Wreszcie ktoś tu lubi Rosję!

W mijającym tygodniu rosyjska gazeta „Wzglad” trafnie podsumowała sytuację w Polsce w kończącym się roku. Doniosła bowiem triumfalnie coś, co rzuca się w oczy chyba każdemu bardziej zorientowanemu w polityce Polakowi: że w naszym kraju pojawiły się „prorosyjskie nastroje”.

Gazeta przybliżyła swoim czytelnikom działalność — jej zdaniem — najbardziej przyjaznej Rosji partii: Konfederacji Korony Polskiej oraz jej lidera Grzegorza Brauna. Rosyjskie media dotychczas praktycznie ignorowały wysiłki tej formacji na rzecz zbliżenia z Rosją. Tym razem jednak wreszcie zostały one dostrzeżone i docenione.

  • Jakie prorosyjskie nastroje wykazywała Polska w 2025 roku?
  • Kim jest Grzegorz Braun?
  • Jakie oskarżenia padły wobec Polski w rosyjskich mediach?
  • Jak rosyjskie media oceniły wybory w Polsce w 2025 roku?

Zdarzało się też, że Grzegorz Braun był wręcz przedstawiany w niekorzystnym świetle, za sprawą swoich „gaśnicowych” wyczynów, które Rosji przedstawiano jako dowód polskiego antysemityzmu. Tym razem jednak prokremlowskie medium nagle zapomniało o „judeosceptycyzmie” lidera „Korony”, a zamiast tego przytoczyło wszystkie jego poglądy, które na Kremlu muszą się podobać. A zatem eurosceptycyzm, niechęć do LGBT i „tolerancji” oraz do Ukrainy. „Ukraińcy przywożą do Polski AIDS, gangsterów i prostytutki” — gazeta zacytowała polskiego polityka.

— Wreszcie, Grzegorz Braun jest zwolennikiem dobrosąsiedzkich stosunków z Rosją i wielokrotnie wyrażał ubolewanie z powodu tak znacznego pogorszenia relacji między dwoma państwami słowiańskimi. Niedawno Braun demonstracyjnie pojawił się na meczu Legii Warszawa w towarzystwie działacza politycznego Mateusza Piskorskiego, który spędził trzy lata w więzieniu za prorosyjskie poglądy — napisała gazeta.

Pochwaliła go także za głosowanie w Parlamencie Europejskim przeciwko zakazowi importu rosyjskiego gazu.

„Wzglad” przypomniał również o niedawnym liście polityków Konfederacji Korony Polskiej do ministrów spraw zagranicznych Rosji i Polski, w którym przestrzegali oni przed eskalacją wzajemnych relacji. Co znamienne, wcześniej rosyjska propaganda przedstawiała ten list jako „błaganie Ławrowa”, by nie robił nam krzywdy. Tym razem jednak — po dostrzeżeniu realnych wysiłków formacji Brauna na rzecz zbliżenia z Rosją — korespondencja polityków „Korony” z Kremlem stała się „poważną inicjatywą”.

Można więc powiedzieć, że w tym roku Rosjanie mogą odnotować sukces na „polskim” froncie. Wreszcie w Polsce pojawiło się światełko nadziei.

Styczeń: „hiena Europy”

Jest to spora odmiana, bo przez cały mijający rok Polska była przedstawiana jako państwo najbardziej rusofobiczne na świecie — wrogie, chcące napaść na Rosję lub śmiertelnie się jej bojące. I oczywiście wspierające Ukrainę, ale tylko po to, by na końcu odebrać jej część terytorium. Poniżej publikujemy raport o najważniejszych treściach kremlowskiej propagandy na temat Polski w ciągu ostatnich 12 miesięcy.

Na początku mijającego roku w rosyjskich mediach pojawiły się prognozy na temat polskich zamiarów odebrania Lwowa Ukrainie. Wygłosił je sam Siergiej Naryszkin — szef Służby Wywiadu Zagranicznego (SWR) Rosji i przewodniczący Rosyjskiego Towarzystwa Historycznego — podczas okrągłego stołu poświęconego kwestiom „historycznych praw” do terytorium napadniętego przez Rosję kraju. Ponownie padł ulubiony slogan rosyjskich polityków i propagandystów, jakoby Polska była „hieną Europy”, która podgryza osłabionych sąsiadów. Minęło 12 miesięcy i — jak na razie — Lwów nadal pozostaje przy Ukrainie. Możemy być jednak pewni, że temat „odbierania sąsiadowi Kresów” jeszcze powróci.

Luty: „poniżanie Ukrainy”

Luty był początkiem kampanii wyborczej w Polsce, a rosyjskie media z wyjątkowym zadowoleniem odnotowały wizytę jednego z kandydatów — Sławomira Mentzena — we Lwowie, który na tle pomnika Stepana Bandery wygłosił antyukraińską tyradę. Tabloid „Komsomolskaja Prawda” stwierdził, że polityk „poniżył” Ukrainę. Rosyjskie media zaczęły uważnie śledzić przedwyborczy maraton, szczególnie odnotowując objawy antyukraińskich nastrojów wśród kandydatów i elektoratu.

W lutym także na łamach rosyjskich i białoruskich portali szerzej zaistniał Leszek Miller. Cytowały one jego wypowiedzi, w których oskarżał „ukraińskich agentów” o dokonywanie podpaleń w Polsce.

Przytaczały również jego słowa, że „Ukraina już przegrała tę wojnę”, oraz krytykę szczytu w Paryżu, na którym europejscy liderzy spotkali się, by zaoferować napadniętemu przez Rosję krajowi pomoc w obliczu narastających nacisków ze strony Donalda Trumpa na poddanie się Rosjanom. Od tego czasu minęło 11 miesięcy i — wbrew ocenom byłego premiera — Ukraina nadal się trzyma. Można jednak być pewnym, że mimo swoich porażek w dziedzinie jasnowidztwa Leszek Miller jeszcze nie raz zagości na tamtejszych łamach.

W łukaszenkowskim Międzynarodowym Radiu dla Białorusi, w audycji Tomasza Szmydta, pojawił się były ksiądz Jacek Międlar, by wygłaszać treści wymierzone w Ukrainę i Ukraińców oraz skarżyć się na „polityczne prześladowania” w Polsce.

Marzec: Trump stawia krzyżyk na Polsce

Marzec przyniósł Kremlowi iluzje przejścia Donalda Trumpa na jego stronę. W Gabinecie Owalnym doszło bowiem do głośnej kłótni amerykańskiego prezydenta z przywódcą Ukrainy, a w odpowiedzi USA wstrzymały dostawy broni na Ukrainę. Rosyjscy politycy i media wpadli w euforię. Propagandyści spekulowali, że najbardziej ucierpią kraje takie jak Polska, z których „rusofobią” Donaldowi Trumpowi nie będzie po drodze. Tezy o tym, że Polska — przy pomocy nienazwanych prowokacji — zamierza sabotować rosyjsko-amerykańskie porozumienia w sprawie Ukrainy, głosił niedługo później Nikołaj Patruszew pomocnik Władimira Putina.

Ówczesna aktywność polskiego rządu, wywołana niepewnością co do celów administracji Donalda Trumpa wobec Ukrainy, została zauważona przez prokremlowskie media. Skupiły się one na słowach premiera Donalda Tuska, który przed rozpoczęciem szczytu unijnych przywódców w Brukseli stwierdził, iż Europa musi podjąć rozpoczęty przez Rosję wyścig zbrojeń i go wygrać. W rosyjskiej propagandzie natychmiast zinterpretowano to jako chęć rozpoczęcia wojny z Rosją. Jeden z głównych propagandystów Kremla, Władimir Sołowjow, nie omieszkał w odpowiedzi zagrozić Polsce kolejnym rozbiorem. Z kolei na słowa prezydenta Andrzeja Dudy o tym, że Polska chciałaby mieć na swoim terytorium broń jądrową NATO, w Rosji zabrzmiały groźby użycia przeciwko nam rakiet Oriesznik lub Iskander.

Pod koniec marca w Rosji zaczęto przeżywać wystąpienie Polski z Konwencji Ottawskiej, zakazującej produkcji i używania min lądowych. Choć rosyjskie władze nigdy jej nie podpisały, same zaczęły twierdzić, że Polacy „destabilizują sytuację”, chcą zaminować granice z obwodem królewieckim i sojuszniczą Białorusią oraz nieustannie przygotowują się do „mitycznej wojny z Rosją”. A przecież Rosja — według własnej narracji — jest zupełnie pokojowo nastawiona do sąsiadów.

W marcu rosyjskie media nadal znajdowały się w stanie euforii po wolcie Donalda Trumpa. Gdy wycofał on amerykańskich wojskowych z lotniska w podrzeszowskiej Jasionce, propagandyści doszukiwali się w tym zachęty do uderzenia w obiekt rosyjskimi rakietami.

Nie była to jedyna zapowiedź ataku. Polsce grożono wypaleniem Przesmyku Suwalskiego bronią jądrową, wobec czego wszelkie dozbrajanie polskiej armii miałoby okazać się daremne.

Sprawiedliwie trzeba dodać, że niedługo później na łamach rosyjskich mediów pojawiły się motywy porozumienia rosyjsko-polskiego — wprawdzie dość osobliwe. Polska miałaby zaakceptować rosyjskie zdobycze wojenne na Ukrainie w zamian za „zabranie sobie” Lwowa. Rosyjskie media cytowały także Mateusza Piskorskiego (byłego szefa prorosyjskiej partii Zmiana oraz autora „Myśli Polskiej”), który stwierdził, że zamiast „militaryzować UE jak III Rzeszę” należy razem z Rosją stworzyć „platformę współpracy euroazjatyckiej”. Aby to się stało, wystarczyłyby — według niego — dwa kroki: zamknięcie terytorium Polski dla tranzytu broni na Ukrainę oraz ponowne uruchomienie gazociągu jamalskiego. Czyli dokładnie dwa postulaty Kremla.

Maj: Kreml nie ma na kogo postawić

Przed polskimi wyborami prezydenckimi w rosyjskich mediach pojawiały się dwie narracje dotyczące polskiej polityki zagranicznej. Pierwsza — „pozytywna” — głosiła, że praktycznie wszyscy polscy kandydaci odwrócili się od Ukrainy.

Druga — negatywna — przekonywała, że Polska nadal pozostaje „marionetką” Waszyngtonu i Brukseli, a wszyscy kandydaci na prezydenta nie chcą realizować „autentycznych interesów narodowych”, czyli — w domyśle — zbliżenia z Rosją.

Gdy wybory wygrał Karol Nawrocki, rosyjskie media przede wszystkim podkreślały jego „antyrosyjskość” oraz fakt, że stał za usuwaniem sowieckich pomników w Polsce.

Najpopularniejszy rosyjski tabloid „Komsomolskaja Prawda” zrelacjonował felieton redaktora naczelnego pisma Do Rzeczy Pawła Lisickiego, który zaliczył nowego polskiego prezydenta do grona „podżegaczy wojennych”, ponieważ głosi on pogląd, jakoby Rosja była „przestępczym państwem neokomunistycznym”.

Na początku sierpnia czołowa rosyjska propagandystka Margarita Simonjan, szefowa koncernu RT (dawniej Russia Today), wróciła do tematu zagarnięcia przez Polskę „ziem ruskich” w XV wieku, nazywając Polskę hieną i sępem. Polska miała się pożywić na ruskich ziemiach osłabionych przez tatarsko-mongolskie jarzmo.

Sierpień: Rusofobi od 10 wieków

Rosyjskie władze zabrały się wówczas na serio za sprawę „rusofobii”. Tamtejsze MSZ opublikowało raport, w którym wymieniło „antyrosyjskie” wypowiedzi zachodnich polityków — to znaczy te, które uznało za „rusofobiczne”. Na celowniku znaleźli się Andrzej Duda, Szymon Hołownia i Donald Tusk. Za przejawy rusofobii uznano ich stwierdzenia, że Rosja napadła na Ukrainę oraz że lubi „ujarzmiać narody”. W październiku w Moskwie Ministerstwo Obrony otwarło wystawę „10 wieków polskiej rusofobii”.

Również przemówienie wygłoszone podczas inauguracji Karola Nawrockiego — choć takie stwierdzenia tam nie padły — miało być według propagandy dowodem, że Polska jako „hiena Europy” chce mieć państwo „od morza do morza” i „pożywić się” kosztem terytorium Ukrainy.

Wrzesień w rosyjskiej propagandzie na temat Polski rozpoczął się „wielkim skandalem” na cmentarzu polskich oficerów w Katyniu. Odwiedzili to miejsce motocykliści Rajdu Katyńskiego. Choć wcześniej byli oni w Rosji przyjmowani bez problemów, a władze rozpływały się w komplementach pod ich adresem, tym razem wajcha została przestawiona. Oskarżono ich o zorganizowanie „faszystowskiego wiecu z pochodniami” nad grobami polskich oficerów. Rosyjskie media uznały też hasło „Kocham Polskę”, eksponowane na banerze podczas spotkania, za slogan „faszystowski”. To wymowny przykład, że Polska jest przez Kreml traktowana jako kraj jednoznacznie wrogi i żadne „podlizywanie się” w stylu uczestników Rajdu Katyńskiego tej opinii nie zmieni.

Wrzesień: Polska zaatakowała się sama dronami

W połowie września w polską przestrzeń powietrzną wtargnęło kilkanaście rosyjskich dronów, nadlatujących również znad Białorusi. Rosyjskie władze i propaganda od początku gorączkowo zaprzeczały, że bezzałogowce nadleciały z Rosji. Towarzyszyła temu zmasowana kampania dezinformacyjna, w której o wystrzelenie dronów oskarżano Ukrainę. Pojawiał się motyw prowokacji polskich władz, a szerzej — całego Zachodu. Rosyjscy (w tym Władimir Sołowjow) oraz białoruscy, łukaszenkowscy propagandyści gremialnie cytowali Krzysztofa Figurę, pełnomocnika komitetu wyborczego Grzegorza Brauna podczas ostatnich wyborów prezydenckich.

Rosyjskie media z upodobaniem powtarzały też twierdzenie, że Polacy „nie uwierzyli w wersję polskich władz”, bazując na raportach aktywności w sieci, według których przeważały komentarze oskarżające Ukrainę o atak.

Gdy kilka dni później Polska zamknęła granicę z Białorusią przed zbliżającymi się manewrami Zapad 2025, zareagował nie tylko Alaksander Łukaszenko, lecz także rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa. Stwierdziła, że polskie władze uniemożliwiają swoim rodakom porównanie swojej „demokracji” z „wydumanym krwawym totalitaryzmem”. Zauważyła również, że wcześniej Polacy mogli swobodnie odwiedzać Białoruś, „kupować wysokiej jakości produkty w rozsądnych cenach i widzieć różnicę między rzeczywistością a tym, co podawały polskie media”. Przekonanie, jakoby wynędzniali Polacy marzyli o wyprawach na Białoruś czy do Rosji po „kaszę, sól i zapałki”, to ulubiony motyw zarówno białoruskiej, jak i rosyjskiej propagandy.

Przy okazji ćwiczeń Zapad 2025 rosyjska propaganda stwierdziła, że dzięki rozmieszczeniu rosyjskiej broni jądrowej na Białorusi Polacy zrezygnowali z planów zajęcia Mińska i obwodu królewieckiego, ponieważ białorusko-rosyjskie manewry wojskowe wywołały u nich rzekomo „histerię”.

Na początku października Władimir Putin występował na konferencji Władaj i — nie dość, że przeczytał najbardziej „antypolski” wiersz Aleksandra Puszkina — to jeszcze opowiedział, jakoby Polska była sama sobie winna i dała się podbić Niemcom w 1939 r., nie spełniając terytorialnych żądań Adofla Hitlera wobec Gdańska.

W tym samym miesiącu na antenie łukaszenkowskiego Międzynarodowego Radia Białoruś wystąpił Grzegorz Braun, sugerując, że twierdzenia, iż drony spadły z Rosji, są propagandą polskiego rządu, której Polacy „nie kupili”.

Braun nazwał przylot dronów zachodnią prowokacją. Twierdził, że przed atakiem do Polski przyleciał natowski samolot-cysterna, który miał tankować myśliwce zestrzeliwujące drony. Celem tej „prowokacji” miało być — według niego — wepchnięcie Polski do wojny. Przy okazji zaprosił także na organizowane przez siebie marsze „Polska za pokojem”.

Październik: „Osama ben Sikorski”

Koniec października upłynął pod znakiem oskarżeń wobec szefa polskiego MSZ Radosława Sikorskiego o „terroryzm” — za stwierdzenie, że gdyby nad Polską przelatywał samolot z Władimirem Putinem (planującym lot do Budapesztu na spotkanie z Donaldem Trumpem), polski sąd mógłby nakazać jego sprowadzenie na ziemię i aresztowanie rosyjskiego prezydenta, poszukiwanego przez Międzynarodowy Trybunał Karny za zbrodnie wojenne.

Rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa nazwała polskiego dyplomatę „Osamą ben Sikorskim” także za jego słowa, że Ukraina powinna zniszczyć ropociąg dostarczający surowiec m.in. na Węgry. Później podobne epitety padały również pod adresem Donalda Tuska, który w kontekście wysadzenia Nord Stream stwierdził, że rosyjskie instalacje na świecie są usprawiedliwionymi celami ukraińskich ataków. Na łamach rosyjskich mediów pojawiły się wezwania do „ukarania” Polski.

W listopadzie, wraz z uruchomieniem przez Polskę masowych szkoleń wojskowych, rosyjska propaganda zaczęła trąbić o polskich planach napaści na Rosję.

Pod koniec listopada doszło do zamachów na polską infrastrukturę kolejową. Kremlowska propaganda rytualnie odrzucała polskie oskarżenia, że stoją za nimi rosyjscy agenci. Nazwała te twierdzenia przejawem polskiej rusofobii i próbą znalezienia pretekstu do wojny z Rosją. Wskazywano, że to „nieprawda”, ponieważ podejrzani o dywersję mieli ukraińskie obywatelstwo.

Wówczas rosyjska propaganda nie doceniła listu, jaki do szefa MSZ Rosji Siergieja Ławrowa napisali politycy Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna, wzywając do wspólnej deeskalacji stosunków. W kremlowskich mediach ten pojednawczy gest uznano za „błaganie o łaskę” rosyjskiego ministra.

Listopad: polska wojna hybrydowa przeciwko Rosji

Rosyjska państwowa agencja TASS informowała o refleksjach wiceministra spraw zagranicznych Rosji Aleksandra Gruszki na temat wrześniowego incydentu dronowego, gdy w Polsce spadło lub zostało zestrzelonych kilkanaście rosyjskich bezzałogowców.

W reakcji na wypowiedzi Radosława Sikorskiego podczas posiedzenia Rady Ministrów Spraw Zagranicznych OBWE rosyjski dyplomata stwierdził, że jego oskarżenia pod adresem Rosji są elementami „kampanii demonizowania Rosji w oczach jej własnego społeczeństwa” oraz „wojny hybrydowej rozpętanej przez Zachód przeciwko Rosji”.

Grudzień: Polska im. Władimira Lenina

W grudniu rosyjskie media emocjonowały się słowami byłego dowódcy Eurokorpusu, gen. Jarosława Gromadzińskiego, który w wywiadzie dla „Faktu” stwierdził, że polską racją stanu jest pokazanie Rosji, iż „jeżeli zostaniemy zaatakowani, to zostawiamy sobie możliwość wejścia i wyeliminowania zagrożenia z obwodu królewieckiego”. W odpowiedzi pojawiły się groźby, że Polska może przestać istnieć, oraz ostrzeżenia, by uważała na zbrojące się Niemcy, „bo Rosja nie będzie jej po raz drugi wyzwalać”.

Pod koniec grudnia niespodziewaną tyradę na temat zasług dla Polski bolszewickiego przywódcy Władimira Lenina wygłosiła Maria Zacharowa. Według niej bez Lenina Polska nie odzyskałaby niepodległości w 1918 r. Wszystko to dlatego, że Radosław Sikorski ironicznie „przyznał” Order im. Lenina Viktorowi Orbanowi za blokowanie wykorzystania rosyjskich zamrożonych rezerw na pomoc dla Ukrainy.

To samo — tyle że o Ukrainie — mówił i pisał Władimir Putin przed pełnoskalową inwazją. Fakt, że dzięki bolszewikom powstała Ukraińska Socjalistyczna Republika Sowiecka, miał być argumentem na rzecz tezy, iż Ukraina jest nieodłączną częścią imperium rosyjskiego, a jej niepodległość stanowi historyczny błąd i aberrację. Teraz okazuje się, że i Polska — w końcu także znajdująca się niegdyś w składzie carskiej Rosji — powstała dzięki „dobrej woli” wodza Rosji Sowieckiej.

Źródła:

  • https://vz.ru/world/2025/12/29/1383877.html?ysclid=mjrczxhye6698233149 
  • https://pl.belsat.eu/85733019/polscy-hipokryci-wycofuja-sie-z-konwencji-ottawskiej-rosyjska-i-bialoruska-propaganda-o-polsce
  • https://pl.belsat.eu/85599475/rozbior-iskander-lub-oriesznik-rosjanie-groza-polsce-za-jej-nuklearne-zachcianki-przeglad-propagandy
  • https://pl.belsat.eu/85733019/polscy-hipokryci-wycofuja-sie-z-konwencji-ottawskiej-rosyjska-i-bialoruska-propaganda-o-polsce
  • https://pl.belsat.eu/86869997/rosyjska-propaganda-o-polskich-wyborach-zaden-z-kandydatow-nie-zadeklarowal-lojalnosci-wobec-ukrainy
  • https://pl.belsat.eu/89452013/dziesiec-wiekow-polskiej-rusofobii-fejki-i-propaganda-na-wystawie-w-moskwie
  • https://pl.belsat.eu/88746054/sabat-marsz-z-pochodniami-hitlerowcy-rosyjska-propaganda-o-polsce
  • https://pl.belsat.eu/88893357/drony-na-niebie-bomby-w-sieci-jak-rosja-atakuje-umysly-polakow
  • https://pl.belsat.eu/89272706/putin-czyta-polakozerczy-wiersz-puszkina-i-komentuje-rozmowy-nawrockiego-z-duchem-pilsudskiego
  • https://pl.belsat.eu/89399986/braun-w-miedzynarodowym-radiu-bialorus-polska-w-rosyjskiej-i-bialoruskiej-propagandzie
  • https://pl.belsat.eu/89645280/osama-ben-sikorski-polska-w-rosyjskiej-propagandzie
  • https://pl.belsat.eu/90266398/polacy-blagaja-lawrowa-rosyjskie-i-bialoruskie-media-o-polsce
  • https://pl.belsat.eu/90645463/polska-imienia-wladimira-iljicza-lenina-rosyjscy-propagandysci-o-polsce