Więcej takich artykułów znajdziesz na stronie głównej Onetu
Rano informowaliśmy, że płonie kościół parafii Najświętszego Serca Jezusowego przy ul. Kunickiego w Lublinie. Ogień został zauważony tuż przed godziną siódmą rano.
— Od początku akcji strażacy pracują w aparatach ochrony układu oddechowego. Z podnośników podawane są prądy wody gaśniczej — mówi Pytka.
- Jakie są aktualne informacje dotyczące pożaru?
- Ile zastępów straży pożarnej pracuje na miejscu?
- Co jest przyczyną pożaru według świadków?
- Jakie uszkodzenia wystąpiły w kościele?
Jak słyszymy, dużym utrudnieniem jest gęste zadymienie oraz delikatny wiatr. Dodatkowym utrudnieniem jest ujemna temperatura. W Lublinie jest obecnie -10 stopni Celsjusza, przez co woda wykorzystywana do gaszenia zamarza na powierzchni dachu.
Karol Zienkiewicz / PAP
Pożar poddasza kościoła pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa przy ul. Władysława Kunickiego w Lublinie
W tej chwili na miejscu pracuje blisko 22 zastępów straży pożarnej. — Łącznie ponad 70 strażaków gasi ten pożar — dodał Pytka.
— Dach kościoła wykonany jest z blachy. Pod wpływem temperatury zaczyna się uelastyczniać, czyli zwyczajnie wyginać. Przewidujemy, że w pewnym momencie osiądzie na żelbetonowym stropodachu, który znajduje się pod spodem — tłumaczy Onetowi rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Lublinie.
Karol Zienkiewicz / PAP
Ewakuacja z kościoła pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa przy ul. Władysława Kunickiego w Lublinie
Bartłomiej Pytka podkreślił, że wnętrzu kościoła nie zagraża ogień. — Wnętrze kościoła oddziela konstrukcja żelbetowa, co nie pozwala przedostać się gazom pożarowym do środka. Jedynym problemem jest woda, która spływa z góry i prawdopodobnie dociera do środka budynku. Mamy taką informację o niewielkich uszkodzeniach w okolicach ołtarza głównego — słyszymy.
Przyczyny pożaru zbada policja
Karol Zienkiewicz / PAP
Pożar poddasza kościoła pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa przy ul. Władysława Kunickiego w Lublinie
Świadkowie zdarzenia informowali, że pożar miał zająć się od zwarcia instalacji fotowoltaicznej zamontowanej na dachu. Służby wstrzymują się od stawiania podobnych hipotez.
— O przyczynach pożaru to będzie można rozmawiać po zakończeniu działań ratowniczo-gaśniczych. Zbada je policja. Natomiast nie chciałbym wchodzić w polemikę i stawiać hipotezy na tym etapie, że wszystko zaczęło od fotowoltaiki — ucina Pytka.