Od Azji, przez Afrykę, po Amerykę Łacińską. Masowe protesty pokolenia Z wstrząsały rządami na całym świecie, wybuchały jedne po drugich jak globalne domino. Były widowiskowe, głośne, pochłonęły wiele żyć. Towarzyszyły im ogień, dym i znana już na świecie piracka czaszka. Rewolucyjna fala nie słabnie.Artykuł dostępny w subskrypcji

Zalała internet. Powiewała na tle płomieni trawiących budynki rządowe. Widniała na transparentach i koszulkach milionów ludzi. Była obecna wszędzie tam, gdzie młode pokolenie ścierało się ze starym porządkiem. Czarna flaga z piracką czaszką w słomkowym kapeluszu i dwoma skrzyżowanymi piszczelami, pochodząca ze słynnej japońskiej mangi „One Piece”, stała się nowym, globalnym symbolem buntu.

Maj 1968, plac Tiananmen w 1989 roku, Arabska Wiosna. Młodzi zawsze byli siłą napędową zmian. Walczyli o lepsze jutro, które należy przecież do nich. W tym roku usłyszeliśmy głośno i wyraźnie krzyk pokolenia Z – dzieci przełomu wieków. Dobiegał z Globalnego Południa: Indonezja, Nepal, Madagaskar, Kenia, Maroko, Peru, Meksyk. Młodzi wkroczyli na scenę z impetem i ogniem, wyrywając z marazmu zdyskredytowane klasy polityczne. 

Protestujący na bramie kompleksu rządowego w Katmandu, Nepal (9.09.2025)

Protestujący na bramie kompleksu rządowego w Katmandu, Nepal (9.09.2025)

Źródło: Sunil Pradhan/Abaca/PAP/EPA

Choć każdy z tych protestów wybuchał w ramach swoistego narodowego kontekstu, miały wiele podobieństw. Były oddolne, spontaniczne i pozbawione przywódców. Na ulice wyszli raczkujący rewolucjoniści i jednocześnie weterani mediów społecznościowych. Nie mieli polityczno-ideologicznych powiązań. Wkurzało ich to samo: wszechobecna korupcja, rozpasanie elit, nieudolność instytucji publicznych, nierówności społeczne i brak perspektyw.

Można wskazać minimum trzy cechy wspólne: młodość, ambicje i niecierpliwość 

– wymienia doktor Patryk Kugiel, główny analityk Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych do spraw Indii i Azji Południowej. Zwraca uwagę, że wszędzie za protestami stali młodzi ludzie, którzy w tych krajach stanowią zdecydowaną większość społeczeństwa, rządzonego przez stare elity. – Te dwa światy nie znały się i nie umiały ze sobą rozmawiać – przyznaje.