Jan Krzystyniak ma za sobą bogatą żużlową karierę. Trwała ona ponad 20 lat. Licencję zdobył w 1978 roku, a później bronił barw klubów z Zielonej Góry, Leszna, Rzeszowa, Piły czy Ostrowa Wielkopolskiego. To dziesięciokrotny medalista Mistrzostw Polski (pięć złotych, srebrny i cztery brązowe medale).
Gdy skończył karierę, był trenerem w klubach z Leszna, Częstochowy i Gniezna. Od 14 marca 2023 roku jest już pełnoprawnym emerytem. 67-latek na wysokość świadczenia absolutnie nie narzeka, choć początkowo – przy okazji wizyty w ZUS – został mocno nastraszony. Usłyszał bowiem, że jego emerytura będzie „mizerna”.
ZOBACZ WIDEO: To na niego wszyscy czekają w Gorzowie? Stal jest zainteresowana od wielu lat
Aż w końcu nadszedł moment odbioru decyzji ws. świadczenia. – Gdy doszło do momentu odbioru decyzji o przyznaniu emerytury, to nawet nie zaglądałem do koperty. Wziąłem ją z ZUS-u, pojechałem do domu i dałem żonie, dodając, żeby zobaczyła, co mi wyliczyli. Ona też nie wierzyła w jakieś duże pieniądze. Aż nagle krzyknęła z kuchni: „o, Boże!”. A ja mówię: „co Mariolka, jeszcze mniejsza, jak myśleliśmy?”. A ona odparła: „Janek, nawet o takiej nie marzyłeś” – zrelacjonował w jednej z rozmów z portalem WP SportoweFakty.
– I rzeczywiście: o takiej emeryturze nie marzyłem. Wydawało mi się, że będzie ona mniejsza. Obecne świadczenie w zupełności mi wystarczy. Nie będę na to narzekał – kontynuował.
Po czasie spotkał się z panią, która straszyła go niskim świadczeniem. Oznajmił jej, że wcale nie jest zrozpaczony wysokością otrzymywanych przelewów.
– A ona do mnie: „proszę pana, gdyby pan miał wszystkie lata – a było ich 50 – oskładkowane, to by pan miał o 1000 czy 1500 zł więcej”. Tutaj zabrakło kilku lat składkowych. I to nie z mojej winy, ale z uwagi na fakt, że byłem na jakichś stypendiach sportowych, od których nie były odprowadzane składki – ujawnił.
Nie chciał jednak ujawnić, ile wynosi jego świadczenie. Zaznaczył tylko, że emerytura przekracza minimalną wartość.