Z rytmami disco oraz sporym zastrzykiem gotówki — dogadanej z publicznej kasy i wybłaganej z prywatnych kieszeni — trwa wykorzystujące ludzi, precyzyjnie obmyślone wydarzenie, bez stosownego ostrzeżenia. Ani nie zaczyna się ono dopiero 31 grudnia, ani nie dobiega końca już 1 stycznia.
„Żarty się skończyły…” — rozpoczęła sylwestrowe odliczanie Danuta Holecka w cowieczornym „Dzisiaj”. Ten bon mot w rzeczywistości słusznie podkreśla powagę sytuacji.
Trudno wszak o uśmiech i przymrużone oko, jeśli telewizyjna strategia „dziel i rządź” nie przewiduje taryfy ulgowej nawet dla mordowanej przez wojska Putina Ukrainy. Otóż kiedy obok nas trwa rosyjskie bestialstwo, TV Republika mówi o sprawiedliwym „udziale w torcie” [cytat z Danuty Holeckiej]. Chodzi tu o międzynarodowe kontrakty na odbudowę ukraińskiej infrastruktury po potencjalnym zakończeniu wojny. Mimo że nasi sąsiedzi ciągle są w dramatycznym momencie.
Ta okrutna telewizyjna gra nie uznaje sentymentów. Również dlatego, że przy rosnącej konkurencji na prawicowym rynku coraz trudniej utrzymać medialne prowadzenie. W TV Republika nie może być miejsca dla choćby jednego materiału, który nie podsycałby społecznego lęku, tak szczególnie potrzebującego dziś przecież ukojenia.
Napędzanie polsko-polskiej nienawiści czy niechęci do Europy, albo zrównywanie realnego zagrożenia wojennego ze Wschodu z wyobrażonymi, rzekomo złymi zamiarami Zachodu, przekracza granice, zdawałoby się, nieprzekraczalne — życia każdej i każdego z nas.
Ale aura sylwestrowego szaleństwa z TV Republika roztaczana jest na nieznoszącym kompromisów politycznym wiecu. W roli głównej występuje aktualnie nie tyle sam PiS, ile wywindowany przez tę partię do Pałacu Prezydenckiego Karol Nawrocki. Fetowany przez Republikę dosłownie przy każdej, często pozornie zupełnie niezdatnej ku temu okazji.
Stacja utrzymuje ludzi w poczuciu czającego się zewsząd niebezpieczeństwa, by do znudzenia przekonywać o bohaterstwie jedynego silnego — prezydenta ze zbawiennym potencjałem.
Własna impreza sylwestrowa jest dla tej stacji ważna, a może wręcz niezbędna. Z kilku powodów.
Tworzący dzisiejszą TV Republika ekspracownicy dawnej TVP, z nie byle jakim propagandowym stażem, doskonale wiedzą, że partyjny przekaz, zwłaszcza w okresie powszechnego grudniowego znużenia, społeczno-politycznego przebodźcowania, warto zmiękczyć.
Dlatego zarówno w osławionych „Wiadomościach” — odesłanych do lamusa przez nowe władze TVP — jak i w analogicznie polaryzującym programie „Dzisiaj”, miejski koncert sylwestrowy, bezpłatny, a więc dostępny dla każdego, sprawia wrażenie wyjętego ze wszelkich podziałów. I tak proces zohydzania Polakom siebie nawzajem może trwać również u schyłku roku. Odpowiednio zrównoważony i „przypudrowany”.
W blasku sylwestrowej nocy naturalnie ogrzewają się ci, którzy na co dzień wyłącznie odbijają polityczne światło jednej partii z Nowogrodzkiej. Rozrywkowym anturażem reperują swój PR — po ulicznych manipulacjach (Adrian Borecki), politycznej przeszłości w szeregach PiS (Michał Rachoń) czy zbieraniu milionowych zaskórniaków z publicznych pieniędzy za „dobrej zmiany” (kierujący TV Republika Tomasz Sakiewicz).
Stefan Maszewski/REPORTER / East News
Prezes PiS Jarosław Kaczyński i kierujący TV Republika Tomasz Sakiewicz na obchodach „Gazety Polskiej” w 2018 r.
TV Republika od miesięcy przekonuje widzów, że jest ofiarą ekonomicznego terroru. Każdy z materiałów przeplata błaganiami o przelewy z prywatnych kont, mimo że zarabia na reklamach, tak jak robią to inne prywatne telewizje.
Tymczasem znów nadarza się okazja do ekstra zrzutki podczas trwającego pięć godzin nocnego szaleństwa. Przypomnijmy, organizowanego głównie z publicznych pieniędzy.
Sowitym groszem (1,23 mln zł z samorządu i 880 tys. zł z miasta) sypią lokalne, pisowskie władze.
Marszałek Jarosław Stawiarski odpowiada za fatalną politykę kulturalną Lublina. To on, wbrew woli zespołu, obsadził — odwołanego później w niejasnych okolicznościach — kojarzonego z prawicą aktora Redbada Klynstrę na stanowisku dyrektora Teatru Osterwy. Z kolei Michałowi Chorosińskiemu, mężowi posłanki PiS, również z pominięciem procedury konkursowej, lubelski marszałek dał fotel dyrektorski w Centrum Spotkania Kultur, w ramach nagrody pocieszenia po odejściu z łódzkiego Teatru Jaracza.
Stawiarski i jego ludzie, w tym wspomniany dyrektor Chorosiński, pompują pieniądze w TV Republika nie tylko od święta. Codzienny zastrzyk gotówki stacja Sakiewicza ma dostawać na promocję regionu.
Nie bez znaczenia jest też osoba Jakuba Banaszka, w 2018 r. najmłodszego prezydenta miasta w Polsce, związanego ze Zjednoczoną Prawicą syna posłanki Prawa i Sprawiedliwości. Banaszek zapewnia o swojej politycznej bezstronności. Według niego nie kłóci się to z prowadzeniem w Chełmie konferencji PiS o Polskim Ładzie. Albo z organizowaniem w miejskich instytucjach kolejnych wydarzeń jednej tylko partii.
Banaszek, owszem, potrafi zdobywać pieniądze dla niedoinwestowanego latami Chełma, a zamiast na fajerwerki stawia na iluminacje świetlne, dowodząc tym większej troski o zwierzęta, niż wspierające łańcuchowe weto ugrupowanie, z którego się wywodzi.
Tym większa szkoda braku prezydenckiego rozsądku, nakazującego organizację imprezy sylwestrowej bez telewizyjno-politycznego targu. Chyba że wcale nie o rozsądek tutaj idzie, a o suwerenność.
Krzysztof Radzki/East News / East News
Karol Nawrocki, wówczas jako kandydat na prezydenta Polski popierany przez PiS, oraz prezydent Chełma Jakub Banaszek (grudzień 2024)
Przypadkowe nie jest ani miejsce sylwestra TV Republika — bastion spadającego dziś w sondażach PiS-u i miasto z bardzo skromną ofertą rozrywkową — ani zestaw gwiazd.
Dominacja disco polo kontynuuje trend z czasów prezesury Jacka Kurskiego, gdy ramówka Telewizji Polskiej miała tworzyć wrażenie przystępnej, niby antyelitarnej swojskości. Dzięki temu wszelką krytykę można odeprzeć chętnie powtarzaną przez prawicę ripostą o „pogardliwej wyższości”. A i gwiazdami disco łatwiej zapełnić luki spowodowane niedostępnością rozpoznawalnych artystów pop.
Ten sprytny sylwestrowy proceder odbywa się z należytym wyprzedzeniem i jest odpowiednio długo przypominany, by sielankowy obrazek porządnie zapadł w pamięć.
Anna Niesterowicz, artystka wizualna przyjrzała się relacjom „Dziennika Telewizyjnego” z wizyt komunistycznych przywódców. W swojej pracy wideo zatytułowanej „Gierek” (2000) Niesterowicz przypomina jedno ze spotkań z Edwardem Gierkiem, kierując uwagę nie na I sekretarza KC PZPR, lecz na witającą go w przedszkolu dziewczynkę, małą siebie. Widzimy, w jaki sposób oddelegowane przez dorosłych dziecko ociepla polityczny wizerunek, zmiękczając tym samym serca narodu.
Mówiąc o czasach słusznie minionych, warto pamiętać, że niektóre mechanizmy trwają w najlepsze. Bo propaganda niezmiennie potrzebuje zwyczajnych, rozweselonych twarzy. Tej namiastki wiarygodności.