Misiak był zawodnikiem BBTS-u Bielsko-Biała i w latach 70. należał do wyróżniających się pięściarzy w kraju. Największy sukces odniósł w 1977 r. podczas krajowego czempionatu odbywającego się w Sosnowcu, kiedy to stanął na podium 48. Mistrzostw Polski.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

Bielszczanin zdobył wówczas brązowy medal w wadze półciężkiej do 81 kg. Co ciekawe na trzecim miejscu uplasował się ex aequo z Januszem Gortatem, który już wtedy był dwukrotnym brązowym medalistą olimpijskim (1972 i 1976) w wadze półciężkiej.

Janusz Gortat, Paweł Skrzecz i on — Ryszard Misiak

Tuż przed Misiakiem i ojcem byłego koszykarza ligi NBA, Marcina Gortata, ze srebrnym krążkiem na szyi, znalazła się natomiast inna legenda polskiego boksu, Paweł Skrzecz. To czterokrotny mistrz kraju, wicemistrz świata, srebrny oraz brązowy medalista mistrzostw Europy, jak również srebrny medalista olimpijskich z 1980 r.

Wszystkich pogodził natomiast Jacek Kucharczyk — zdobywca brązu z ME z 1975 r.

Pojedynek Jacka Kucharczyka (z lewej) z Januszem GortatemPojedynek Jacka Kucharczyka (z lewej) z Januszem Gortatem (Foto: Mieczysław Szymkowski/ Newspix.pl / newspix.pl)

Mimo takiego punktu wyjścia i walki na równi z ówczesnymi i późniejszymi gwiazdami polskiego pięściarstwa, Misiak po czasie zniknął z bokserskiego obiegu. Jego dalsze losy przez lata pozostawały nieznane, a o zawodniku z południa kraju słuch całkowicie zaginął. Dopiero wiele lat później wyszło na jaw, że ostatnie lata życia spędził jako bezdomny, nocując w opuszczonych miejscach na terenie rodzinnej miejscowości.

Nieoficjalnie wskazywano, że prawdopodobną przyczyną jego problemów było uzależnienie od alkoholu. Zmagał się też z podagrą. To bolesna choroba stawów, znana również jako dna moczanowa, spowodowana gromadzeniem się kryształów kwasu moczowego najczęściej w stawie dużego palca u nogi. Wywołuje nagłe ataki ostrego bólu, obrzęku i zaczerwienienia.

Zapomniany do samego końca. Zmarł jako bezdomny

Istnieje duże prawdopodobieństwo, że opinia publiczna nie usłyszałaby również o śmierci byłego medalisty mistrzostw Polski, gdyby nie fotograf Jacek Szabla, który wcześniej wykonał mu zdjęcia. „Dzisiaj będąc na bielskiej starówce dowiedziałem się od bezdomnych, że jeden z ich bliskich odszedł (…) Skończyła się tułaczka bezdomnego MISTRZA. Nie wyczytamy o tym w prasie ani w innych mediach. Niegdyś stanął przed moim obiektywem” — napisał.

Jakiś czas później pojawiła się informacja, że Misiak zmarł w listopadzie 2017 r., a nie, jak sugerowano wcześniej, w sierpniu 2018 r., kiedy to Szabla umieścił w sieci wspomniany wcześniej post i podzielił się smutną informacją o odejściu zapomnianego sportowca.