Według Bloomberga dowodzi to rosnącej roli Chin jako największego odbiorcy miedzi w Zambii i jej największego wierzyciela. Południowoafrykański kraj zadłużył się u Chin na 5,7 mld dolarów.
Bank Zambii tłumaczył, że posiadanie juana znacznie obniża koszty obsługi tego długu. Z tego powodu bank już w listopadzie rozpoczął publikację oficjalnego kursu wymiany juana na zambijską kwachę.
Od jutra będą płacić w Euro. Bułgarzy są podzieleni
Zambia nie jest jedynym krajem w Afryce uzależnionym od Chin. W październiku Kenia przekształciła część swojego chińskiego długu w juany, aby odciążyć budżet zadłużony na 5 mld dolarów. Liczy, że zaoszczędzi dzięki temu około 250 mln dolarów rocznie. Podobne plany ma Etiopia, która właśnie rozpoczęła rozmowy z Pekinem w tej sprawie.
Chiny są największym partnerem handlowym i wierzycielem krajów Afryki, a także istotnym źródłem inwestycji infrastrukturalnych: od dróg, zakładów przemysłowych, portów, lotnisk, po szkoły, kina i restauracje.
Zwykle Pekin dąży do opanowania rynków eksportowych i zasobów naturalnych – nie tylko minerałów, ale również ziemi uprawnej, której płody chińscy rolnicy pracujący w Afryce sprzedają na lokalnych bazarach, wypierając z nich lokalnych handlarzy, bądź wysyłają do ojczyzny.
Chińskim inwestycjom towarzyszy często wykorzystywanie i lekceważenie lokalnych pracowników, łamanie praw człowieka, korupcja i wpędzanie gospodarzy w zadłużenie. W minionym ćwierćwieczu wszystkiego tego doświadczyła Zambia.