Jako pierwszy podczas konferencji prasowej, która rozpoczęła się 1 stycznia o 17:15, zabrał głos prezydent Szwajcarii [objął ten urząd na rok 1 stycznia 2026 r.] Guy Parmelin. — Zebraliśmy się tutaj z powodu dramatycznego wydarzenia. Jest to jedna z najgorszych tragedii w historii kraju. Jesteśmy wstrząśnięci — powiedział o pożarze w barze Le Constellation. Prezydent potwierdził, że 100 osób zostało rannych, a część z nich odniosła poważne obrażenia. Złożył też kondolencje rodzinom ofiar.

Ile osób zginęło w pożarze w Szwajcarii?

Ile osób zostało rannych w wyniku pożaru?

Kiedy wybuchł pożar w barze Le Constellation?

Jakie działania podejmuje rząd szwajcarski w związku z tragedią?

Żałoba w Szwajcarii

Rada Federalna [pełniąca funkcję rządu i głowy państwa] oświadczyła na konferencji, że rząd podejmuje działania mające na celu poinformowanie rodzin ofiar pochodzących z różnych krajów. — Istnieje międzynarodowa solidarność — podkreślił Guy Parmelin. — Tragedia wydarzyła się w miejscu, gdzie zazwyczaj się świętuje. Wobec tych okoliczności nie wygłoszę [tradycyjnego] przemówienia noworocznego — dodał. Zamiast tego chce pozostawić miejsce na żałobę — flagi na budynku szwajcarskiego parlamentu będą opuszczone do połowy masztu przez pięć dni. Prezydent zwrócił się też się do bliskich ofiar, mówiąc im, że „nie są sami”. Ponadto pochwalił zaangażowanie służb ratowniczych, które „wykazały się ogromną odwagą”.

Po Parmelinie głos zabrał prezydent Rady Stanu Wallis Mathias Reynard, który podobnie jak jego poprzednik nie potwierdził dokładnej liczby osób, które ucierpiały w wyniku pożaru. Przeprosił za to, że identyfikacja wszystkich ofiar śmiertelnych i rannych zajmuje dużo czasu. Podkreślił przy tym solidarność między kantonami, która zadziałała zwłaszcza w przypadku opieki nad wieloma ciężko rannymi.

„Około 40” ofiar śmiertelnych i 115 ciężko rannych

Następnie przemówił komendant policji Frederic Gisler, który przedstawił chronologię wydarzeń: pożar zgłoszono około godziny 1:30. Już o 1:32 na miejscu byli pierwsi ratownicy, którzy natychmiast zajęli się ofiarami. Zostały one przewiezione między innymi do Sionu, Berna, Zurychu i Lozanny. Około godz. 5 rano wszystkim rannym udzielono pomocy. Komendant policji potwierdził podawaną już przez media informację o około 40 ofiarach śmiertelnych i 115 rannych, z których wielu jest w stanie ciężkim.

Gisler nie podał dokładnych informacji na temat narodowości ofiar. — Mamy przybliżone dane, ale najpierw skontaktujemy się z ich rodzinami. Dopiero później podane zostaną dokładniejsze informacje na ten temat.

Kobieta składająca kwiaty w pobliżu miejsca, gdzie w Sylwestra wybuchł pożar w zatłoczonym barze w alpejskim kurorcie narciarskim Crans-Montana, Szwajcaria, 1 stycznia 2026 r.

Kobieta składająca kwiaty w pobliżu miejsca, gdzie w Sylwestra wybuchł pożar w zatłoczonym barze w alpejskim kurorcie narciarskim Crans-Montana, Szwajcaria, 1 stycznia 2026 r.MAXIME SCHMID / AFP / AFP

Prokuratura nie potwierdza żadnej wersji zdarzeń

— Prokuratura chce jak najszybciej znaleźć odpowiedzi na pytania, które zadają sobie rodziny [ofiar pożaru] — powiedziała z kolei prokurator generalna Beatrice Pilloud. Okolica została zamknięta, wprowadzono też nad nią zakaz lotów. Istnieje kilka hipotez dotyczących przebiegu zdarzenia. — Całe pomieszczenie stanęło w płomieniach — stwierdziła Pilloud podczas konferencji, dodając, że przyczyny pożaru cały czas są badane przez ekspertów kryminalistycznych. Naszym priorytetem jest jednak identyfikacja ofiar śmiertelnych — dodała prokurator. Przyznała także, że wciąż nie wiadomo, ile dokładnie osób przebywało w barze w momencie wybuchu pożaru.

Na pytanie, czy przyczyną pożaru mogły być butelki szampana z fajerwerkami [taka teoria pojawiła się w mediach], prokurator stwierdziła, że „od tragedii minęło zaledwie kilka godzin i w tej chwili nie może nic powiedzieć na temat przebiegu wydarzeń”. Nie udzieliła też żadnych informacji na temat właścicieli baru. Pilloud nie chciała również wypowiedzieć się na temat tego, czy schody prowadzące do barowej piwnicy faktycznie były wąskie. — Dochodzenie wykaże, czy przestrzegano przepisów bezpieczeństwa — skomentowała.

Ranni i pomoc międzynarodowa poszkodowanym

Przewodniczący Rady Stanu Mathias Reynard przedstawił podczas popołudniowej konferencji wyliczenia dotyczące akcji ratowniczej: uczestniczyło w niej łącznie 13 helikopterów i 40 karetek pogotowia. Dodał, że spośród 115 rannych „35 osób mogło samodzielnie udać się do szpitala”, 80 osób zostało przewiezionych do szpitala przez służby ratownicze, a „60 osób przebywa obecnie w szpitalu w Sionie”. Pozostali pacjenci zostali przewiezieni m.in. do szpitala uniwersyteckiego w Lozannie. Reynard zwrócił się z prośbą do mieszkańców kantonu Valais: — Jeśli nie jest to absolutnie konieczne, proszę nie zgłaszać się teraz na pogotowie.

W trakcie konferencji jedna z dziennikarek zapytała, czy konieczna jest pomoc międzynarodowa. Prezydent Parmelin odpowiedział, że niektórzy specjaliści medyczni, a także lekarze medycyny sądowej, mogliby zostać sprowadzeni z Francji lub Włoch. Prezydent Rady Stanu Reynard podkreślił przy tym, że ranni zostali dotychczas umieszczeni w szpitalach w Szwajcarii — w tym Lozannie lub Zurychu. — Możliwe jednak, że w ciągu najbliższych godzin niektórzy pacjenci zostaną przeniesieni za granicę — dodał.

— Naszym priorytetem są teraz osoby z poważnymi oparzeniami — powiedział Parmelin. — Nadal są rodzice, którzy nie wiedzą, co stało się z ich dziećmi. Dlatego teraz należy przyspieszyć identyfikację rannych i ofiar — podsumował.