Prokuratorka podkreśliła, że są to jedynie wstępne ustalenia prowadzonego śledztwa, które wciąż trwa. Dopiero dalsze czynności wyjaśnią, czy pojawią się podstawy do postawienia komukolwiek zarzutów karnych.
Tragedia w Szwajcarii. Śledczy podali wstępną przyczynę pożaru
Szef władz kantonu Valais Mathias Reynard przekazał w piątek, że liczbę ofiar śmiertelnych wciąć szacuje się na 40. Rannych zostało 115 osób. Wśród poszkodowanych, jak podaje Polska Agencja Prasowa, jest jeden Polak. Nie wiadomo aktualnie, w jakim dokładnie jest stanie.
50 osób rannych w pożarze przewieziono już do specjalistycznych placówek medycznych poza Szwajcarią. W piątek premier Donald Tusk przekazał, że Polska jest gotowa zapewnić specjalistyczną pomoc medyczną osobom poszkodowanym w pożarze. Rzeczniczka MSWiA Karolina Gałecka poinformowała, że Polska zaoferowała m.in. miejsca w Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich.
Jak wyjaśniła, przygotowano łącznie 14 miejsc: cztery na oddziale intensywnej terapii oraz 10 dla pacjentów z lżejszymi obrażeniami. Dodała, że w działania pomocowe włączony jest również Państwowy Instytut Medyczny MSWiA.
Szok i żałoba po tragedii w Crans-Montanie w Szwajcarii
W alpejskim kurorcie Crans-Montana w piątek panują szok i żałoba po pożarze w miejscowym barze podczas zabawy sylwestrowej. Mieszkańcy i turyści z różnych krajów w ciszy idą w stronę miejsca tragedii.
Władze ogłosiły stan wyjątkowy, żeby ułatwić działania służb. Służba zdrowia została postawiona w stan najwyższej gotowości. Ludzie próbują podejść jak najbliżej rejonu tragedii. Jedni składają kwiaty, inni stoją w milczeniu. Słychać płacz.
„Trochę czuję się tak, jakbym zyskał nowe życie” — powiedział PAP Andrea z Mediolanu, który w ostatniej chwili zrezygnował z wejścia do baru. Opowiadał, że wraz z trzema kolegami przyjechał na Sylwestra i ruszyli do lokalu w centrum, ale przed wejściem zobaczyli tłum oczekujących. Odeszli, bo nie chcieli stać w kolejce. „A ja zastanawiam się teraz, czy oni weszli. Nie daje mi to spokoju” — dodał ze łzami w oczach.
„Jesteśmy w żałobie. Nie wiem, kiedy się z tego podniesiemy” — mówiła starsza mieszkanka Crans-Montany. Do miejscowości zjeżdżają też zrozpaczeni bliscy osób zaginionych. W kurorcie panuje przejmująca cisza, a na ulicach widać liczne wozy policji i żandarmerii.
Czytaj także:
O krok od dramatu w sylwestrową noc. Fajerwerki podpaliły miejską choinkę
Dramatyczna akcja ratunkowa na Babiej Górze. 24-letnia Polka utknęła w śniegu