Ból kości, rehabilitacja i lata bez właściwej diagnozy

Specjalistka zwraca uwagę, że szpiczak dotyczy zwykle osób starszych, choć nie jest to regułą. – Choroba dotyczy zwykle osób po 60. roku życia – wskazuje cytowana przez PAP prof. Hus, zaznaczając jednocześnie, że zdarzają się też pacjenci młodsi, nawet około trzydziestki, a statystycznie częściej chorują mężczyźni.

Jednym z największych problemów w szpiczaku jest to, że choroba może długo nie dawać jasnych objawów. U części osób przez długi czas przebiega bezobjawowo, co utrudnia wykrycie i opóźnia leczenie. Tymczasem to właśnie czas odgrywa dużą rolę, bo nieleczony szpiczak potrafi poważnie wyniszczać organizm.

– Choroba może zrujnować organizm. Po pierwsze, niszczy kości, prowadząc do patologicznych złamań, porażeń nerwów i deformacji. Po drugie, upośledza odporność, co naraża na ciężkie infekcje. Po trzecie, może doprowadzić do niewydolności nerek, czasem wymagającej dializoterapii. Dlatego leczenie wymaga współpracy hematologów, nefrologów, radioterapeutów, ortopedów i specjalistów leczenia bólu – zaznacza ekspertka.

Kiedy chorzy na szpiczaka otrzymają informacje dotyczące leczenia?

Najczęstsze objawy wynikają z uszkodzenia kości. I tu pojawia się problem: bóle kostne łatwo pomylić z przeciążeniem, zmianami zwyrodnieniowymi czy „kręgosłupem”. W praktyce wielu chorych przez długi czas leczy się przeciwbólowo lub jest rehabilitowanych, zanim zostanie wykonana diagnostyka obrazowa.

– Aż 70 proc. pacjentów chorych na szpiczaka plazmocytowego zgłasza bóle kostne i kostno-stawowe. W efekcie chorzy latami są rehabilitowani lub przyjmują leki przeciwbólowe, zanim wykonane zostaną badania obrazowe ujawniające „dziury w kościach”, ogniska osteolizy – ostrzega prof. Hus.

Zobacz także: Nowotwór krwi dał tylko jeden objaw. „Myślałam, że po prostu przejdzie”

Co powinno zapalić lampkę ostrzegawczą?

Szpiczak nie zawsze zaczyna się od spektakularnych objawów. Prof. Hus zwraca uwagę, że czasem pierwszą wskazówką bywa przypadkowo wykryta anemia.

– Często pierwszym sygnałem jest niedokrwistość, wykryta w rutynowej morfologii. Pacjent trafia do lekarza z anemią, wyklucza się niedobory żelaza czy witaminy B12, a diagnoza pojawia się dopiero po badaniu szpiku – tłumaczy.

Dlatego ekspertka podkreśla znaczenie podstawowej profilaktyki laboratoryjnej u osób w wieku 50-60+. W jej ocenie warto raz w roku wykonywać minimum morfologię, ocenę funkcji nerek oraz badanie elektrolitów, bo te proste wyniki mogą w porę zasugerować, że problem nie dotyczy wyłącznie układu ruchu.

Ważny jest też fakt, że szpiczak ma stadium poprzedzające rozwój pełnoobjawowej choroby. Prof. Hus przypomina o MGUS, czyli gammapatii monoklonalnej o nieokreślonym znaczeniu. Jest to stan, w którym pojawia się klon komórek wytwarzających patologiczne białko monoklonalne. Jego stężenie może rosnąć stopniowo, a jednocześnie spada ilość prawidłowych przeciwciał, co zwiększa podatność na infekcje.

Coraz więcej opcji leczenia

Choć szpiczak pozostaje chorobą przewlekłą i nieuleczalną, prof. Hus podkreśla, że ostatnie lata przyniosły ogromny postęp.

– Postęp w leczeniu tej choroby jest spektakularny – większy niż w jakiejkolwiek innej jednostce hematologicznej. Kiedy zaczynałam pracę, mediany przeżycia wynosiły około 3 lat, a jakość życia pacjentów była fatalna. Obecnie wielu chorych żyje 7–10 lat i dłużej, a szpiczak zaczyna przypominać chorobę przewlekłą, którą można u większości chorych długoterminowo kontrolować – przekonuje specjalistka.

Jej zdaniem największą zmianą jest rozwój immunoterapii. Prof. Hus wymienia różne grupy leków i podkreśla, że ich odmienne mechanizmy działania pozwalają stosować leczenie skojarzone oraz wieloetapowe.

Wskazuje też na jedną z nowszych metod: przeciwciało monoklonalne sprzężone z lekiem cytostatycznym (belantamab mafodotin). Jednocześnie ekspertka przypomina, że nawrót choroby jest zwykle nieuchronny, ale remisje mogą trwać długo, a regularne kontrole w ramach programów lekowych pozwalają reagować na pierwsze sygnały progresji.

Dominika Najda, dziennikarka Wirtualnej Polski

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.