I tu pojawia się szansa na absolutnie sensacyjny scenariusz. Kto przed rozpoczęciem sezonu zimowego brał w ogóle pod uwagę możliwość powołania Macieja Kota do kadry na igrzyska? Jasne, błysnął latem w Wiśle, wygrywając konkurs LGP, ale zimę zaczynał jako zawodnik kadry B, poza składem na konkursy Pucharu Świata.

Swoją okazję otrzymał w Klingenthal, od tamtej pory punktuje lub ociera się o punkty. W swoim najgorszym starcie zajął 37. miejsce. I mimo tego, że nie znalazł się ani razu w „czołowej” dziesiątce zawodów, jest o krok od wyjazdu na igrzyska! Niestety, nie z powodu rewelacyjnej formy.

Maciej KotMaciej Kot (Foto: Tomasz Jastrzębowski/Foto Olimpik / Pressfocus)

Jego rywale w walce o powołanie skaczą jeszcze gorzej. Paweł Wąsek miewa regularne wpadki, jak w Engelbergu, gdy nie dostał się nawet do konkursu. Z drugiej strony, już w kolejnych zawodach, także w Szwajcarii, zajął 13. miejsce. Po konkursie w Ga-Pa jednak było w nim widać rosnącą frustrację. Po kapitalnym ubiegłym sezonie, gdy w Lahti stanął na podium, wydawało się, że może zostać liderem polskiej kadry na lata. Niestety, bardzo szybko sytuacja kompletnie się zmieniła.

O formie Dawida Kubackiego i Piotra Żyły trudno napisać cokolwiek pozytywnego. Pierwszy z nich nie bez przyczyny został odsunięty od startów w Pucharze Świata. Zawody Pucharu Kontynentalnego w Engelbergu także nie zmieniły znacząco oceny jego startów, choć był w walce o podium. Z kolei wyniki Żyły można wyciągać z maszyny losującej. 7. miejsce w Wiśle po świetnym konkursie, by pomieszać to z dwiema wpadkami już w kwalifikacjach w Ruce i Ga-Pa.

Wybór, który może pogrążyć Maciusiaka

Biorąc pod uwagę, że Stoch i Tomasiak mogą czuć się spokojni, jeśli chodzi o wyjazd do Włoch, Maciej Maciusiak ma wielki ból głowy. Teoretycznie najbardziej stabilny w tym momencie wydaje się Kot. Wąsek musi znaleźć swój rytm skoku, który pozwoli mu wrócić do walki o coś więcej niż tylko wślizgnięcie się do drugiej serii. Żyła wrócił do treningów i mógł definitywnie stracić szansę walki o igrzyska, a Kubacki właśnie otrzymał swoją szansę w austriackiej części Turnieju Czterech Skoczni.

Wybór Kota będzie jednak szczególnie problematyczny dla Maciusiaka. Powód jest prozaiczny — na igrzyska wówczas nie pojechałby żaden(!) zawodnik przygotowywany przez niego do sezonu.

Kamil Stoch i Michal DoleżalKamil Stoch i Michal Doleżal (Foto: Tomasz Jędrzejowski / Forum)

Tomasiak z przydziału znajduje się jeszcze w kadrze B, Stoch ma własny team z Michalem Doleżalem na czele, a Kot byłby kolejnym zawodnikiem z reprezentacji B, spod rąk Wojciecha Topora i Roberta Matei. To mogłoby Maciusiaka pogrążyć jako trenera kadry narodowej. Nic nie wytłumaczy faktu, że żaden z jego zawodników – wbrew założeniom, gdy obejmował posadę – nie wykonał progresu. Wręcz przeciwnie, z powodu gorszej dyspozycji, każdy z nich straciłby szansę wyjazdu na igrzyska.

Czasu na decyzję nie ma już dużo. Nie licząc Turnieju Czterech Skoczni, pozostały już tylko konkursy w Zakopanem i Sapporo. Każdy przełomowy występ może jeszcze wpłynąć na decyzję Macieja Maciusiaka. Tu potrzeba będzie jednak czegoś więcej niż jeden start na poziomie czołowej „20”, by znacząco odmienić swój los. A czas nagli, bo decyzję trzeba podjąć do 18 stycznia.