2026-01-01 18:42, akt.2026-01-01 21:39

publikacja
2026-01-01 18:42

aktualizacja
2026-01-01 21:39

Podziel się

Kilka osób zginęło w trakcie protestów w Iranie –
poinformowała w czwartek agencja AFP powołując się na lokalne media.
Demonstracje rozprzestrzeniły się poza największe miasta – przekazała
AP.

Ofiary śmiertelne i strzały na prowincji. Protesty w Iranie przybierają na sileOfiary śmiertelne i strzały na prowincji. Protesty w Iranie przybierają na silefot. Sobhan Farajvan / /  Zuma Press / Forum

Pół-oficjalna agencja informacyjna Fars podała, że
trzech protestujących zginęło, a 17 zostało rannych podczas ataku na
posterunek policji w zachodniej prowincji Lorestan. Manifestanci
wtargnęli do komendy policji. Doszło do starć, kilka radiowozów zostało
podpalonych.

Wcześniej o ofiarach śmiertelnych, które miały zginąć w innych
miejscach informowała zarówno agencja Fars, jak i organizacja praw
człowieka Hengaw. Reuters nie był w stanie natychmiast zweryfikować tych
doniesień.

Telewizja państwowa poinformowała o aresztowaniu siedmiu osób, w tym
pięciu, które określiła jako monarchistów, i dwóch innych – wedle jej
twierdzeń – powiązanych z grupami działającymi w Europie. W czwartek
wieczorem agencja Tasnim poinformowała o zatrzymaniu w Teheranie
trzydziestu osób, którym zarzucono „zakłócanie porządku publicznego”.

– W wyniku skoordynowanej akcji służb bezpieczeństwa i wywiadu 30
osób zakłócających porządek publiczny w dzielnicy Malard na zachodzie
Teheranu zostało zidentyfikowanych i aresztowanych – poinformowała
agencja Tasnim, twierdząc, że osoby te „próbowały wywołać niepewność”.

Jak podaje AP, o ile demonstracje w Teheranie miały wyhamować, o tyle
zaczęło do nich dochodzić na prowincji. Ofiary śmiertelne mogą oznaczać
początek bardziej zdecydowanej reakcji irańskiej teokracji na protesty.

Z nagrań wideo otrzymanych przez opozycyjny, emigracyjny portal Iran
International, wynika, że do demonstracji doszło również w świętym
irańskim mieście Kom. Wśród skandowanych przez protestujących haseł
pojawiły się okrzyki wymierzone w rządzącą od 1979 roku teokrację oraz
wyrażające poparcie dla obalonej przez islamską rewolucję dynastii
Pahlawi.

Kom jest jednym z najważniejszych szyickich ośrodków religijnych w
Iranie i kluczowym bastionem politycznym Republiki Islamskiej, w którym
znajdują się główne seminaria, i gdzie siedziby mają kluczowi
wspierający teokrację duchowni.

Agencja informacyjna Mehr News Agency powiadomiła, że w czwartek w
mieście Junkan położonym w zachodniej prowincji Czahar Mahal wa
Bachtijari podpalono biuro przywódcy piątkowych modlitw. W kilku
miejscach – w tym w Nurabad w prowincji Lorestan siły bezpieczeństwa
otworzyły ogień do protestujących.

Władze ogłosiły środę dniem wolnym od pracy w większości kraju. Jako powód wymieniono niską temperaturę, jednak faktycznym celem mogłaby chęć usunięcia ludzi ze stolicy – irański weekend przypada na czwartek i piątek, a sobota jest świątecznym dniem urodzin imama Alego.

Władze nakazały części wyższych uczelni zamknięcie kampusów i prowadzenie do końca semestru zajęć online. W ocenie amerykańskiego Instytutu Studiów nad Wojną (ISW) celem władz było uniemożliwienie studentom organizowania się i uczestniczenia w protestach.

30 grudnia w protestach udział wzięli studenci z co najmniej 10 uczelni. Władze zwolniły z aresztów pięciu studentów Uniwersytetu Teherańskiego i Uniwersytetu Technologicznego Sharif aresztowanych dwa dni wcześniej za udział w demonstracjach.

Ministerstwo Nauki, Badań i Technologii zwolniło w środę „kierowników ds. bezpieczeństwa” z kilku teherańskich uniwersytetów w związku z „przemocą wobec studentów” ze strony sił bezpieczeństwa – przekazał ISW, dodając, że zapewne zrobiono to w celu uspokojenia studentów i zapobieżenia rozruchom.

Reżim prawdopodobnie uważa protesty uniwersyteckie za poważniejsze zagrożenie dla swojej stabilności niż demonstracje organizowane przez inne grupy społeczne, biorąc pod uwagę fakt, że studenci stanowili kluczową grupę demograficzną w fali protestów, jaka przetoczyła się przez kraj na przełomie 2022 i 2023 r. po śmierci młodej kobiety Mahsy Amini zatrzymanej i zabitej przez policję za niedostatecznie szczelne zasłonięcie włosów.

Irański rząd pod przewodnictwem prezydenta Masuda Pezeszkiana starał się deeskalować sytuację i sygnalizował chęć negocjacji z protestującymi. Pezeszkian przyznał jednak, że niewiele może zrobić, gdy irańska waluta (rial) gwałtownie traci na wartości. Obecne protesty zaczęły się od strajku sklepikarzy, gdy wartość riala spadła najniższej w historii. (PAP)

os/ fit/