Rynek pracy doświadczy w przyszłym roku prawdziwej rewolucji. Od kilku miesięcy rząd sukcesywnie przeprowadzał mniej lub bardziej znaczące reformy, który od przyszłego roku zaczną już obowiązywać. „Zmiany, które wchodzą w życie na przełomie 2025 i 2026 roku, pokazują, że polski rynek pracy przesuwa się w stronę większej przejrzystości, ujednolicania standardów zatrudnienia i egzekwowaniu przepisów” – zauważ Krzysztof Inglot, założyciel Personnel Service, ekspert rynku pracy w komentarzu dla Next.gazeta.pl. „To nie są regulacje punktowe, ale pakiet rozwiązań, który będzie miał wpływ na funkcjonowanie firm i sposób planowania przez nie kosztów pracy, prowadzenia rekrutacji i zarządzania relacjami z pracownikami” – dodaje.

Zobacz wideo Firmy wciskają pracownikom kit o rozwoju. Nawet na stanowisku kuriera

Co zmieni się w 2026 r. na rynku pracy?

Zacznijmy od jawności wynagrodzeń, co jak zauważa Krzysztof Inglot, jest najgłośniej komentowaną zmianą, która wchodzi w życie. Co ciekawe, zacznie obowiązywać jeszcze pod koniec tego roku, bo nowe przepisy będą dotyczyć pracodawców już od 24 grudnia. Mylnie jednak upraszcza się te zmiany, co delikatnie wypacza ich realny charakter. „Przepisy nie wprowadzają obowiązku publikowania widełek płacowych w ogłoszeniach o pracę. Zmiany dotyczą przede wszystkim wzmocnienia prawa pracownika i kandydata do informacji o zasadach wynagradzania, w tym prawa do uzyskania danych o poziomach wynagrodzeń w firmie oraz mechanizmach ich kształtowania” – zauważa ekspert rynku pracy.

To dopiero pierwszy etap unijnej dyrektywy.

Dla pracodawców oznacza to nie tyle rewolucję w rekrutacji, ile sygnał ostrzegawczy: w kolejnych latach transparentność płacowa będzie systematycznie rozszerzana. Firmy, które nie mają spójnych struktur wynagrodzeń i jasnych kryteriów awansów czy podwyżek, mogą mieć problem nie z samymi przepisami, ale z koniecznością ich wyjaśniania pracownikom

– dodaje Krzysztof Inglot. 

Generalnie w przyszłym roku pracodawców czeka dużo dodatkowych obowiązków. Jedną z klepniętych już zmian jest wejście w życie od 1 stycznia zmiany w zasadach ustalania stażu pracy. „Dla pracodawców natomiast to konieczność przygotowania się na bardziej złożone procesy weryfikacji stażu oraz większą odpowiedzialność po stronie HR w zakresie interpretacji i dokumentowania historii aktywności zawodowej pracowników” – podkreśla założyciel Personnel Service. Rozszerzony zostanie bowiem katalog okresów uwzględnianych przy nabywaniu uprawnień pracowniczych. Do stażu będą się wliczać m.in. okresy pracy na umowach cywilnoprawnych lub prowadzenia działalności gospodarczej, pod warunkiem ich odpowiedniego udokumentowania.

Dla pracowników oznacza to szansę na szybsze uzyskanie uprawnień takich jak dłuższy urlop wypoczynkowy, wyższe odprawy czy korzystniejsze okresy wypowiedzenia

– wskazuje Krzysztof Inglot. 

Pracodawcy będą musieli bardziej uważać. W planach duże zmiany

W gotowości jest też ustawa, która może mocno namieszać w wielu firmach. Otóż procedowana jest reforma Państwowej Inspekcji Pracy. „Jeśli wejdzie w życie w proponowanym kształcie to wzmocni uprawnienia inspektorów, oraz zwiększy skuteczność egzekwowania przepisów prawa pracy” – tłumaczy ekspert rynku pracy. Projekt przewiduje m.in. możliwość wydawania decyzji administracyjnych w sprawach dotyczących ustalenia istnienia stosunku pracy, a także podniesienie kar finansowych dla pracodawców.

Choć ostateczny kształt regulacji nie jest jeszcze przesądzony, widać wyraźny kierunek: większy nacisk na faktyczne warunki wykonywania pracy. Pracodawcy będą musieli zrobić dokładny przegląd modeli współpracy, szczególnie tam, gdzie granica między umową cywilnoprawną a stosunkiem pracy jest płynna

– zauważa Krzysztof Inglot. 

Główną orędowniczką tych zmian jest ministerka pracy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk. – Jeżeli pracodawca chce w miejsce umowy o pracę, wtedy kiedy jest to praca pod nadzorem, w określonych godzinach, w określonym miejscu i z określonym zakresem obowiązków, chce taki pracodawca nieuczciwy zastąpić umowę o pracę umową cywilnoprawną, to jest wtedy umowa śmieciowa. To jest odbieranie fundamentalnych, przysługujących praw pracownikowi w imię własnego korporacyjnego zysku i z tym trzeba walczyć – przekonywała w rozmowie z TVP Info.

Jej resort robi też przymiarki do nowelizacji Kodeksu pracy w zakresie definicji mobbingu oraz nowych obowiązków pracodawców.

To zapowiedź dalszego wzmacniania ochrony pracowników i zwiększania odpowiedzialności firm za kulturę organizacyjną oraz środowisko pracy. Te kwestie coraz rzadziej traktowane są jako obszar miękki, a stają się elementem ryzyka prawnego i reputacyjnego

– komentuje Krzysztof Inglot.

Zmiany obejmą też cudzoziemców.

Wróćmy jednak do zmian, które są już pewne. W przyszłym roku zacznie obowiązywać nowelizacja ustawy o cudzoziemcach, która wprowadza dalszą elektronizację procedur legalizacji pobytu i pracy. „To zmiana długo oczekiwana zarówno przez pracodawców, jak i samych cudzoziemców. Przeniesienie kluczowych etapów do systemów cyfrowych powinno ograniczyć kolejki w urzędach i zmniejszyć pole do patologii, takich jak handel numerkami czy wielogodzinne oczekiwanie bez gwarancji obsługi. Z perspektywy rynku pracy to krok w stronę większej przewidywalności i sprawniejszego zarządzania zatrudnieniem cudzoziemców” – zauważa ekspert rynku pracy. 

To ważna zmiana, bo polski rynek pracy w coraz większym stopniu zależny jest od cudzoziemców. Dziś to już ponad 1,1 mln osób zgłoszonych do ZUS, które stanowią 7-8 proc. wszystkich pracujących. – Imigranci stanowią dziś filary sektorów takich jak przemysł, budownictwo, logistyka czy usługi, bez których gospodarka nie mogłaby funkcjonować w dotychczasowym rytmie. Zatrudnianie obcokrajowców stało się więc nie wyborem, lecz koniecznością, a zarazem testem dojrzałości organizacyjnej firm – zauważa Grażyna Pogan, Business Development Manager w Smart Solutions HR. W co trzeciej firmie imigranci stanowią mniej niż 10 proc. załogi, a jedynie nieliczne organizacje przekraczają próg 70 proc.

Rynek pracy się zmienia. Rosną też wynagrodzenia

Łącznie te zmiany pokazują, że polski rynek pracy wchodzi w fazę większej transparentności, mniejszej tolerancji dla szarych stref i silniejszego nacisku na zgodność z regulacjami. Dla firm, które już dziś porządkują procesy i inwestują w długofalowe podejście do zatrudnienia, będzie to szansa na stabilność i przewagę konkurencyjną. Natomiast dla pozostałych będzie to konieczność szybkiego dostosowania się do realiów, które właśnie stają się obowiązującym standardem

– podsumowuje Krzysztof Inglot.

W tle tych zmian pozostaje też systematyczny wzrost płacy minimalnej, który coraz silniej oddziałuje nie tylko na najniższe wynagrodzenia, ale na całą siatkę płac w firmach. Od 1 stycznia 2026 roku minimalne wynagrodzenie wzrośnie do 4 806 zł brutto miesięcznie, czyli o 140 zł brutto w porównaniu z 2025 rokiem. „W praktyce oznacza to, że płaca minimalna staje się realnym punktem odniesienia w negocjacjach wynagrodzeń w wielu branżach oraz istotnym źródłem presji kosztowej, zwłaszcza w sektorach o niskich marżach” – przewiduje ekspert rynku pracy.