MACIEJ FRYDRYCH: Jak ważne dla akademii są zwycięstwa zespołu do lat 19 w Lidze Młodzieżowej?
MAREK ŚLEDŹ: Zwycięstwa z Fiorentiną czy PAOK cieszą, a jeszcze bardziej to, że w lutym zagramy z Ajaxem Amsterdam. Mam nadzieję, że nie będzie to nasz ostatni mecz. W końcu nie stoimy na straconej pozycji. Istotniejszy jednak jest skutek tych gier, więc możliwość stoczenia kolejnego meczu. Dla nas rywalizacja w młodzieżowej Lidze Mistrzów to genialne doświadczenie nieosiągalne w inny sposób. Nie możemy zagrać z najlepszymi drużynami w Europie o punkty w innych rozgrywkach. Jeżeli mamy przygotować zawodników do gry na najwyższym poziomie, to takie lekcje są kapitalne.
Z tego miejsca powinienem wysłać poważne podziękowania do Midtjylland (0:2, 0:7) za poprzedni rok. Duńczycy dali nam srogą i bardzo bolesną lekcję. Uznałem ją za uderzenie w moją godność i honor. Dlatego zwycięstwa cieszą na chwilę, a porażki uczą. Ta wyjątkowo odcisnęła na nas piętno. Dlatego obejrzeliśmy z dyrektorem Rafałem Matusiakiem [wicedyrektorem akademii ds. sportowych] ponad 30 czy 40 meczów Ligi Młodzieżowej. Przeanalizowaliśmy wszystko, co tylko było możliwe, dzięki zespołowi, który powołaliśmy. Wydzieliliśmy siedem obszarów, które chcieliśmy szybko wprowadzić w proces szkoleniowy, to się udało.
Dlatego dziś, nawet bardziej niż same zwycięstwa, cieszy mnie, że w obu meczach graliśmy znacznie agresywniej, wykazując większą skuteczność w bezpośrednich pojedynkach oraz wyraźnie lepszą organizację i ochronę pola karnego. To efekt naszych działań szkoleniowych, które wprowadziliśmy po meczach z Duńczykami. Udział w młodzieżowej Lidze Mistrzów to ważna lekcja, którą staramy się systematycznie odrabiać, aby stwarzać w strukturach akademii jak najlepsze środowisko do rozwoju zawodników i grup szkoleniowych.
Dalszy ciąg materiału pod wideo
W wywiadzie dla EkstraTrener wspomniał pan, że chcecie, aby akademia Legii była w Top 50 najlepszych akademii w Europie.
Obecność w Top 50 akademii w Europie? Slajd o tym pokazujemy naszym trenerom co tydzień na zebraniach. Tam mówimy o celach. Znalezienie się w gronie najlepszych to nie wyłącznie wymiar wyniku sportowego na arenie międzynarodowej, ale też liczba wychowanków, reprezentantów, tytuły w kraju, takich czynników jest wiele. Choć te zwycięstwa oczywiście też nas do tego celu przybliżają [obecnie Legia jest 135. na świecie].
Co poniedziałek na spotkaniu pokazujemy trenerom górę, której szczyt musimy zdobyć. Pokazuję pierwszy obóz, czyli nasze namioty, które są rozbite u podnóża tej góry. Dalej tam jesteśmy. Obiecałem, że po dwóch zwycięstwach przemieścimy ten obóz nieco wyżej i tak się stało. Do szczytu wciąż nam daleko. Pokonywać tę drogę musimy zespołowo, ale z pokorą, bo tej drogi nie pokonamy jednym atakiem, a pracą codzienną i systemową.
Marek Śledź o młodym talencie: na jego miejscu zaufałbym Legii
Ostatnio dużo się mówiło o Samuelu Kovačiku, który błyszczy. Udało wam się przedłużyć z nim kontrakt. Negocjacje były trudne?
Wykreśliłbym słowa „udało się”. Nic się nie udało. Gdyby Samuel siedział z nami, byłby pan zdumiony, jak to skromny chłopiec i jak pięknie wypowiada się o miejscu, w którym się znajduje. Jakie ma zaufanie do mojej osoby. Przedłużenie kontraktu nie budziło u mnie obaw, choć mam świadomość, że ze strony innych akademii czy środowiska menedżerskiego mogły pojawiać się pewne naciski.
Samuel rozwija się prawidłowo. Dziś błyszczy, ale to już trwa. On został poddany konkretnym procesom szkoleniowym. Moment, w którym jest Samuel to skutek pracy, którą wykonuje wiele osób i także sam zawodnik. To fantastyczny dzieciak. Nie chyliłbym nawet czoła przed Samuelem i trenerami, którzy go prowadzili, a przed rodzicami. Bo Samuel ma świetne wartości, jest skromny, potrafi pójść do kantyny w weekend i pomóc kucharzom czy kelnerkom. On taki po prostu jest. Trzeba jednak pamiętać, że jego sukces w piłce nie jest pewny. Dopiero rozpocznie pierwsze zmagania w piłce seniorskiej. Stabilność drogi, która mu towarzyszy może być korzystna w perspektywie osiągania kolejnych etapów.
Jaka jest przyszłość Pascala Moziego? Jego kontrakt kończy się latem.
Łatwiej mówić mi o Samuelu, bo jest zawodnikiem akademii, a Pascal funkcjonował w strukturach pierwszego zespołu. Kwestie jego przyszłości i kontraktu leżą w gestii jedynki. Chcielibyśmy, aby Pascal został z nami. Widać, że dobrze się czuje w naszym środowisku. Rozwinął się w czasie, który tu spędził. Ostatnio spytałem go na korytarzu o doniesienia medialne, mówił, że to, co można wyczytać w internecie, nie jest prawdą. Nie wiem, jakie są prawdziwe informacje, ale na jego miejscu zaufałbym Legii.
Kacper Potulski (Foto: IMAGO/NEWSPIX.PL / newspix.pl)
Kacper Potulski w Kanale Sportowym został zapytany, czy jest „wyrzutem sumienia Legii”. To prowokuje szersze pytanie: czy niektórzy zawodnicy, jak choćby Jakub Zieliński, mogą być w ten sposób postrzegani?
Jeżeli zawodnicy wywodzący się z akademii Legii trafiają do wysoko wykwalifikowanych klubów europejskich, to tylko osoby wyjątkowo złośliwe wobec Legii mogą twierdzić, że jest to zły projekt. W końcu oni wyszli z Legii. Czy za wcześnie? Można dyskutować. Kacper odszedł z akademii chwilę po moim przyjściu. Dużo rozmawialiśmy z nim i jego rodzicami. Nawet gdy nie zdecydował się na podpisanie kontraktu, to był przez nas prawidłowo szkolony.
Dziś w naszych strukturach jest ponad 40 reprezentantów pięciu federacji europejskich. Nie ma szans, aby każdy z nich mógł grać w Legii czy klubach okolicznych. To dobra prawidłowość. Real Madryt U-19 jest jedynym zespołem, który zawsze brał udział w młodzieżowej Lidze Mistrzów. Nigdy nie odpadł wcześniej niż w 1/16 rozgrywek. To świadczy o systemowej i powtarzalnej pracy. Ilu wychowanków akademii Realu jest w pierwszym zespole Realu? Procent, a może mniej. Za to która hiszpańska akademia wprowadziła najwięcej zawodników do LaLigi? Akademia Realu, a przecież konkurencję ma dużą.
Rolą klubu, który ma znamiona wysoko wykwalifikowanego i jest liderem w wielu obszarach funkcjonowania w kraju, jest także dbałość o prawidłowe przygotowanie piłkarzy dla polskiej piłki. Wychowankowie będą ambasadorem naszej pracy, ale tylko część z nich trafi do pierwszego zespołu. Skoro Kacper gra dziś w Mainz to wybrał dobrą ścieżkę. Jeżeli Kuba będzie bronił w Wolfsburgu, to także podjął prawidłową decyzję. Jan Ziółkowski gra w Romie to jest kolejna prawidłowość. Nie wszystkich skonsumujemy z korzyścią sportową i ekonomiczną.
Pewnie w tym celu współpracujecie z Pogonią Grodzisk Mazowiecki. Tam mogą trafiać zawodnicy, którzy nie tak szybko przebijają się do pierwszego zespołu.
Wyzwaniem będzie to, co wydarzy się w kolejnym okresie partnerstwa. W Pogoni doszło do pewnych zmian personalnych. Te zmuszą mnie do baczniejszego przyjrzenia się rozwojowi naszego i partnera. Nieskromnie powiem, że sam pomysł był mojego autorstwa. Nie wymyśliłem go, wzorowałem się na projekcie Club NXT, który należy do Club Brugge. To klub autonomiczny, ale uznający unię personalną, finansową i szkoleniową z Club Brugge. Te elementy są przed nami.
Jakub Adkonis (Foto: MARCIN SOLARZ/FOTOPYK / NEWSPIX.PL / newspix.pl)
W mojej wizji jest to projekt, który tylko w niewielkim stopniu dotyczy struktur akademii, a w znacznie większym — młodych zawodników pierwszego zespołu. Jest to szansa, aby młodzi piłkarze mogli doświadczać gry na zapleczu PKO BP Ekstraklasy i przygotować się do kolejnych etapów szkolenia.
Dziś projekt się broni, bo wiele czynników zostało dobrze zaplanowanych. Piotr Stokowiec jest uznanym trenerem, który ma genialną umiejętność pracowania z młodymi zawodnikami. Potrafi prowadzić piłkarzy. Korzystając z moich relacji pozazawodowych z Piotrem, udało mi się go namówić, aby wziął udział w projekcie. Cieszę się, że prezes Marek Finkowski zaufał pomysłowi. Piotrka wsparliśmy trenerem Dariuszem Rolakiem, czyli wychowankiem naszej akademii, który świetnie zna technologię. Doświadczył także pracy samodzielnej, seniorskiej i dziś ma inne spojrzenie. Trenerem bramkarzy jest Michał Kubiak, któremu także wytyczyliśmy ścieżkę. Zespół jest dobrze skomponowany. Są tam piłkarze, którzy awans wywalczyli, są głodni sukcesu, są piłkarze z doświadczeniem na poziomie centralnym i nasza młodzież, która gra wiele minut i stanowi dużą wartość dla zespołu. Dzięki temu Pogoń jest wysoko w tabeli i mam cichą nadzieję, że ich aktualny dorobek punktowy już dziś gwarantuje utrzymanie. A jeżeli wydarzy się coś spektakularnego i będą walczyli w barażach? Super!
Co awans Pogoni oznaczałby dla Legii?
Byłoby świetnie, gdyby tak się stało. Nawet jeśli Pogoń spadłaby z ligi już po roku, nasi młodzi zawodnicy zdobyliby bezcenne doświadczenie gry szczebel wyżej. Dzięki temu staliby się lepszymi piłkarzami nawet mimo wielu porażek.
Miejsce Legii w Pro Junior System w ostatnich latach wyglądało bardzo źle. W sezonie 2023/24 Legia zajęła ostatnie miejsce. Co to oznacza?
To nie jest element, który prowokuje mnie do analizy. Był ten projekt, funkcjonował, ale bardziej skupiałem się na przepisie o młodzieżowcu, bo z niego bym nie rezygnowałbym. Efekty te decyzji młodzieżowe reprezentacje Polski doświadczą, ale za kilka lat. Dziś pozytywnie mówimy o tych kadrach, ale w efekcie właśnie tego przepisu. Dla dobra wartości szkoleniowej przepis powinien zostać uzupełniony o młodzieżowca, który jest wychowankiem klubu. W ten sposób przepisem można zmusić kluby do pracy szkoleniowej. Żeby grać na danym poziomie współzawodnictwa seniorskiego, trzeba byłoby mieć określoną liczbę wychowanków, to podniosłoby wartość szkoleniową.
Marek Śledź: szybko nie oznacza dobrze
W sezonie 2023/24 w Pro Junior System Legia zajęła ostatnie miejsce, a punktował tylko Kacper Tobiasz. Czyli zawodnicy z akademii nie trafiają tak szybko do pierwszego zespołu.
Muszę czepić się słowa: szybko nie oznacza dobrze. Na każdy z tych etapów trzeba być poprawnie przygotowanym. Efektywność projektu, która jest mierzona przez dziennikarzy na podstawie wyników sportowych, jak zdobyte mistrzostwa Polski, to nie efekt cudu czy pracy w jednej rundzie, tylko trzech i pół roku pracy. Rywalizacja na danym poziomie, powtarzanie jej efektywności, wzrost liczby wychowanków na centralnym poziomie reprezentacyjnym są skutkiem wieloletnich działań. Procesów szkoleniowych nie da się zamknąć w jednym roku, bo one trwają dekady!
Czy ważnym celem na przyszły rok jest awans Legii II na trzeci poziom ligowy?
Rok temu z pierwszego miejsca awansowała Unia Skierniewice, która jest liderem w Betclic 2. Lidze. W barażach przegraliśmy z Podhalem Nowy Targ, które teraz zajmuje trzecie miejsce. To udowadnia, że nie byliśmy słabeuszami. Do każdego etapu trzeba dorosnąć. Oczywiście co roku celem Legii II jest awans na poziom centralny. Chcemy awansować, żeby zwiększyć poziom wymagań młodym wychowankom, którzy nie trafią jeszcze do Pogoni czy innych klubów na poziomie centralnym.
Aleksander Wyganowski (Foto: MARCIN SOLARZ/FOTOPYK / NEWSPIX.PL / newspix.pl)
Legia II musi być zespołem dedykowanym akademii. Tam zdobywają doświadczenie nasi młodzi wychowankowie jak Olek Wyganowski, Szymon Piasta, a zaraz trafią tam kolejni z rocznika 2008 i 2009. Ich ścieżka jest precyzyjnie zaplanowana. To współzawodnictwo II-ligowe byłoby lepszą weryfikacją, niż to na niższym poziomie, które przez wiele aspektów jest dla mnie niezadowalające. Ubolewam nad tym, że rywal przykładowo strzela nam bramkę po stałym fragmencie gry w 20. minucie, po czym gra na czas. To w pewien sposób okradanie młodego zawodnika z możliwości rozwoju.
Jakie są inne cele krótkoterminowe na najbliższy rok?
Każdy projekt, który buduje lub za niego odpowiadam, ma cele bieżące, etapowe i strategiczne. Określamy je dla każdej drużyny i działu w akademii. Każda cząstka jest obarczona wyzwaniem realizacji konkretnych celów. Są dziennikarze, którzy piszą o mnie źle, czego bym nie zrobił. Dlatego chcę podkreślić, że wynik sportowy jest najważniejszy, ale nie powinien być celem, a efektem pracy. Gdy osiągamy wynik sportowy, dzieje się to w kategorii koniunkcji, a nie alternatywy.
Na pytanie grać ładnie czy wygrać odpowiadam grać ładnie i wygrać. Na pytanie grać młodymi czy wygrać odpowiadam grać młodymi i wygrać. Hipotetyczny awans Legii II czy zdobycie mistrzostwa Polski przez młodzieżowe zespoły musi się wiązać z realizacją celów bieżących, które mają odwzorowanie w naszych KPI. Czyli chcemy utrzymywać piłkę w konkretnym procencie, to samo z procentem zdobywania strefy wysokiej, bilansem bramkowym, liczbą wygranych pojedynków czy odbiorów. Oceniamy to co tydzień. Patrzymy, czy zwycięstwo odbyło się zgodnie z wartościami szkoleniowymi. Nie chcemy zwyciężać przez przypadek.