Wydaje się, że moment, w którym to nastąpiło, nie jest przypadkowy. Moskwa wykorzystuje teraz rzekomy incydent do „zaostrzenia” swojej pozycji negocjacyjnej, co może skomplikować wysiłki Donalda Trumpa zmierzające do zakończenia wojny przed końcem jego pierwszej kadencji.
Kijów zareagował bez ogródek. „Rosja znana jest z fałszywych twierdzeń — to jej typowa taktyka” — stwierdził ukraiński minister spraw zagranicznych Andrij Sybiha.
Konsekwencje dyplomatyczne były natychmiastowe.
Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow przedstawił rzekomy atak jako próbę „załamania” samego procesu pokojowego.
Ta retoryka pojawiła się w ferworze działań dyplomatycznych, gdy Trump gościł prezydenta Wołodymyra Zełenskiego w Mar-a-Lago i ogłosił, że porozumienie kończące wojnę może zostać zawarte „w ciągu kilku tygodni”. To znamienny przejaw optymizmu w odniesieniu do konfliktu, który przetrwał cztery lata sankcji, eskalacji i nieudanych szczytów.
Pomimo tego optymizmu, Trump w poniedziałek nadał wagę relacji Putina. Powiedział dziennikarzom, że rosyjski przywódca osobiście poinformował go o incydencie i że jest „bardzo zły” z powodu rzekomego ataku.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Inni amerykańscy urzędnicy przyjęli bardziej ostrożny ton. Ambasador przy NATO Matthew Whitaker powiedział we wtorek, że doniesienia pozostają „niejasne”, dodając, że taki lekkomyślny czyn — jeśli jest prawdziwy — byłby dyplomatycznie „niedelikatny”, biorąc pod uwagę, jak blisko zawarcia porozumienia wydają się strony.
„Nie sądzę, by Trump miał wątpliwości”
Pomimo narastających tarć, osoby zaznajomione ze światopoglądem Trumpa w zakresie bezpieczeństwa narodowego twierdzą, że dynamika dyplomatyczna nadal sprzyja Waszyngtonowi.
Alexander Gray, który pełnił funkcję szefa sztabu Rady Bezpieczeństwa Narodowego podczas pierwszej kadencji Trumpa, uważa, że media błędnie interpretują zaangażowanie prezydenta USA w stosunki z Putinem.
— Nie sądzę, aby prezydent miał wątpliwości co do tego, kim jest Putin ani co reprezentuje jego reżim — mówi w rozmowie z Kyiv Post Gray, obecnie starszy pracownik naukowy Atlantic Council.
Twierdzi on, że Trump celowo kształtuje warunki porozumienia, skupiając się na strukturalnych słabościach Rosji — militarnych, gospodarczych i demograficznych — zamiast dążyć do symbolicznych ustępstw.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski i prezydent USA Donald Trump w Mar-a-Lago w Palm Beach na Florydzie, 28 grudnia 2025 r.Jim Watson/AFP / AFP
W jego ocenie gotowość Trumpa do rozważenia amerykańskich gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy, co często nie spotyka się z aprobatą jego elektoratu, stanowi „posunięcie godne męża stanu”, mające na celu wzmocnienie trwałego ostatecznego porozumienia.
— Im dłużej trwa konflikt, tym większe szkody ponosi Rosja, przed którą i tak stoi już ponura przyszłość — dodał Gray.
Dobrze znany schemat
Inni doświadczeni analitycy są znacznie bardziej sceptyczni co do intencji Moskwy.
Paul Goble, były specjalny doradca Departamentu Stanu i analityk CIA, ocenia w rozmowie z Kyiv Post, że ostatnie głośne spotkania — w tym rozmowy zorganizowane na Florydzie — przyniosły „niewielki postęp”.
Według Goble’a Putin realizuje znaną strategię „opóźniania i posuwania się naprzód”: sygnalizuje otwartość na porozumienie, aby uspokoić Waszyngton, a jednocześnie wywołuje sztuczne kryzysy, takie jak rzekomy atak w Wałdaju, aby zyskać czas dla rosyjskich sił zbrojnych na dalsze stopniowe posuwanie się naprzód na polu bitwy.
— W nadchodzących tygodniach — a może miesiącach — będziemy mieli więcej takich sytuacji — ostrzega.
Punkty sporne
Dla Kijowa droga naprzód zależy od czegoś więcej niż tylko podpisu pod 20-punktowym planem.
Prezydent Wołodymyr Zełenski publicznie wzywa do włączenia międzynarodowej misji monitorującej do każdego porozumienia.
Misja ta miałaby za zadanie wykrywać naruszenia zawieszenia broni i, co najważniejsze, identyfikować rosyjskie operacje pod fałszywą flagą, zanim będą one mogły zakłócić proces.
Żądanie Zełenskiego dotyczące „bezpośrednich gwarancji” ze strony USA na okres do 50 lat pozostaje głównym punktem spornym.
Chociaż Waszyngton podobno zaoferował Kijowowi 15-letnie gwarancje, Biały Dom jednocześnie naciska na europejskich sojuszników, aby wzięli na siebie ciężar finansowy i utrzymywali „bezpośrednią obecność” w terenie.
Wraz z nadejściem stycznia negocjatorzy zmierzają w dwóch kierunkach jednocześnie: w kierunku formalnych ram w Waszyngtonie i w kierunku nowego cyklu ryzykownych posunięć w Moskwie.
Niezależnie od tego, czy twierdzenia dotyczące rzekomego ataku na willę Putina okażą się prawdziwą przeszkodą, czy tylko kolejną bajką Kremla, spełniły one już swoją rolę, przypominając negocjatorom, że w tej wojnie najtrudniejszą rzeczą do zneutralizowania nie jest dron. Jest nią pretekst.
W Mar-a-Lago negocjatorzy podkreślali, że porozumienie jest sfinalizowane w 95 proc. Dla Kremla pozostałe pięć procent to punkt zapalny.