W czasie sylwestrowej nocy Holandia doświadczyła dramatycznych wydarzeń, w tym tragicznych wypadków z fajerwerkami, które doprowadziły do śmierci kilku osób. W Nijmegen i Aalsmeer zginęły ofiary, a policja bada legalność używanego materiału pirotechnicznego.
Pokazali, co działo się w Jantarze. „Krajobraz jak po bitwie”
Sytuacja była szczególnie poważna w Amsterdamie, gdzie wybuchł pożar zabytkowego kościoła Vondelkerk. Ogień zajął wieżę budynku, a działania służb ratunkowych zostały utrudnione przez intensywne iskry. Pomimo godzin walki z żywiołem kościoła nie udało się uratować. Burmistrz Amsterdamu Femke Halsema wyraziła głęboki żal mówiąc: „To jest naprawdę straszne (…) to ogromna tragedia”.
W całym kraju wystąpiły liczne pożary budynków mieszkalnych i publicznych, a eksplozje składowanych fajerwerków wielokrotnie komplikowały działania straży pożarnej.
Szczególne zaniepokojenie wzbudziła skala przemocy wobec służb ratunkowych. Funkcjonariusze policji, strażacy i ratownicy medyczni byli atakowani fajerwerkami oraz koktajlami Mołotowa, szczególnie w dzielnicy Tuinzigt w Bredzie. Związek zawodowy policji podkreślił, że była to jedna z najbardziej brutalnych nocy sylwestrowych w ostatnich latach.
Pomimo obowiązującego w wielu gminach zakazu używania fajerwerków, zasady te były często łamane. Sezon na ich legalne używanie zakończył się w tym roku, z nadzieją na ograniczenie przyszłych incydentów i katastrof.