Rada Ministrów przyjęła w poniedziałek projekt ustawy o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu. – Do Sejmu idziemy z projektem koncyliacyjnym, dla którego wedle naszego rozpoznania jest dziś większość w Sejmie i Senacie. To jest historyczny moment – powiedziała na konferencji prasowej odpowiedzialna za projekt sekretarz stanu w KPRM Katarzyna Kotula.
Szkopuł w tym, że w tym kształcie ustawa nie ma szans na podpis prezydenta – o czym pisaliśmy w Wirtualnej Polsce już październiku. Jak informowaliśmy, prezydent Nawrocki nie zgadza się na to, by osoby poza związkiem małżeńskim korzystały z przywileju polegającego na wspólnym rozliczaniu podatkowym. – Jeśli koalicja tego nie wykreśli z projektu, to już z góry wykluczamy poparcie ustawy – usłyszeliśmy od osoby z otoczenia Nawrockiego.
Rolnicy o ustawie łańcuchowej. „Troszkę dziwny temat”
Rząd przyjął projekt ustawy o statusie osoby najbliższej. W styczniu trafi do Sejmu
Głowa państwa ma uważać bowiem, iż rozszerzenie przywilejów wynikających z zawarcia małżeństwa na pary, które takiego związku nie chcą lub nie mogą zawrzeć, było zbyt daleko idącą i niesprawiedliwą zmianą. Jak słyszymy, prezydenccy prawnicy uznają, że otworzyłoby się też pole do nadużyć i „oszukiwania na podatkach”. – Na to zgody nie będzie – słyszymy.
Prezydent Nawrocki nie podpisze ustawy Lewicy. Znamy powód
Potwierdzają to dziś prezydenccy ministrowie – m.in Paweł Szefernaker.
– Ustawa, która została przyjęta przez rząd, to jest ustawa, która przywileje małżeńskie przenosi na związki partnerskie. To nie jest ustawa o statusie osoby najbliższej taka, która ma przedkładać pomoc Polakom, tylko jest to po prostu kwestia ideologii i nie ma zgody pana prezydenta na to, żeby zrównywać małżeństwo ze związkiem partnerskim – powiedział szef gabinetu Karola Nawrockiego.
Ale to nie wszystko. – Pan prezydent nie zgodzi się na otwarcie furtki do adopcji dzieci przez pary homoseksualne w przyszłości, a według nas ta ustawa jest do tego pierwszym krokiem – przekazał Paweł Szefernaker.
W Wirtualnej Polsce już w październiku pisaliśmy, że ustawę czeka weto. Sygnalizowaliśmy, że aby rządowa ustawa o statusie osoby najbliższej mogła zostać podpisana przez prezydenta, musi zostać spełnione przynajmniej jedno kryterium: usunięte z niej musiałyby zostać zapisy umożliwiającej dopuszczenie wspólnoty majątkowej partnerów, wspólne rozliczanie PIT-u i zwolnienie z podatku od spadków i darowizn. Potwierdza to minister Szefernaker.
Rząd nie godzi się na „szantaż” prezydenta
Rządzący jednak nie chcieli zmieniać projektu w tym zakresie. – Jeśli zrobimy krok w tył, w tej czy innej sprawie, to Nawrocki i tak to zawetuje. I nie wyjdziemy z tego z twarzą. Projekt ustawy i tak jest zachowawczy. I nie będziemy go zmieniać, bo wyborcy by nam tego nie darowali – powiedziała nam pod koniec roku jedna z ministerek z ramienia Nowej Lewicy.
Uwagi prezydenta jedna z posłanek Lewicy ocenia jako „polityczny szantaż”.
– Ta ustawa to minimum, które nie zadowala nawet wszystkich osób, dla których jest przewidziana. Szczególnie osób LGBT+, które nie mają innej możliwości legalizacji swojego związku w Polsce. Jeśli taka ustawa – łagodna, będąca umową cywilno-prawną podpisywaną u notariusza, gwarantująca naprawdę podstawowe rzeczy – nie zostanie podpisana przez prezydenta, to trudno sobie wyobrazić jeszcze „łagodniejszą” ustawę – powiedziała Wirtualnej Polsce posłanka KO i rzeczniczka klubu KO Dorota Łoboda.
W swoim wystąpieniu poprzedzającym posiedzenie rządu 30 grudnia premier Donald Tusk podkreślił, że projekt jest pochodną „wielu dyskusji, debat i negocjacji, których celem było uzyskanie projektu z szansą na większość w parlamencie”. Dodał, że wprowadzenie nowych przepisów będzie ułatwieniem dla związków nieformalnych, zarówno hetero-, jak i homoseksualnych. – Nikt nie będzie zadowolony, ja sobie zdaję z tego sprawę. Ale to jest to minimum cywilizacyjne, na które Polskę musi być stać – mówił premier.
To nie przekonuje kancelarii prezydenta. – Nawet konsultacje społeczne, które rząd wykonał, realizując ten projekt ustawy, wskazują na to, że po prostu jest próba zrównania związków partnerskich z małżeństwem. Jest to mnóstwo różnego rodzaju organizacji, z którymi rząd to konsultował. Są to organizacje, które na co dzień zajmują się prawami osób LGBT, chociaż organizacja Homokomando, organizacja Trans-Fuzja, tranzycja, niebinarność i mnóstwo organizacji – stwierdził Paweł Szefernaker w Polsat News.
Jego zdaniem „to pokazuje, jaki jest cel tego projektu”. – Konsultowano to z tymi, którzy dążą do tego, aby na koniec była zalegalizowana adopcja dzieci przez osoby tej samej płci, a na to nie ma zgody pana prezydenta – stwierdził.
To zła wiadomość dla rządu. Zwłaszcza że ten poprzeczkę postawił sobie nisko, a oczekiwania wyborców koalicji są duże. – Jeśli ten projekt nie przejdzie, nie ma mowy o powrocie do dyskusji o związkach partnerskich. To jest uczciwe postawienie sprawy. Projekt, który dziś proponujemy, to jest projekt ostatniej szansy – przyznała jesienią w rozmowie z OKO.press autorka ustawy, minister Katarzyna Kotula.
Z punktu widzenia prezydenta, projekt większych szans na poparcie nie ma. W Pałacu Prezydenckim uznają, iż formalnie w projekcie nie znalazła się definicja związku partnerskiego, ale jego przepisy de facto w tę stronę zmierzają.
Na to Karol Nawrocki ma nie przystać. Sugerował to również ostatnio szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki. – Żadna ustawa nie może podważać szczególnej roli i pozycji małżeństwa. Związek kobiety i mężczyzny tworzy małżeństwo wedle konstytucji i jest pod szczególną ochroną RP – stwierdził w Radiu Zet.
Zaznaczył, że „w oparciu o małżeństwo tworzy się rodzinę, w oparciu o rodzinę tworzy się społeczeństwo, naród i tak wygląda normalny porządek”. – Prezydent Karol Nawrocki będzie strażnikiem normalnego porządku – powiedział szef KPRP.
Wyjaśnił też, że z punktu widzenia głowy państwa, „zapisy mogą mieć charakter, który będzie ułatwiał podstawowe sprawy życia codziennego osobom, które nie są w związkach małżeńskich, ale nie może być sytuacji, że mamy do czynienia ze zrównywaniem innych związków z małżeństwem, bo tego zabrania konstytucja”.
– Prezydent nie zgodzi się, żeby poprzez nowe rozwiązania budować alternatywę dla małżeństwa, nadając instytucji osoby najbliższej cechy przynależne w Polsce wyłącznie małżeństwom. Musi to zostać wzięte pod uwagę przez autorów i promotorów projektu – twierdzi szef gabinetu prezydenta Paweł Szefernaker.
Na takie stawianie sprawy nie godzi się koalicja.
Michał Wróblewski, dziennikarz Wirtualnej Polski