Zgłoszenie o zasłabnięciu wpłynęło do Zespołu Ratownictwa Medycznego z Opalenicy oraz strażaków we środę popołudniu. Po przybyciu na miejsce, załoga pogotowia rozpoczęła reanimację 44-letniej kobiety, u której doszło do nagłego zatrzymania krążenia. Już na początku akcji, ratownicy medyczni, którzy jako pierwsi weszli do budynku, zaczęli skarżyć się na złe samopoczucie. „Ich mierniki wskazywały obecność czadu” — informuje dziennikarzy lokalnego portalu Szymon Maciejewski ze straży pożarnej z Nowego Tomyśla.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Gdzie doszło do tragicznego wydarzenia?

Co było przyczyną zgonu 44-latki?

Kto jeszcze wymagał pomocy podczas zdarzenia?

Jakie służby przybyły na miejsce zdarzenia?

W związku z zagrożeniem, przedstawiciele służb musieli wezwać na miejsce Specjalistyczną Grupę Ratownictwa Chemiczno-Ekologicznego z Poznania, wyposażoną w dodatkowy sprzęt pomiarowy i ochronny. Przyjechały również kolejne karetki i policja.

Życia kobiety nie udało się uratować. Pomocy wymagała też jej matka i ratownicy medyczni

„Niestety, mimo wysiłków ratowników, kobiety nie udało się uratować” — mówi st. kpt. Maciejewski dla portalu Nowy Tomyśl Nasze Miasto. „Przyczyną zgonu było zatrucie czadem” — dodaje strażak. Przypomina też, że tlenek węgla jest bezwonny i nie da się go wykryć bez czujników. Apeluje również o regularną kontrolę kominów i pieców.

W trakcie zdarzenia, oprócz poszkodowanej kobiety i służb ratowniczych, w budynku przebywały jeszcze cztery osoby. Trzy nie odczuły skutków zatrucia. Pomocy wymagała natomiast matka zmarłej 44-latki. Do szpitala w Grodzisku Wielkopolskim trafili też ratownicy medyczni. Ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.