Aż jedenaście punktów zawiera ostateczny komunikat Rady Języka Polskiego, którego treść wchodzi w życie z Nowym Rokiem. Rada, działająca przy Prezydium Polskiej Akademii Nauk (PAN), ma ustawowe prawo do ogłaszania reguł ortografii. I skorzystała z tego prawa w sposób, który specjaliści uznają za największą reformę polszczyzny od 1936 r.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Jakie zmiany wprowadzono w pisowni mieszkańców miast?

Co z pisownią nazw geograficznych?

Jakie nowe zasady dotyczą zapisu przymiotników?

Kiedy uczniowie zaczną stosować nowe reguły ortograficzne na egzaminach?

— Wtedy wprowadzono bardzo duże zmiany, polegające m.in. na tym, że imię „Maria” przestaliśmy pisać przez „j”. Również od 1936 r. nie mamy w wyrazach obcego pochodzenia spółgłosek zmiękczonych „k” oraz „g”. I dlatego np. dawną „inteligiencję” czy „algiebrę” zastąpiła „inteligencja” oraz „algebra” — opowiada Bartłomiej Rosiak, językoznawca z Akademii Humanistyczno-Ekonomicznej w Łodzi (AHE) oraz nauczyciel języka polskiego.

Zaczynamy jeździć Fordem — nawet w pojedynczym egzemplarzu

Co zmienia się teraz? Wśród jedenastu punktów komunikatu rady przy PAN są dotyczące użycia wielkich i małych liter oraz pisowni łącznej i rozdzielnej. Językoznawcy koncentrują się bardziej na pierwszej grupie zmian, bo to one bardziej pokazują, w którym kierunku podążają użytkownicy polszczyzny.

— Przecież większość z nas czuje, że nie ma logicznego powodu, aby mieszkańców danego kraju [jak „Polaków”] zapisywać wielką literą, a miasta albo dzielnicy: małą — stwierdza Rosiak. Dlatego ekspert AHE pochwala zmianę, za sprawą której od 1 stycznia zaczynamy pisać: „Łodzianin”, „Warszawiak” (bardziej oficjalnie „Warszawianin”) czy „Nowohucianin” — to wyrazy pisane do sylwestra z litery małej.

Rada przy PAN, zdaniem Rosiaka, kierowała się zamiarem uproszczenia polszczyzny także przy kolejnej zmianie: wielką literą zaczynamy pisać nie tylko nazwę firmy, jej marki czy modelu, ale także np. pojedynczy egzemplarz produktu. Tu najczęściej podawanym przykładem jest „Ford”. Wielka litera zaczyna obowiązywać również, gdy ktoś podjedzie „Fordem” do pracy (jeszcze do Nowego Roku — podjedzie „fordem”).

Jedną z ulubionych zmian Rosiaka jest ta dotycząca nagród czy orderów. Bo wreszcie skończy się zastanawianie nad m.in. „literacką Nagrodą Nobla” (to dyskusyjny zapis w wersji do sylwestra).

— Od Nowego Roku będzie to bez żadnych wątpliwości „Literacka Nagroda Nobla” — stwierdza Rosiak. Mała litera w podobnych nazwach zostaje tylko w przyimkach: czyli zapiszemy „Nagroda Rektora za Wybitne Osiągnięcia Naukowe” (to jeden z przykładów wskazanych w komunikacie rady przy PAN).

Dlaczego Plac Wolności, a ulica Piotrkowska?

Następna zmiana dotycząca użycia wielkich i małych liter wiąże się z nazwami obiektów. Znika kolejna z językowych zmór: rozmyślania nad placami czy mostami.

— Teraz będziemy szli np. przez „Plac Zbawiciela”, „Most Poniatowskiego” albo „Park Sienkiewicza” [nie zaś przez „plac Zbawiciela”, „most Poniatowskiego” czy „park Sienkiewicza” — jak do sylwestra] — mówi Rosiak. — Mała litera zostaje przy nazwach ulic, czyli wciąż idziemy np. „ulicą Piotrkowską”. Wydaje się, że wynika to z traktowania ulicy jako czegoś jednak pospolitego. A taki „Most Poniatowskiego” to konkretny obiekt i warto wyrazić jego integralność w nazwie zapisywanej wielką literą w przypadku każdego z jej członów. Zresztą nawet ja jako polonista z Łodzi chyba nigdy nie zapisałem nazwy łódzkiego „Placu Wolności” małą literą w pierwszym członie. Tu ponownie mamy ukłon w stronę użytkowników języka.

Plac Wolności w Łodzi (od którego zaczyna się ulica Piotrkowska) z Pomnikiem Tadeusza Kościuszki

Plac Wolności w Łodzi (od którego zaczyna się ulica Piotrkowska) z Pomnikiem Tadeusza KościuszkiGrzegorz Michałowski / PAP

Geograficzne rozterki strażników polszczyzny

Rada przy PAN kluczyła we fragmencie reformy dotyczącym nazw geograficznych. Początkowo planowała, „wprowadzenie pisowni wielką literą wszystkich członów wielowyrazowych nazw geograficznych i miejscowych, których drugi człon jest rzeczownikiem w mianowniku, typu Morze Marmara, Pustynia Gobi”. Jednak ostatecznie — „w trosce o stabilność pisowni nazw geograficznych” — ta zmiana nie wchodzi w życie. Zatem zostaje i „morze Marmara” i „pustynia Gobi”. W dodatku, jak dotąd, trzeba będzie odróżniać „morze Bałtyk” od „Morza Bałtyckiego” (w tym drugim przypadku zapis obu członów wielką literą wynika z faktu, że to nazwa własna — zaś w pierwszym taką nazwą jest tylko „Bałtyk”).

— Jednak Polacy uwielbiają wielkie litery i myślę, że za kilka lat nastąpi kolejna reforma w tym kierunku — przewiduje Rosiak. — Proszę zauważyć, że wielu z nas automatycznie zapisuje tytuły, jak np. „Zbrodnia i kara”, z błędem, czyli „Zbrodnia i Kara”. Nawet tytuł piosenki typu „Jaka róża taki cierń” wielu chciałoby zapisać w całości od wielkich liter, bo przecież tak robią to użytkownicy angielskiego w tym języku. Albo weźmy nazwy zrywów narodowych. Aktualną regułą jest mała litera np. przy „powstaniu listopadowym” albo przy „powstaniu warszawskim”. Jednak choćby w tekstach rocznicowych i tak bardzo często zdarza się zapis obu członów literą wielką, ze względu na wyrażany przez autorów szacunek do powstańców.

Sumując, zdaniem Rosiaka, obecna reguła odnosząca się m.in. do powstań nie jest intuicyjna.

Językoznawca o reformie. „Nigdy nauczyciele nie mieli lepszej okazji”

Co zmienia się poza stosowaniem wielkich i małych liter?

— Kiedy po świętach uczniowie wrócą do szkoły, napiszą już w zeszytach „nienajlepszy”. A nie jak dotychczas: „nie najlepszy” — zwraca uwagę Rosiak. I tu mamy do czynienia z logicznym ujednoliceniem: z Nowym Rokiem pojawia się wprowadzenie łącznej pisowni „nie” — z przymiotnikami i przysłówkami odprzymiotnikowymi — bez względu na kategorię stopnia.

— Ważne, aby nie przedstawiać tych wszystkich zmian uczniom jako uciążliwości — podkreśla Rosiak. — Dyktando nie będzie więc najlepszym pomysłem: znacznie lepiej sprawdzą się gry dydaktyczne, ćwiczenia redakcyjne, a przede wszystkim oswajanie z nowymi zapisami poprzez czytanie i samodzielnie ich stosowanie. Co więcej, doceniajmy to, że nauczyciele nie mieli lepszej okazji, aby udowodnić uczniom, że język zmienia się dosłownie na ich oczach.

Rosiak apeluje o optymizm także z innego powodu.

— Centralna Komisja Egzaminacyjna określiła, że na egzaminach z języka polskiego uznawane za poprawne będą formy sprzed 2026 r. i od wchodzącej reformy aż do końca 2030 r. Dopiero na egzaminie ósmoklasisty i maturze w 2031 r. jedynie obowiązujące będą nowe reguły ortograficzne — mówi ekspert z AHE. — Ale przecież wtedy nie będą już one takie nowe.

Podajemy link do pełnej wersji reformy (z wycofaniem zmiany dotyczącej nazw geograficznych) ogłoszonej przez Radę Języka Polskiego przy Prezydium PAN.