Za granicą problem osiągnął już ogromną skalę. We Włoszech czy w Wielkiej Brytanii pirackie relacje z wydarzeń sportowych w ostatnim czasie mogło oglądać nawet 5 mln osób.

Problem istnieje także w Polsce. Na alarm biją nadawcy telewizyjni. Piotr Wójtów, ekspert ds. ochrony antypirackiej w sieci internet Canal+, ujawnił w rozmowie ze sport.pl, że nielegalna transmisja sportowa musi zostać zablokowana w ciągu 30 minut. Jeśli tak się nie stanie, jest to „już duża strata”.

ZOBACZ WIDEO: Fabiański popłakał się ze śmiechu. Po tych słowach Boruca

W podobnej sytuacji jest Cyfrowy Polsat. „Rocznie odnotowujemy setki nielegalnych transmisji sportowych wydarzeń, do których Telewizja Polsat ma uprawnienia. Łącznie takich zdarzeń czterech czołowych nadawców telewizyjnych odnotowuje ponad osiem tysięcy rocznie” – można przeczytać w komunikacie nadawcy przesłanym sport.pl.

Najczęściej kradzione są sygnały z następujących rozgrywek: meczów Ekstraklasy, Premier League, Ligi Mistrzów, La Ligi, zawodów żużlowych, ale także meczów siatkówki, tenisa oraz wyścigów Formuły 1.

Nadawcy telewizyjni widzą jednak szansę na zmianę. Sejm przyjął nowelizację ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną, która przewiduje nakaz blokowania dostępu do pirackich treści i stworzenie rejestru domen oferujących takie treści.

Teraz wszystko w rękach Karola Nawrockiego. Jeśli prezydent PR podpisze nowelizację ustawy, Polska będzie miała szansę na skuteczną walkę z piratami i ukrócenie wspomnianego procederu.

– Wiążemy duże nadzieje z wejściem ustawy w życie. Środowiska od lat zaangażowane w przeciwdziałanie piractwu internetowemu, w tym również my, liczymy na to, że pan prezydent podpisze nowelizację ustawy – podkreśliła w rozmowie ze sport.pl Ewa Wzięch z działu prawnego Canal+.