Jeden z najbardziej znanych bokserów w historii, Mike Tyson opisał swoje emocje z przedednia walki z Andrzejem Gołotą. W książce „Mike Tyson. Moja prawda” zdradził, że osoba Polaka wywoływała w nim lęk i niepokój. Pamiętne starcie miało miejsce 20 października 2000 roku.
„Dzień przed pojedynkiem byłem bardzo zdenerwowany. Kiedy zobaczyłem Gołotę na ważeniu, spanikowałem. Był wielki i szalony, a na plecach miał duże czerwone krosty od sterydów” – napisał Tyson. Opisał Polaka w wulgarny sposób.
ZOBACZ WIDEO: Otwierają biznes w Polsce. Fabiański mówi o swojej roli
„Wyglądał jak jeb*** trędowaty. Co ja tu robię z tym wielkim świrem? Myślałem bez przerwy, leżąc w łóżku i próbując usnąć” – dodawał Amerykanin.
Samo starcie miało intensywny przebieg. Gołota już w pierwszej rundzie leżał na deskach, a w drugiej odmówił dalszej walki. To był prawdziwy chaos. Polaka mocno skrytykował jego trener, Włoch Ala Certo.
Tyson twierdził, że Gołota „stchórzył”. „Był jednym z tych kolesi, na których silna presja działa tak, że po prostu dostają świra. Następnego dnia żona zawiozła go do szpitala, gdzie okazało się, że ma wstrząs mózgu i pękniętą lewą kość policzkową, w którą trafiłem, kiedy posłałem go na deski pod koniec pierwszej rundy” – dodawał w swojej książce Tyson.
Po zakończeniu walki, w trakcie testów antydopingowych, okazało się, że Amerykanin miał pozytywny wynik związany z użyciem marihuany. Palił dzień wcześniej. To doprowadziło do unieważnienia pojedynku, mimo wcześniejszego ogłoszenia Tysona zwycięzcą przez nokaut techniczny.