- Jak doszło do spotkania Korzyńskiego i Szczepanika.
- Dlaczego Korzyński uznał Szczepanika za wokalistę idealnego.
- Jak powstały i zdobyły popularność 'Żółte kalendarze’.
- Które inne przeboje Szczepanika zyskały popularność.
Przed „Żółtymi kalendarzami” było spotkanie z Korzyńskim
Piotr Szczepanik swoją przygodę z muzyką rozpoczął na początku lat 60. Jako student historii sztuki wystąpił na Festiwalu Piosenki Studenckiej w Krakowie. Jednak przełom w jego karierze nastąpił, gdy spotkał
Andrzeja Korzyńskiego. Kompozytor w tamtym czasie wrócił z Paryża i założył zespół Ricercar 64, a ponadto został szefem radiowego „Studenckiego Magazynu Muzycznego”.
Jak dobrze znasz największe przeboje PRL-u? Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalsza część artykułu znajduje się pod quizem.
Quiz: Muzyczne perełki PRL. Rozpoznasz artystę po tytule utworu?

Gdy Korzyński zdobył popularność, rozpoczął poszukiwania wokalisty do swojego projektu. W Lublinie, na jednym z przeglądów piosenki, upatrzył sobie Piotra Szczepanika, którym niemal natychmiast się zachwycił.
– cytowała Korzyńskiego „Angora”.
Szczepanik później twierdził, że z Korzyńskim poznał się nie w Lublinie, ale w Zagrzebiu i nie mieli jeszcze żadnych wspólnych planów. Ostatecznie jednak dwóm artystom udało się dogadać.
Jak powstały „Żółte kalendarze”?
Szczepanik, mimo że na przeglądach zachwycał, nie posiadał repertuaru, który pozwoliłby mu święcić triumfy i trafiać do szerszej publiki. Odpowiednie piosenki zapewnił mu jednak Korzyński. Początkiem ich współpracy była nagrania „Żółtych kalendarzy”. Melancholijny tekst do utworu napisał Jerzy Miller. Początkowo Korzyński był niezadowolony z tego, co usłyszał.
„Wydał mi się taki za mało 'piosenkowy’. Mało traktował o miłości, jakiś taki był smutnawo-sentymentalny” – mówił. Korzyński w końcu przekonał się do utworu, zwłaszcza gdy usłyszał wokal Szczepanika, w którym tkwiła pewnego rodzaju zaduma.
„Przyjeżdżałem do Warszawy i na ul. Poznańskiej przy fortepianie szlifowaliśmy interpretację. Lubię pracę z kompozytorem, a ta naprawdę wiele mi dała. Do nagrania doszło w radiowym studio na Myśliwieckiej, pamiętam dokładną datę, 4 stycznia 1965” – cytowała Szczepanika „Angora”.
Wielki sukces „Żółtych kalendarzy”. To był początek
„Żółte kalendarze”, mimo nostalgicznego śpiewu, refleksyjnego tekstu i wolnego tempa, stały się hitem Polskiego Radia. Korzyński wspominał, że na utwór można było głosować listownie w konkursie na Radiową Piosenkę Miesiąca. Słuchacze wysłali wtedy imponujące 60 tys. listów z głosami na piosenkę. „Okazało się, że w słuchaczach była potrzeba ballad” – wspominała Maria Szabłowska dla „Faktu”. „Piotr nie był przygotowany na tak wielką karierę, którą robił właściwie od początku swojej działalności” – dodała. Szczepanik w kolejnych latach nagrał jeszcze kilka znakomitych piosenek, które Polacy nucą do dziś:
- „Kochać…”
- „Goniąc kormorany”
- „Puste koperty”
- „Portowa tawerna”
- „Nigdy więcej”
- „Przyszła do mnie nostalgia”.

fot. Jan KUCHARZYK/East News
Źródło: Radio ZET/Cyfrowa Biblioteka Piosenki Polskiej/Fakt.pl/
Wikipedia
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET