Tegoroczny sylwester w Berlinie przebiegł spokojniej niż w ostatnich latach, ale i tak doszło do wielu aktów wandalizmu i ataków na służby porządkowe. Lekkie obrażenia odniosło 21 funkcjonariuszy policji — podały władze miasta. Zatrzymano tymczasowo ponad 400 osób.

Komentator dziennika „Frankfurter Allgemeine Zeitung” pisze, że ten sylwestrowy „stan nadzwyczajny” zdaje się nową normalnością w Berlinie.

  • Jakie incydenty miały miejsce podczas sylwestra w Berlinie?
  • Ile osób zostało zatrzymanych w noc sylwestrową?
  • Co sprawiło, że tegoroczny sylwester był spokojniejszy?
  • Jakie konsekwencje dla sprawców przemocy przewiduje policja?

„Przemoc wobec policjantów, ratowników medycznych i strażaków jest nie do przyjęcia. Żadnego dnia w roku. Aby sprawcy to zrozumieli, nie potrzeba surowszych przepisów. Liczy się konsekwencja. Policja musi szybko prowadzić dochodzenie, prokuratura szybko wnosić oskarżenie, a wymiar sprawiedliwości — jeśli uzna winę za udowodnioną — szybko skazać. Kto ma zmienić swoje zachowanie, musi natychmiast odczuć konsekwencje” — czytamy.

W dzienniku „Sueddeutsche Zeitung” czytamy, że dla niektórych mieszkańców Berlina sylwester jest dniem, w którym można pozwolić sobie na brak jakiegokolwiek pohamowania i groźne dla życia zachowanie w miejscach publicznych.

„Właśnie w Berlinie rzuca się w oczy ogromna agresja, jaką co roku wyładowuje wielu mieszkańców miasta — zwłaszcza młodych, prawie wyłącznie mężczyzn — wobec służb ratowniczych, jak w dzielnicy Moabit, gdzie policja użyła armatek wodnych, aby chronić straż pożarną, ale ostatecznie także wobec własnego otoczenia: większość chuliganów szaleje tam, gdzie spędzają na co dzień czas, czyli we własnych dzielnicach. Wydaje się, że przez cały rok coś się w nich gromadzi”.

Biorąc pod uwagę, że tegoroczny sylwester był nieco spokojniejszy niż poprzednie, komentatorka gazety pisze, że masowa obecność policji, strefy wolne od fajerwerków i konsekwentne tropienie ich nielegalnej sprzedaży najwyraźniej przynoszą skutek. „Jeśli jednak represje i zbrojenie policji stają się jedynymi skutecznymi metodami zapewnienia spokoju w tę noc, to jest to wysoka cena dla miejskiej społeczności” — czytamy.

Sprawę komentuje także gazeta „Neue Osnabruecker Zeitung”. „Cyniczne jest stwierdzenie berlińskiej policji, że noc sylwestrowa była niezbyt problematyczna. Jedna z klinik urazowych w stolicy zgłosiła dwa tuziny ciężkich urazów rąk, które wymagały amputacji. Ponad 20 policjantów odniosło obrażenia, setki osób zostało aresztowanych. Wielokrotnie służby porządkowe były dosłownie ostrzeliwane fajerwerkami na otwartej ulicy. Sylwester już dawno stał się czymś w rodzaju zbrojnego karnawału. Na otwartej ulicy świętuje się stan wyjątkowy i łamie zasady. Tam, gdzie podczas karnawału latają cukierki, w sylwestra latają płonące ładunki wybuchowe. Coraz częściej nielegalne, żeby było naprawdę głośno” — czytamy.