Ostatnio media obiegła informacja o wielkim sukcesie amerykańskich śledczych, którzy skonfiskowali 62 motocykle warte 40 milionów dolarów. Miały należeć do Weddinga. W nalocie, który udał się dzięki współpracy służb z USA, Kanady i Meksyku przeszukano cztery posiadłości. Wśród znalezionych motocykli były i takie, na których ścigał się np. Marc Marquez w MotoGP. A to nie wszystko, bo wśród znalezisk były też dwa samochody, sztuka piękna, amunicja, dokumenty i dwa medale. Być może te, które zdobył w mistrzostwach świata juniorów w 1999 i 2001 r. Bo ta historia miała potoczyć się inaczej…

Dalszy ciąg materiału pod wideo

Porównują go Escobara i „El Chapo”

44-letni dzisiaj Wedding pochodzi z małego kanadyjskiego miasteczka Thunder Bay na północnym brzegu Jeziora Górnego. „Los Angeles Magazine” pisało kiedyś, że pochodził z bogatej rodziny, a jego dziadkowie byli właścicielami ośrodka narciarskiego Mount Baldy w Thunder Bay. Właśnie tam miał pokochać jazdę na desce. Szło mu tak dobrze, że wystartował w igrzyskach w Salt Lake City. Zajął dopiero 24. miejsce w slalomie gigancie równoległym i uznał, że zajmie się gangsterką.

— Wedding przeszedł drogę od rozrzucania śniegowego proszku na stokach podczas igrzysk olimpijskich do rozprowadzania sproszkowanej kokainy na ulicach amerykańskich miast i w swojej rodzinnej Kanadzie — powiedział w marcu Akil Davis, zastępca dyrektora biura terenowego FBI w Los Angeles.

Z kolei dyrektor FBI Kash Patel, porównał 44-latka do słynnych bandziorów narkotykowych Pabla Escobara i Joaquina „El Chapo” Guzmana. I nie ma w tym żadnej przesady.

Płacą za niego 15 milionów dolarów

Z dokumentów sądowych wynika, że przestępcza działalność Weddinga zaczęła się w 2008 r. Wedding, którego nazywają też „El Jefe” i „Wróg Publiczny”, jest dzisiaj na liście dziesięciu najbardziej poszukiwanych ludzi przez FBI.

Śledczy uważają, że olimpijczyk-gangster ukrywa się w Meksyku i jest chroniony przez kartel. Urzędnicy federalni ogłosili nagrodę w wysokości 15 milionów dolarów za informacje, które doprowadzą do schwytania przestępcy. To jednak jest bardzo ryzykownie, o czym za chwilę.

Wedding wpadł po raz pierwszy w 2008 r., gdy z dwoma innymi mężczyznami pojechał do San Diego kupić kokainę. Diler, z którym się umówili, pracował jednak tak naprawdę dla FBI. Jego prawnik przekonywał, że „El Jefe” został „oszukany przez doświadczonego handlarza narkotyków i zawodowego przestępcę”. Nie pomogło, został skazany. Pomogło co innego. Podczas ogłaszania wyroku w maju 2010 roku Wedding przeprosił sąd i rodzinę za swoje „głupie i nieodpowiedzialne decyzje”. Tłumaczył, że skusiła go myśl o łatwym zarobku, mimo że nie potrzebował pieniędzy.

— Wiedziałem, że to złe, ale i tak to zrobiłem — kajał się Kanadyjczyk i dodawał, że „pogubił się”, a „w areszcie miałem okazję zobaczyć na własne oczy, jak narkotyki wpływają na ludzi i szczerze mówiąc, wstydzę się, że przez lata stałem się częścią tego problemu”. Sędzia dał się podejść, orzekł łagodniejszy wyrok i skazał go na 48 miesięcy. Wyszedł w grudniu 2011 roku i najwyraźniej znowu „się pogubił”, bo założył własny biznes narkotykowy, który rozwinął w gigantyczny kartel przestępczy. W najnowszym akcie oskarżenia jest mowa o morderstwach, manipulowaniu i zastraszaniu świadków, praniu pieniędzy i handlu narkotykami. Prokurator Generalny USA stwierdził, że działalność narkotykowa Weddinga może generować 1 miliard dolarów przychodu rocznie!

„Generała” już aresztowali

Wedding, we współpracy z meksykańskimi kartelami miał wykorzystywać łodzie i samoloty do przemytu setek kilogramów kokainy z Kolumbii do Meksyku, a później dalej, do „bazy” w Kalifornii Południowej i na całe Stany i Kanadę. Prokurator generalna Pam Bondi powiedziała, że ​​organizacja Weddinga odpowiada za import około 60 ton kokainy rocznie do Los Angeles! — Kontroluje jedną z najbardziej prosperujących i brutalnych organizacji zajmujących się handlem narkotykami na świecie. Obecnie jest największym dystrybutorem kokainy w Kanadzie — dodała.

Śledczy oskarżają go także o zlecanie zabójstw osób, które współpracują z organami ścigania. On też wyznaczył wysoką nagrodę za świadka federalnego, który miał zeznawać przeciwko niemu w sprawie karnej. Miał, bo wcześniej został zastrzelony w restauracji w Medellin w Kolumbii.

Wedding miał również zlecić w Kanadzie kolejnych osób. Dwie zginęły, jedna przeżyła atak. W przestępczą działalność ma być zaangażowana także żona Weddinga, Miryam Andrea Castillo Moreno. Bardzo ważną rolę miał też odgrywać kanadyjski adwokat Deepak Balwant Paradkar. Departament Skarbu poinformował, że miał pomóc Weddingowi w przekupstwie i morderstwie oraz przedstawił go handlarzom narkotyków. Dzisiaj Paradkar siedzi w areszcie i czeka na ekstradycję do USA. Lista przyjaciół Weddinga cały czas się kurczy. Ochronę w Meksyku miał mu zapewniać Edgar Aaron Vazquez Alvarado, znany jako „Generał”. Zdaniem urzędników Vazquez był prawdopodobnie byłym meksykańskim funkcjonariuszem organów ścigania. On także został aresztowany.

Na wolności wciąż jest jednak Wedding. „El Jefe” mija zasadzki śledczych, jak kiedyś slalomowe bramki. Zapewne do czasu.