W czwartkowy wieczór cała sportowa Polska śledzić będzie ćwierćfinałowe starcie Krzysztofa Ratajskiego. Reprezentant Polski w walce o półfinał mistrzostw świata w darcie zmierzy się z rewelacyjnym Luke Littlerem, aktualnym mistrzu świata i zawodniku notowanym na szczycie światowego rankingu. Polak staje przed historyczną szansą, ale zarazem zdaje sobie sprawę, jak piekielnie trudne zadanie go czeka.

— Mnie to właśnie nie przeszkadza, bo to on musi wygrać. Jest wielkim faworytem. Dla niego żaden inny wynik nie wchodzi w grę. Ja mogę wygrać i wiem, że jestem w stanie zagrać taki mecz, że jeśli się dobrze ułoży, to mam szansę go pokonać. Chociaż na pewno wiem, że to jest zawodnik z absolutnego topu. Jest fenomenem darta w tym momencie. Wygrywa największe turnieje, jest numerem jeden w rankingu i aktualnym mistrzem świata. Będzie ciężko, ale będę walczył — zapewnia Ratajski w rozmowie z TVP Sport.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

Krzysztof Ratajski przeszedł dwie operacje. „Najgorszy był moment oczekiwania”

Historia „Polskiego Orła” jest niesamowita. Jeszcze niedawno borykał się bowiem z poważnymi problemami zdrowotnymi, co skrzętnie ukrywał przed opinią publiczną. Konieczne okazały się aż dwie operacje.

— Nie było potrzeby o tym mówić zbyt głośno. Największym problemem było to uczucie zaraz po diagnozie. Sama diagnoza była problemem. Dzięki świetnemu lekarzowi w Warszawie dwie operacje się udały — bo to były dwie oddzielne. Nie wiem, czy to zabiegi, czy operacje, bo to jest jakaś praca na mózgu. Były skomplikowane i długie — przynajmniej druga, bo pierwsza bardzo szybko poszła — mówi Ratajski i zdradza, co było najtrudniejsze, gdy już usłyszał diagnozę.

— Natomiast ja nie miałem później żadnych związanych z tym problemów. To jest tak, że gdzieś w mózgu zakładane są stenty zabezpieczające tętniaki i później żadnego negatywnego wpływu, przynajmniej w teorii, nie powinno być. Mam badania raz w roku, teraz będę miał niedługo kolejne. Mam nadzieję, że wszystko nadal jest okej. Już po operacjach było w miarę dobrze. Najgorszy był moment oczekiwania przed operacjami i między nimi. Zrobiono je w odstępie około miesiąca — przyznaje.

Ratajski został również zapytany o nagrody finansowe, jakie przyznawane są w światowym czempionacie. Zdradził, czy pozwalają one na to, by utrzymać się jedynie z gry w darta.

— Na pewno da się, zwłaszcza że od tego sezonu nagrody są troszkę wyższe. Da się, ale trzeba być w miarę wysoko. Trudno być gdzieś pod koniec stawki i z tego żyć. Nie patrzę teraz na ranking i nie wiem, jakie tam dalej są stawki. Myślę, że czołowa „32” spokojnie może z tego żyć. Pewnie będąc nieco dalej również jest to możliwe. Trzeba jednak pamiętać, że trzeba najpierw dostać się do tej elity, co jest bardzo trudne — zakończył polski darter.

Początek ćwierćfinałowego spotkania z udziałem Krzysztofa Ratajskiego zaplanowano na godz. 20.15. Relacje „na żywo” będzie można śledzić na łamach Przeglądu Sportowego Onet.