Przypomnijmy, że Stroem została zdyskwalifikowana po zawodach Pucharu Świata 31 grudnia, mimo że pierwotnie zajęła 11. miejsce. Kontrola po skoku wykazała w jej bucie dodatkową wkładkę, wyższą o jeden centymetr od dopuszczalnych norm. Jak tłumaczył dyrektor Pucharu Świata Sandro Pertile, było to jednoznaczne naruszenie przepisów sprzętowych.
Dalszy ciąg materiału pod wideo
— Podczas kontroli po skoku okazało się, że miała dodatkową wkładkę w skarpecie. Zgodnie z przepisami nie wolno używać dodatkowego wyposażenia, jeśli nie zostało ono wcześniej zgłoszone — podkreślał Włoch, dodając, że zawodniczka otrzymała również żółtą kartkę.
Norwegowie bronią się argumentami zdrowotnymi. Trener kadry Christian Meyer wyjaśniał, że wkładka miała związek z kontuzją, jakiej Stroem doznała w Engelbergu w 2023 r. — Anna ma problem z biodrami i różnicą długości nóg. Podwyższyliśmy prawą stopę, by wyrównać balans — mówił szkoleniowiec, cytowany przez telewizję NRK. FIS uznała jednak, że taka modyfikacja powinna zostać wcześniej zgłoszona i poparta dokumentacją medyczną.
Wątpliwości co do postępowania norweskiego sztabu nie krył były skoczek Johan Remen Evensen. — Rozumiem FIS. Jeśli tego nie zgłoszono, to jest to po prostu słabe ze strony Anny i Norwegii. Gdyby zgłosili to przed sezonem, przedstawiając zaświadczenie lekarskie, mieliby ogromny problem. Nawet jeden centymetr może mieć znaczenie w skokach — ocenił ekspert.
Głos w sprawie zabrała także Agnieszka Baczkowska, odpowiadająca za kontrolę u kobiet, zwracając uwagę na szerszy kontekst całej sytuacji. — Nie traktowałabym tego w kategorii oszustwa. Mogą się pojawić jeszcze dokumenty medyczne, ale najpierw trzeba je dostarczyć — mówiła na łamach skijumping.pl i dodawała: — Takie przypadki już się zdarzały, ale one były wyłapywane w oficjalnych treningach. W konkursie mamy jednak do czynienia pierwszy raz z taką sytuacją. Jak się ma problem medyczny, to się przychodzi i przedstawia możliwe rozwiązanie sytuacji — twierdziła.
Sam Pertile zaznaczał, że nie podejrzewa Norwegów o celowe oszustwo. — Nie znam dokładnie historii medycznej Anny Odine, ale nie wierzę, że chcieli świadomie oszukiwać — mówił dyrektor PŚ, tłumacząc jednocześnie długotrwały proces decyzyjny koniecznością zachowania pełnej zgodności z procedurami.
Sprawa trafiła już do Komisji Medycznej FIS, która oceni, czy Stroem faktycznie potrzebowała wkładki ze względów zdrowotnych i czy w przyszłości będzie mogła jej używać po spełnieniu formalnych wymogów.