Adam Smith, demokrata z Waszyngtonu, członek Komisji Sił Zbrojnych Izby Reprezentantów Stanów Zjednoczonych, ostro skrytykował Donalda Trumpa, zarzucając mu niezachwianą wiarę we wszystko, co wychodzi z ust Władimira Putina.

Kongresmen Adam Smith ostro skrytykował prezydenta USA za te słowa, nie zostawiając na nim suchej nitki.

Stwierdził, że „możliwe, że Trump jest po prostu na tyle głupi”, żeby w to uwierzyć.

— To raczej oczywiste, że [Rosjanie] kłamią w tej sprawie — powiedział CNN. — [Kreml] chciał zniweczyć proces pokojowy i przekonać Trumpa do tego, że [prezydent Wołodymyr] Zełenski jest tutaj większym problemem. A głęboka nieświadomość prezydenta Trumpa, który tego nie dostrzega i nie rozumie, kim jest Putin i co robi w tej chwili, jest bardzo zniechęcająca. Podważa to możliwość osiągnięcia pokoju — dodał.

Brak dowodów

Wołodymyr Zełenski we wtorek odniósł się do tych oskarżeń. Stwierdził, że sojusznicy Kijowa mają możliwość zweryfikowania domniemanego ataku dronów na rezydencję Putina i przekonania się o tym, że oskarżenia te są fałszywe.

— Jeśli chodzi o atak na Wałdaj, nasz zespół negocjacyjny skontaktował się z zespołem amerykańskim, przeanalizowali szczegóły i wiemy, że to fałszerstwo. Oczywiście nasi partnerzy zawsze mogą to zweryfikować, wykorzystując swoje możliwości techniczne — powiedział dziennikarzom.

Zespół śledczy Kyiv Post przeanalizował twierdzenia Kremla i nie znalazł żadnych dowodów na to, że w nocy z niedzieli na poniedziałek doszło do ataku na rezydencję Putina.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Wiele osób w Waszyngtonie, w tym była ambasador USA w Ukrainie Bridget Brink, nie mogło uwierzyć w to, że Trump po prostu przyjął narrację Putina. — Nie ma dowodów na to, że doszło do ataku. A fakt, że prezydent USA wierzy słowom brutalnego dyktatora, a nie naszemu demokratycznemu sojusznikowi, jest właśnie problemem. (…) Trzeba się zastanowić, dlaczego nasz prezydent zajmuje takie stanowisko — powiedziała Bridget Brink w rozmowie z CNN

Smith poszedł jeszcze dalej. — Powiedzmy to jasno. Są tu naprawdę tylko dwie możliwości i żadna z nich nie jest zbyt zachęcająca. Jedna z nich to taka, że Trump jest idiotą, nadal nie rozumie, o co chodzi Putinowi, i że ten chce całkowicie kontrolować całą Ukrainę, a jedynym sposobem na zakończenie tej wojny jest wsparcie Ukrainy i jasne pokazanie Putinowi, że tego nie osiągnie. Możliwe, że Trump jest po prostu tak głupi — powiedział.

— Możliwe też, że ma inne spojrzenie na świat — zakładające, że silni biorą to, czego chcą. Trump mówi o tym, że zachodnia półkula powinna być zdominowana przez Stany Zjednoczone, próbuje doprowadzić do zmiany reżimu w Wenezueli, grozi Grenlandii, Panamie i Kanadzie, i być może taki jest po prostu jego światopogląd. Że Putin jest silnym człowiekiem i może brać, co chce, i nie jest to nasz problem — dodał.

Kampania Kremla

Choć nie ma żadnych dowodów potwierdzających ukraiński atak na rezydencję Putina, nie przeszkadza to Kremlowi — ten zdążył już nakręcić spiralę zarzutów i oskarżeń pod adresem Kijowa. Zainicjował zakrojoną na szeroką skalę akcję propagandową. W propagandowych kanałach telewizyjnych pełno jest programów, w których „eksperci” komentują rzekomy atak, oskarżając Ukrainę o „oficjalne wypowiedzenie wojny Rosji”, a Zachód o wspieranie Kijowa w tych atakach, m.in. bronią.

Jak na razie Kreml nie przedstawił jednak żadnych dowodów, które potwierdzałyby rzekomy atak. Nie podał też finalnie, ile dronów miałoby zostać wysłanych do obwodu nowogrodzkiego (wersja ministerstwa obrony była niespójna z wersją rosyjskiej agencji prasowej TASS).

Matthew Whitaker, przedstawiciel USA przy NATO, w wywiadzie dla Fox Business stwierdził, że „nie jest jasne, czy faktycznie miało to miejsce”. Dodał jednak, że jest mało prawdopodobne, by Ukraina zdecydowała się na taki atak w momencie trwania negocjacji pokojowych. — Dotrzemy do sedna sprawy dzięki wywiadowi — zapowiedział.