Co za mecz koszykarzy AMW Arki Gdynia! Podopieczni Mantasa Cesnauskisa pokazali, dlaczego są najlepszą obecnie drużyną ligi. Pokonali Legię różnicą 33 oczek i jako pierwsi w Orlen Basket Lidze mogli cieszyć się z wygranej numer dziesięć w sezonie.
A wszystko to bez Einarasa Tubutisa, u którego – po dokładniejszych badaniach – wyszło złamanie obojczyka. Przerwa w grze podkoszowego AMW Arki wyniesie około sześciu tygodni.
ZOBACZ WIDEO: Boruc wkręcił Fabiańskiego w szatni Legii. „Weź wstań…”
Czy brak Tubutisa był zauważalny? Niekoniecznie. Gdynianie wygrali walkę na tablicach (45:32 w zbiórkach), zdobyli więcej punktów „z pomalowanego” (38:26) i byli skuteczniejsi w zdobyczach drugiej szansy (13:3).
Gospodarze od początku narzucili swój styl gry. Jarosław Zyskowski potwierdził, że jest w wielkiej formie. Tym razem na skuteczność nie mogli też narzekać Jakub Garbacz (7/10 z gry) i Mike Okauru (8/13 z gry).
AMW Arka w ofensywie wyglądała jak zespół nie do zatrzymania. 55 procent skuteczności w rzutach z gry i tylko pięć strat. Nic dziwnego, że Legia starała się trzymać, ale w końcu odpadła z tego wyścigu o zwycięstwo.
Ciężko było rywalizować, gdy dwie największe strzelby, czyli Jayvon Graves i Andrzej Pluta, wykorzystali zaledwie 4 z 19 prób z pola. Podopieczni Heiko Rannuli z gry trafili 23 z 65 rzutów, co dało 35 procent skuteczności.
Efekt był taki, że rekordowo lider Orlen Basket Ligi prowadził różnicą nawet 36 oczek (104:68), a Legia (grająca nadal bez kontuzjowanych Matthiasa Tassa i Michała Kolendy) w całym spotkaniu na czele była przez nieco ponad dwie minuty. Obrońcy tytułu z bilansem 8-5 pozostają w czołówce ligowej tabeli.
AMW Arka Gdynia – Legia Warszawa 106:73 (28:24, 21:13, 25:20, 32:16)
(Garbacz 22, Zyskowski 19, Okauru 19, Ramey 10, Ljubicić 10 – Thompson 14, Shungu 13, Ponsar 11)
Tabela Orlen Basket Ligi po meczu w Gdyni: