii nie pomylił się nikt.
Wreszcie w dziewiątej bramkę zdobył William Saliba, a po chwili nie trafił Lacroix.
Strzelił słabo, czytelnie. Kepa Arrizabalaga go wyczuł i odbił piłkę.
Bez cienia wątpliwości Lacroix ma za sobą najgorszy dzień w piłkarskim życiu. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że gdyby 23 grudnia wszedł do drewnianego kościoła, to na jego głowę spadłaby cegła.
A dodajmy, że to lider defensywy Crystal Palace, absolutnie kluczowa postać w zespole. Gra niemal wszystko od deski do deski.
Zobacz skrót meczu:
(gol samobójczy od 4:52, niewykorzystany karny od 12:34)
ZOBACZ WIDEO: Fabiański popłakał się ze śmiechu. Po tych słowach Boruca