Miniony sezon był dla męskiej reprezentacji USA okresem przejściowym. Stery w niej przejął legendarny Karch Kiraly, który wcześniej przez lata prowadził z powodzeniem żeńską drużynę narodową. Trener nie miał jednak do dyspozycji największych gwiazd, które zdecydowały się na przerwę.

Jedną z nich był Matthew Anderson. Atakujący, który przez lata był zdecydowanym liderem zespołu, odpuścił minione rozgrywki reprezentacyjne. Nie wystąpił tym samym m.in. na mistrzostwach świata, w których Amerykanie zajęli i tak bardzo dobre, 5. miejsce. 38-letni już zawodnik zapowiedział jednak wielki powrót.

Anderson ogłosił bowiem powrót do reprezentacji w 2026 roku. Atakujący, który w dalszym ciągu prezentuje bardzo dobrą dyspozycję, z pewnością będzie wartością dodaną dla zespołu. Jego doświadczenie może też okazać się pomocne dla młodych gwiazd, które dopiero rozpoczynają przygodę z drużyną narodową.

Jaki jest cel 38-latka? Jak najlepszy występ na igrzyskach olimpijskich przed własną publicznością, czyli imprezie w Los Angeles w 2028 roku. Anderson zapowiedział, że najprawdopodobniej będzie to ostatni akcent w jego bogatej w sukcesy karierze. Warto wspomnieć, że podczas olimpijskich zmagań w LA atakujący będzie miał już 41 lat.

ZOBACZ WIDEO: Boruc szczerze o życiu po karierze. „Problematyczny początek”