Dramatyczne chwile przeżyli rodzice 8-latki, która w czwartek wieczorem sama wyszła z domu w miejscowości Księży Młyn pod Bełchatowem w Łódzkiem. Dziewczynki poszukiwano ponad dwie godziny – relacjonuje dziennikarka RMF FM Agnieszka Wyderka.




/Shutterstock



/Shutterstock

8-latka 1 stycznia sama opuściła dom i zniknęła bez śladu. Matka dziewczynki zauważyła nieobecność dziecka około godz. 22.

Jak dowiedziała się dziennikarka RMF FM Agnieszka Wyderka, rodzice położyli się wcześniej spać. Kobieta odkryła, że córki nie ma w łóżku, gdy przebudziła się w nocy i poszła sprawdzić, jak ma się córka. Gdy jej nie znalazła, natychmiast powiadomiła służby. 

W akcji poszukiwawczej brało udział 30 strażaków, 15 policjantów oraz mieszkańcy okolicy.

Funkcjonariusze i sąsiedzi przeczesywali pobliski las i stare bunkry – to właśnie w jednym z nich 8-latkę odnalazł sąsiad. Jak ustalono, dziewczynka chciała zwiedzić bunkry, o których wcześniej rozmawiali rodzice, i pieszo pokonała około półtora kilometra. Nie miała na sobie kurtki, butów, czapki ani rękawiczek.