Polska tenisistka nie kryła radości z powrotu do Australii. „Bardzo się cieszę, że wróciłam do Sydney. Właściwie od dawna na to czekałam. Po kilku latach czuję się naprawdę, jakbym była w domu. Chcę odwiedzić swoje ulubione miejsca, trochę odpocząć, a potem trenować. Jestem szczęśliwa, że mogę tu być. Cieszę się, że znów jestem w Sydney”.

Kluczowy moment, by zweryfikować przygotowania

Zawodniczka opowiedziała również o tym, jak spędziła święta z rodziną i jak wyglądały przygotowania do kolejnego sezonu. „Były trochę inne niż zwykle, ale udało mi się wcześniej spędzić z rodziną takie symboliczne, ‘zastępcze’ Boże Narodzenie. W same święta byłam w podróży — 24 i 25 grudnia rano leciałam samolotem — więc było to bardzo nietypowe. Mimo to cieszę się, że mogłam poświęcić ten czas także na trening”.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

Świątek jasno wskazała swój priorytet na najbliższe tygodnie. „Moim głównym celem było przygotowanie się do styczniowego cyklu turniejów, w tym do Australian Open. Byłam na tym bardzo skupiona. Na szczęście w grudniu udało mi się również spędzić trochę czasu z rodziną, co było bardzo miłe” — zaznaczyła.

„Dla mnie wyjazd do Australii jest zawsze ekscytujący, bo to moment, w którym sprawdza się, czy uda się wprowadzić do gry wszystko to, nad czym pracowało się w okresie przygotowawczym. Skupię się przede wszystkim na technicznej stronie meczów i mam nadzieję, że przełoży się to na dobre wyniki” — podkreśliła.

O oczekiwaniach wobec pobytu i pogody

Wiceliderka rankingu WTA przyznała, że cieszy ją możliwość zmiany pogody, która w Polsce nie jest najlepsza w okresie grudniowym. „Teraz liczy się dla mnie dobra kawa i dobre jedzenie — naprawdę tego potrzebuję” — stwierdziła rozbawiona. „Mam też wrażenie, że powietrze jest tu inne. Bardzo cieszę się na spędzanie czasu na świeżym powietrzu, bo przez ostatni miesiąc w domu byłam praktycznie tylko w środku. Jest tam teraz około minus pięciu stopni, dlatego ogromną radość sprawia mi teraz słońce i pogoda. Zamierzam wybrać się na plażę” — podkreśliła.

O podejściu do United Cup i formie sportowej

Nasza zawodniczka wraz z Hubertem Hurkaczem rozpoczną 2 stycznia zmagania w turnieju par mieszanych United Cup. Zawodniczka została zapytana o to, co będzie potrzebne, by odnieść sukces. „Trudno powiedzieć, co dokładnie musimy zrobić, ale mam poczucie, że w poprzednim roku graliśmy naprawdę dobrze. Byliśmy trochę pechowi, zwłaszcza w rywalizacji z Niemcami, bo mieliśmy piłki meczowe, które mogły dać nam wygraną w całym turnieju” — wspomniała.

„Musimy podchodzić do tego krok po kroku. Nie ma sensu myśleć teraz o końcowym zwycięstwie, bo najpierw czekają nas mecze grupowe. Na tym się skupiamy”.

Polska drużyna będzie mieć swoją maskotkę?

Polka na lotnisku pojawiła się z… maskotką, co do której ma konkretne plany. „To Cookie Koala, ale jeszcze nie przedstawiłam go drużynie, więc zobaczymy, czy zostanie maskotką zespołu. Kocham go i na pewno zostanie ze mną”.

„Mam nadzieję, że zostanie maskotką drużyny, jeśli reprezentacja Polski go zaakceptuje. W zeszłym roku mieliśmy flaminga — pamiętam, że był dosłownie wszędzie, nawet na schodach — a teraz nie mam pojęcia, gdzie się podział” — stwierdziła rozbawiona.