To był bardzo nieoczywisty ruch Kacpra Rosy. Po nieudanym czasie spędzonym w Motorze Lublin (zobacz jednego ze straconych przez niego goli) polski bramkarz znalazł się w Azerbejdżanie.

Podpisał roczny kontrakt z Kapaz PFK.

– Postanowiłem kontynuować karierę za granicą, by spojrzeć na piłkę nożną z innej perspektywy i poznać inną kulturę – mówił Rosa w rozmowie z futbolinfo.az.

– Chcę, żeby kibice dobrze się bawili. Chcę wygrywać – twierdził.

Minęło parę miesięcy i… już go w klubie nie ma. Tuż przed świętami jego umowa została rozwiązana za porozumieniem stron.

Rosa nie został w Azerbejdżanie nowym Mateuszem Kochalskim.

Jak było? Nieciekawie. Wystąpił w ośmiu meczach i wpuścił aż 24 gole. Raczej nie jest to wynik, którym wypadałoby się chwalić. Z Rosą w składzie Kapaz PFK wygrał raptem jedno spotkanie.

Była już drużyna polskiego bramkarza w rundzie jesiennej zdobyła łącznie dziewięć punktów w azerskiej ekstraklasie i jest sklasyfikowana na trzecim miejscu od końca.

ZOBACZ WIDEO: Boruc szczerze o życiu po karierze. „Problematyczny początek”