Scenariusz był brutalny, ale jednak przewidywalny. Rybnik spadł, a winą za brak wyniku, jak to często bywa, obarczono sztab. Piotr Żyto nie ukrywa, że spodziewał się takiego obrotu spraw, choć styl pożegnania pozostawia pewien niesmak. Zabrakło męskiej rozmowy w odpowiednim momencie.
„Nie znam przyczyn”. Prezes ROW-u Rybnik nabrał wody w usta?
Trener przyznaje, że oficjalne powody rozstania są dla niego zagadką, choć „między wierszami” wyczytał swój los dużo wcześniej. – Prawda jest taka, że skończył się mój kontrakt i nie został przedłużony. Nie chcę podawać przyczyn, bo sam ich nie znam. Jakiś czas temu domyślałem się, że zmierza to w tym kierunku – mówi Żyto w rozmowie z „Tygodnikiem Żużlowym”.
Najbardziej boli jednak brak konkretów w trakcie sezonu. Gdy trener pytał o przyszłość, odbijał się od ściany. – Prezes się zasłaniał, bo miał inne sprawy na głowie. (…) Ja pytałem parę razy co robimy dalej, ale odpowiedzi konkretnej ani razu nie było – twierdzi z żalem.
Klaudia Zwolińska: Czasami sobie myślę „co tu się dzieje?”Polsat Sport
„Żona zawsze była z boku”. Czas na życiowy remanent
Czy to znaczy, że legendarny trener powiedział „pas”, po tym jak zaczęło się przebijać słowo „emerytura”? Żyto prostuje, że to nie koniec, to zwykły urlop. Ale urlop bardzo potrzebny. Po blisko pół wieku w oparach metanolu, uznał, że żużel zabrał mu zbyt wiele czasu prywatnego.
– Proszę nie traktować tego dosłownie z tą emeryturą (…). Po prostu robię sobie na jakiś czas spokój z żużlem. Powiedzmy, że to taki urlop – wyjaśnia.
Decyzja ma podłoże głęboko osobiste. Trener chce spłacić dług wobec najbliższych. – Po 46 latach w żużlu, przychodzi taki moment, że potrzebny jest odpoczynek. (…) A człowiek już ma swoje lata, a żona czy rodzina zawsze gdzieś jest z boku, bo cały czas zabiera żużel. Przez lata na nic innego nie ma czasu (…). Chcę trochę czasu spędzić z żoną, bo zasługuje na to i też jej się należy – mówi wprost.
Misja niemożliwa zakończona fiaskiem
Czy szkoleniowiec ma sobie coś do zarzucenia? Trener patrzy na wynik sportowy realistycznie. Z pustego to i Salomon nie naleje, jak mówi popularne przysłowie. Utrzymanie Rybnika w elicie graniczyłoby z cudem.
– Nie ma co dyskutować, bo wyniku nie było oczekiwanego, czyli utrzymania. Myślę, że staraliśmy się zrobić wszystko co tylko się da. Nie wyszło i tyle. Tak to jest, że ktoś musi z tej Ekstraligi spaść – podsumowuje filozoficznie.

Ksiądz Łukasz Kotyński (w środku) przysłuchuje się rozmowie trenera Piotra Żyto z kierownikiem drużyny Radosławem Kalyciokiem.Paweł WilczyńskiZdjęcia Paweł Wilczyński

Maksym Drabik, Piotr ŻytoPaweł WilczyńskiZdjęcia Paweł Wilczyński

Prezes Krzysztof MrozekTrzeszczkowskiZdjęcia Łukasz Trzeszczkowski
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd? Napisz do nas
