Zakopane cieszy się popularnością przez cały rok, choć tłumy turystów zjeżdżają się pod Tatry zwłaszcza w okresie świąteczno-noworocznym. W tym czasie wystarczy chwila nieuwagi, by doszło do niebezpiecznej sytuacji. Tak było 24 grudnia br. na Krupówkach.
Według relacji „Tygodnika Podhalańskiego” akcja była bardzo dynamiczna. Zaraz po otrzymaniu zgłoszenia patrole Straży Miejskiej oraz Policji ruszyły, by przeczesać kolejne odcinki deptaka i przyległe ulice, starając się wyłowić z tłumu samotnego malucha. Kluczowy był czas, gdyż w tak dużym skupisku ludzi dziecko mogło oddalić się na znaczną odległość w bardzo krótkim czasie.
- Co się stało z dzieckiem na Krupówkach?
- Jak długo trwały poszukiwania dziecka?
- Jakie były reakcje służb po zaginięciu malucha?
- Co policja apeluje do rodziców po tym zdarzeniu?
Szczęśliwy finał poszukiwań
Dramat rodziców trwał około pół godziny.
— Było całe i zdrowe, choć mocno zapłakane
— relacjonuje w rozmowie z „Tygodnikiem Podhalańskim” Leszek Golonka, komendant Straży Miejskiej w Zakopanem.
Dziecko zostało przekazane policjantom, którzy przeprowadzili niezbędne czynności formalne, a następnie maluch wrócił pod opiekę matki.
Policja apeluje
Choć ta historia zakończyła się szczęśliwie, służby wykorzystują to zdarzenie jako przestrogę dla innych odwiedzających stolicę Tatr. Komendant Golonka w rozmowie z lokalną prasą zaapelował do rodziców o zachowanie „szczególnego nadzoru” nad pociechami.
W miejscach takich jak Krupówki, gdzie panuje duży hałas i ścisk, wystarczy moment nieuwagi, by stracić dziecko z oczu.