Rozgorzał nowy spór — tym razem o notatkę, którą Kancelaria Prezydenta, po rozmowach z Donaldem Trumpem, z opóźnieniem — jeśli wierzyć ludziom z rządu — przekazywała do premiera. Wcześniej zastąpienie szefa rządu w rozmowach z Donaldem Trumpem i przywódcami krajów europejskich, gdy omawiane były plany pokojowe dotyczące Ukrainy. Tak wyglądała w ostatnich dniach „współpraca” dużego i małego Pałacu, ośrodka prezydenckiego z rządem. W myśl konstytucji to właśnie rząd odpowiada za kierowanie krajem, jednak ludzie prezydenta próbują przejmować pole głównie w polityce zagranicznej, choć nie tylko. Przykładowo, to ośrodek prezydencki rozmawia z prezydentem USA, który wyraźnie woli kontakty z Karolem Nawrockim od tych z Donaldem Tuskiem.

— Nie pamiętam innego kraju, który by tak funkcjonował, bo tak się funkcjonować nie da. Takie działanie prezydenta i jego obozu, ich wrogość wobec rządu jest de facto aktem wrogości wobec własnego państwa — mówi Onetowi prof. Roman Kuźniar, politolog, dyplomata, specjalista do spraw międzynarodowych.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Jak ocenia prof. Roman Kuźniar sytuację w Polsce?

Co według profesora Kuźniara oznacza 'systemowy rokosz prezydencki’?

Jakie działania prezydenta szkodzą państwu według Kuźniara?

Na czym polega taktyka ośrodka prezydenckiego według ekspertów?

Trump i doktryna Breżniewa. „On chce ustalać, kto rządzi w krajach Europy Środkowej i Wschodniej”

Ekspert zaznacza, że taka taktyka otoczenia prezydenta Polski, a być może i jego samego wynika z zachęcania do takich działań, jakie płynie zza oceanu. — To się bierze stąd, że w USA prezydent Trump uprawia wobec Europy współczesną doktrynę Breżniewa, nieco przez siebie zmodyfikowaną — mówi prof. Kuźniar.

— Taka strategia, w której to Trump chce decydować, kto i jak rządzi w krajach Europy Środkowej i Wschodniej, stała się oczywista, gdy Stany opublikowały nową strategię bezpieczeństwa. W odniesieniu do Ameryki Łacińskiej mówi się tam o doktrynie Monroe z poprawką Trumpa. Wobec Europy mamy podobnie. Zła, według ludzi Trumpa, jest Unia Europejska, którą miałyby, w myśl jego planów, rozbijać państwa naszego regionu. Ameryka zapowiedziała wsparcie dla tych sił w Europie Środkowej i Wschodniej, które pomogą Trumpowi rozbić jedność Europy. Stąd promocja przez Trumpa tych polityków, którzy mogą być w tym pożyteczni — opisuje.

— Właśnie dlatego, wbrew polskiej konstytucji, Trump jako partnera do rozmów wybiera sobie Karola Nawrockiego. A jego ludzie są tym zachwyceni, jeżdżą do Waszyngtonu i przechwalają się, że tylko z nimi Trump będzie rozmawiał, tylko oni są do tego uprawnieni. To jest targowickie myślenie — wskazuje prof. Kuźniar. — Szukanie wsparcia zewnętrznego, nawet wbrew interesom własnego kraju — podkreśla.

„Systemowy rokosz prezydencki. Po Florydzie działy się rzeczy niewyobrażalne”

W ocenie prof. Kuźniara na dłuższą metę działanie państwa przy tak silnej wrogości dwóch kluczowych ośrodków jest niemożliwe. — Bo to paraliżuje państwo. Przecież po Florydzie (spotkaniu Trumpa z Wołodymyrem Zełenskim) działy się niewyobrażalne rzeczy. Jakieś przechwalanie się kogo lubi wujek Sam, opóźnianie relacji z rozmowy Trumpa z przywódcami państw europejskich to jest coś, co się w głowie nie mieści — zaznacza prof. Kuźniar.

— A przy tym to się nie ogranicza do próby paraliżowania polityki zagranicznej. To jest systemowy rokosz prezydencki, który rozciąga się na inne sfery polityki państwa, co znajduje wyraz w regularnym, bezpodstawnym wetowaniu ustaw przez Nawrockiego. Ale szczególnie niepokojące jest wpisywanie się przez ośrodek prezydencki w zmodyfikowaną przez Trumpa doktrynę Breżniewa — zaznacza.

„To się nie może dobrze skończyć”

— Takie działanie spycha nas w ustrojowy kryzys i paraliż państwa. To się nie może dobrze skończyć, bo obóz prezydenta ponad interesy kraju przedkłada interes partii, przecież mamy wojnę przy granicy, a oni próbują wyszarpać ster państwa. Tymczasem w sprawach bezpieczeństwa konieczne jest współdziałanie głównych ośrodków władzy zgodnie z konstytucją i kompetencjami, które tam są wyznaczone. A ja to współdziałanie bardzo źle widzę, właściwie tego współdziałania nie ma. — podsumowuje.