Beau Bailey urodził się 6 października 2009 roku na totalnym odludziu w Nowej Południowej Walii. Od trzeciego roku życia ma styczność z motocyklami i od początku swojej przygody z czarnym sportem uchodzi za wielce utalentowanego młodzieńca. Do żużla trafił w lutym 2020 roku, a wcześniej szedł śladami dziadka i ojca uczestnicząc w zmaganiach we flat tracku.
Swoje pierwsze kroki stawiał pod okiem ojca Chrisa i Jacka Holderów – Micka. Nie czuł się jednak wtedy na tyle komfortowo, by myśleć o poważnej karierze. Wszystko zmieniło się jednak w momencie, kiedy ojciec wybudował mu tor na podwórku. Poważne ściganie przyszło w klasie 250cc, w której to zdobył dwa medale mistrzostw świata w ramach SGP3 – srebro w 2024 i brąz w 2025 roku.
ZOBACZ WIDEO: Szokująca deklaracja Walaska. „Byłyby tylko dwa kluby”
– On ma niesamowitą technikę, świetnie się go ogląda, a na motocyklu jest po prostu szybki. Już teraz ma wszystko, co powinien mieć – zachwalał swojego rodaka w rozmowie z WP SportoweFakty Darcy Ward.
Szybko wzbudził zainteresowanie europejskich klubów. Pojawił się na Starym Kontynencie, by trenować m.in. w Szwecji oraz w Polsce. Wydawało się, że jego klubem zostanie Fogo Unia Leszno, która lubuje się w kontraktowaniu Australijczyków. Tak się jednak nie stało, bowiem parafował dwuletnią umowę z Bayersystem GKM-em Grudziądz.
– On już w zeszłym roku (2024 – dop. aut.) został zauważony przez Maxa Fricke’a i Tomasza Gaszyńskiego. Rozmawialiśmy o tym zawodniku kilkanaście miesięcy temu, on miał wtedy bodaj 14-15 lat. To było w trakcie sezonu 2024. Wtedy były jakieś inne sprawy i te tematy nie poszły do przodu. Teraz zdecydowaliśmy się jednak dać szansę temu chłopakowi, żeby dalej się rozwijał. Wróciliśmy do tematu i dość szybko udało się dojść do porozumienia, aby te swoje pierwsze kroki w zawodowym żużlu stawiał w Grudziądzu i pod naszym okiem – mówił Marcin Murawski w rozmowie z „Tygodnikiem Żużlowym”.
Beau Bailey kilka tygodni temu wrócił z Europy do ojczyzny, gdzie miał dość napięty terminarz. Od początku sezonu 2025/26 imponował formą – wielokrotnie stając na podium tamtejszych imprez. Udowadniał, że GKM Grudziądz pozyskał wielki talent, a Bastian Pedersen musiał bacznie obserwować jego poczynania, bo to będzie jego najgroźniejszy konkurent w walce o skład w PGE Ekstralidze.
– Nie wiem, czy już w kolejnym sezonie poradziłby sobie w PGE Ekstralidze jako junior, ale za dwa lata na pewno tak. Jedyne co mu teraz potrzeba, to regularne zbieranie doświadczeń i starty w rozgrywkach ligowych. Jestem przekonany, że on zrobi dużą karierę – dodał Ward.
Zgodnie z przepisami obowiązującymi w PGE Ekstralidze – Beau Bailey może występować w barwach Bayersystem GKM-u zarówno jako zawodnik do 24. roku życia, jak i w roli młodzieżowca. W tym drugim przypadku – Robert Kościecha musiałby obok Maksyma Drabika i Wadima Tarasienki znaleźć miejsce w meczowej piątce dla jeszcze jednego polskiego zawodnika.
Niewykluczone jednak, że Bailey spróbuje swoich sił najpierw w niższej klasie rozgrywkowej. Jeden z planów zakłada wypożyczenie go, chociażby do Krajowej Ligi Żużlowej, by tam uczył się polskich torów i tego, co go może czekać w przyszłości.
Prawdziwym sprawdzianem dla Beau Baileya miały być mistrzostwa Australii. Choć bez największych gwiazd, to wciąż z kilkoma mocnymi rywalami, jak chociażby Ben Cook, Jack Holder, Jaimon Lidsey, Keynan Rew i Rohan Tungate. Niestety dla fanów GKM-u i jego samego – nastolatek nie wystartuje w krajowym czempionacie. Na torze ujrzymy go najprawdopodobniej dopiero w marcu.
„Z powodu kontuzji kolana, z którą zmagam się od memoriału Ashleya Jonesa w Albury-Wodonga, musiałem wycofać się z pozostałych startów w tym sezonie letnim. Muszę myśleć o swojej przyszłości i wrócić do pełnej, stuprocentowej formy przed nadchodzącym sezonem w Europie” – stwierdził.